And many thanks to Iruntxu for her translations to Spanish.
She just needs to learn to keep her fingers on the keyboard,
============
Art & Photos
============
Image Libraries
============
============
<This link's target cannot be found>
|
LeKnight at Bluewater | home
Czarna Koronka
Czarna Koronka . . . mdg _____
Jestem za utrzymaniem europejskiego zwyczaju ca³owania kobiet w rêkê -
w koñcu od czegoś trzeba zacz¹æ.
Jej jêdrne, ró¿owe sutki, przebijaj¹ce siê przez koronkowy, przeźroczysty, cienki top. Obcis³e, sk¹pe, czarne, koronkowe majteczki mocno przywieraj¹ce do jej talii rozkosznie podkreśla³y ponêtny zarys jej wzgórka ³onowego. Tak przywita³a mnie u drzwi na umówion¹ kolacjê, na któr¹ zaprosi³a mnie kilka dni temu. Mia³em wra¿enie, ¿e zaserwowano deser na d³ugo przed posi³kiem. Ale, jak mówi powiedzenie, byæ d¿entelmenem znaczy te¿ byæ cierpliwym wilkiem, tote¿ nie uczyni³em ¿adnego wysi³ku, by przyspieszyæ podawanie dañ, które ona najwyraźniej tak starannie przygotowa³a. A jednak trudno mi by³o nie okazaæ mojej radości ju¿ na wstêpie.
I tak zacz¹³ siê wieczór.
Kilka lat temu poproszono mnie o zapewnienie obs³ugi technicznej przy eksploatacji kopalni w bardzo odleg³ym zak¹tku w górach. To by³o dobre osiem godzin jazdy ma³¹, krêt¹, niewybrukowan¹ drog¹, wiod¹c¹ wzd³u¿ góry do miejsca zwanego Cachi. Nie by³o to miasto, jak je nazywano, by³a to bardziej osada. Wygl¹da³o na to, ¿e kopalnia by³a tu jedynym miejscem, wokó³ którego toczy³o siê ¿ycie.
Ma³y, wielobran¿owy sklep, jeśli tak go mo¿na nazwaæ, ceglany budynek, wygl¹daj¹cy jak posterunek policji, z flag¹ na froncie, co, jak s¹dzê, nadawa³o mu charakter budynku publicznego, i kilka innych ma³ych, ceglanych domków, usytuowanych wzd³u¿ bocznych ulic. Wiedzia³em, ¿e kopalnia by³a oddalona o kolejne trzy, cztery kilometry na wschód, jeszcze wy¿ej w górach, wiêc dlaczego w³aśnie tutaj mia³em znaleźæ HOTEL? ? ?
Jak powiedzia³ mi sprzedawca w sklepie wielobran¿owym, JEDYN¥ mo¿liwości¹ by³a Hrabina, jak to określi³.
- Co to znaczy „Hrabina”? - zapyta³em.
- Hrabina jest w³aścicielk¹ Hotelu Cachi, po³o¿onego piêæ kilometrów dalej, jeśli pojedzie siê t¹ drog¹ przez miasto - powiedzia³ mi - ale nikt tam nie jeździ od kilku ³adnych lat, od kiedy zbudowano g³ówn¹ drogê dalej na wschód, inn¹ prze³êcz¹.
- No có¿, dziêkujê panu bardzo - powiedzia³em - spróbujê tam. Nie jestem za bardzo przygotowany by spaæ w ciê¿arówce przez kilka tygodni.
Co za droga. Wygl¹da jakby podró¿owano ni¹ tylko okazjonalnie. Krêta, w¹ska, niebrukowana i prowadz¹ca ci¹gle pod górê. I oto jest. „Ciekawe” - pomyśla³em. Olbrzymia, misternie wykuta brama i ogrodzenie, ³adny, du¿y szyld, ³atwy do znalezienia, tym bardziej, ¿e nie ma nic innego w pobli¿u, jak okiem siêgn¹æ.
„Hotel Cachi, Eleganckie Pokoje, Apartamenty, Wyśmienite Jedzenie, Świetna Winiarnia, Kryty Basen,” mo¿na by³o przeczytaæ na szyldzie, kieruj¹c siê wzd³u¿ d³ugiego podjazdu do wejścia, pośród bardzo dobrze utrzymanych ogrodów. Jak na tê wysokośæ, „zadziwiaj¹ce” - pomyśla³em.
„Muszê TO zobaczyæ, to nie mo¿e byæ prawdziwe, HOTEL?”. Wygl¹da³o to bardziej jak osiemnastowieczna posiad³ośæ gdzieś w Alpach Bawarskich. Jak na mój ogl¹d, przynajmniej sto pokoi albo i wiêcej, wszystkie z balkonami, z widokiem na dolinê i góry po przeciwnej stronie.
Gdy zatrzyma³em swoj¹ ciê¿arówkê przy wejściu, po granitowych schodach zszed³ goniec hotelowy/baga¿owy, kimkolwiek by³, w¹t³y, ma³y mê¿czyzna, dobrze po osiemdziesi¹tce. Powoli, krok za krokiem podszed³ by mnie przywitaæ, ubrany starannie w niezwykle kolorowy czerwono-szary mundur, czapeczkê z daszkiem i z³otymi galonami na ramieniu. By³o tego a¿ za du¿o. Ści¹gn¹³em walizkê z ty³u ciê¿arówki, któr¹ szybko usi³owa³ mi zabraæ.
- Ta walizka jest bardzo ciê¿ka - powiedzia³em - zaniosê j¹ na górê.
On na to NIE pozwoli, to by³o jego obowi¹zkiem i koniec. „No dobrze” - pomyśla³em sobie - „niech siê trochê pomêczy a¿ bêdzie mia³ dośæ” i poszed³em po schodach do foyer, gdzie mieści³a siê recepcja. Kolejny szok. Pomieszczenie by³o zaprojektowane i urz¹dzone jak pa³ac: egzotyczne drewno, drogie dywany, kryszta³owe ¿yrandole, wszêdzie olbrzymie rośliny, du¿e, rzeźbione, marmurowe schody prowadz¹ce na pierwsze piêtro, dywan koloru czerwonego wina, starannie udrapowane z³ote, olbrzymie zas³ony ozdabia³y okna wychodz¹ce na dolinê.
„Gdzie ja tu wszed³em?”
Do recepcji, gdzie zadzwoni³em „dzyñ, dzyñ” ma³ym, tradycyjnym dzwoneczkiem po obs³ugê. Osoba, wygl¹daj¹ca na pokojówkê po czterdziestce, przesz³a obok mnie.
- Ktoś za chwilê siê panem zajmie - powiedzia³a przechodz¹c i posz³a po schodach nios¹c kwiaty.
Us³ysza³em i zobaczy³em j¹ nadchodz¹c¹ z koñca d³ugiego, szerokiego korytarza. Przypuszcza³em, ¿e jest to albo szefowa hotelu, albo, co by³o bardziej prawdopodobne, Hrabina. Ubrana bardzo elegancko, prosto, ale mo¿na by³o poznaæ, ¿e kosztownie. D³uga, prosta suknia, nisko wyciêta z przodu, i bi¿uteria, która zdecydowanie wskazywa³a na świetny gust, i jak wiadomo, odpowiedni¹ cenê. Posz³a bezpośrednio do recepcji, za mahoniowy kontuar z marmurowym blatem, wyjmuj¹c spod spodu du¿¹ ksiêgê gości.
- Witamy - powiedzia³a miêkkim, ale dumnym g³osem. - Czy chcia³by pan pokój, czy apartament?
„No có¿,” - pomyśla³em, „poniewa¿ i tak muszê tu byæ w tych surowych warunkach, no i firma p³aci, co u licha...”
- Oczywiście apartament.
- Proszê wpisaæ siê do naszej ksiêgi gości - powiedzia³a - a ja poproszê pokojówkê, by zaprowadzi³a pana do apartamentu i zaraz te¿ ka¿ê wnieśæ pana torby na górê.
- Jadalnia jest otwierana o siódmej na kolacjê - powiedzia³a - Jestem pewna, ¿e zg³odnieje pan do tego czasu.
„Taak,” - pomyśla³em, „moje torby do mojego apartamentu, ten w¹t³y staruszek nawet nie dotar³ jeszcze do schodów prowadz¹cych do foyer”.
Hrabina zadzwoni³a ma³ym dzwoneczkiem i oto nadesz³a pokojówka, jak s¹dzê czekaj¹ca na dzwonek za rogiem.
Rzuciwszy szybkie spojrzenie ku drzwiom wejściowym, gdy pokojówka prowadzi³a mnie w kierunku schodów, zobaczy³em wtedy „goñca/baga¿owego” wczo³guj¹cego siê po schodach, ci¹gn¹cego moj¹ torbê po jednym schodku. „Mogê zanieśæ swoj¹ torbê do pokoju, skoro i tak tam idê”.
W po³owie schodów na górê us³ysza³em Hrabinê mówi¹c¹ do zasuszonego goñca/baga¿owego, zdecydowanym, w³adczym, ale uprzejmym g³osem:
- Proszê zanieśæ torby do apartamentu trzysta jedenaście.
Nie trzeba naukowca, ¿eby wyliczyæ, i¿ bêdzie to czwarte piêtro licz¹c od poziomu parteru. To du¿o schodów, brak windy, to warto bêdzie zobaczyæ. Mo¿e rozpakuje j¹, zaniesie kilka rzeczy na górê i tam zapakuje ponownie, bo jak inaczej?
Co za apartament. Bez w¹tpienia pasowa³by rodzinie królewskiej. Nie do wiary, tu wysoko w górach, nic wiêcej i to. A co jeszcze zauwa¿y³em, ostatni wpis do ksiêgi gości by³ siedem lat temu. JA JESTEM jedynym gościem.
- A oto pana sypialnia - powiedzia³a pokojówka, otwieraj¹c podwójne drzwi. Olbrzymie ³ó¿ko z baldachimem, balkon z widokiem na wszystko i wtedy ... szok nad szokami. Moja walizka starannie ustawiona na stojaku. „JAK u licha ten w¹t³y, ma³y staruszek zdo³a³ to zrobiæ?”
Po prysznicu, czyste ubranie, schodami na dó³, znalaz³em jadalniê, elegancja ponad miarê, ka¿dy stó³ wytwornie zastawiony, wita mnie Maitre d'hotel. Aha, dobrze zgad³eś, w¹t³y, ma³y staruszek ubrany w coś, co wygl¹da³o na czarny smoking.
- Pozwolê sobie zaprowadziæ pana do sto³u.
- Tak, dziêkujê.
„Gdzie?” - zastanawia³em siê. Nie by³o przecie¿ ¿adnych innych gości, a on daje mi miejsce przy du¿ych oknach, blisko olbrzymiego, p³on¹cego kominka, otwiera i wrêcza mi kartê dañ i listê win, ju¿ otwart¹.
- Proszê pana, czy mia³by pan ochotê na wino? - zapyta³.
- Tak, poproszê, - powiedzia³em - czerwone niezbyt wytrawne, pozwolê by pan zadecydowa³ w tym wzglêdzie.
- Bardzo dobrze, kelnerka za chwilê pana obs³u¿y - i pokuśtyka³ w kierunku schodów prowadz¹cych w dó³, zabezpieczonych porêcz¹ z kutego ¿elaza.
Tak, oto przysz³a, „kelnerka”, która w³aśnie niedawno prowadzi³a mnie do mojego pokoju.
Muszê przyznaæ, ¿e menu by³o du¿o lepsze, ani¿eli to, które widzia³em w niektórych świetnych restauracjach europejskich. Ten, który je przygotowa³ by³ prawdziwym mistrzem kucharskim. Zamówi³em danie g³ówne z przystawk¹ i kelnerka posz³a do kuchni.
Maitre d'hotel przyniós³ wino, wla³ trochê do spróbowania, wyśmienite, kurz ci¹gle na butelce, nastêpnie nape³ni³ mój kieliszek i odszed³.
- ¯yczê smacznego - powiedzia³ odchodz¹c.
- Dziêkujê.
Jedyny gośæ i to wszystko, i...
Po kolacji, która by³a wyśmienita, poprosi³em o to co zwykle, kawê i brandy.
- Czy ¿yczy pan sobie tutaj, w hallu czy w barze?
„OK” - pomyśla³em, jadalnia, hall, bar, jakie inne niespodzianki jeszcze mnie czekaj¹?”
- Niech bêdzie w hallu, dziêkujê - powiedzia³em.
Śniadanie, tak samo wykwintne jak kolacja.
Po kilku takich samych dniach, ci¹gle ¿adnego innego gościa. Po kolacji, pomyśla³em sobie, napijê siê brandy i kawy w barze, tak po prostu, ¿eby zobaczyæ jakie niespodzianki mog¹ mnie tam oczekiwaæ.
Powita³ mnie barman, PRZEDTEM goniec/baga¿owy/Maitre d'hotel, teraz barman, który ledwo móg³ dosiêgn¹æ baru. Trzês¹cymi siê, kościstymi rêkami wla³ mi spor¹ porcjê brandy, a pokojówka/kelnerka przynios³a mi moj¹ kawê.
Siedzia³em tam prawdopodobnie dwadzieścia minut, relaksuj¹c siê, ch³on¹c to wszystko, kiedy nadesz³a Hrabina z bardzo ciep³ym, przyjaznym
- Dobry wieczór, mam nadziejê, ¿e nie przeszkadzam.
„PRZESZKADZA???” - pomyśla³em, „W CZYM?”. Jestem tu jedyn¹ osob¹, barman znikn¹³, a ja siedzê tu obserwuj¹c grê świat³a na szkle.
- Ale¿ wcale nie - powiedzia³em - proszê siê do mnie przy³¹czyæ.
Hrabina zawo³a³a barmana, poprosi³a o to co zawsze, jak s¹dzê, czyli szklaneczkê sherry i barman znowu odszed³.
I tak sobie gawêdziliśmy, o wszystkim i o niczym, - druga brandy, kolejna sherry - bardzo ciekawa, du¿o podró¿uj¹ca pani, bardzo dobrze wykszta³cona. No i tak, naprawdê by³a Hrabin¹ i odziedziczy³a wszystkie te zasoby po dziadku, który zbudowa³ to w europejskim stylu w czasach, kiedy poci¹gi ze z³otem przeje¿d¿a³y têdy codziennie. Dodatkowym warunkiem, pod którym wszystko odziedziczy³a by³o, ¿e ma to pozostaæ w rodzinie, na zawsze.
- No có¿, mam parê spraw, którymi muszê siê zaj¹æ, jeśli pan wybaczy. Po czym wsta³a, a ja oczywiście, bêd¹c czasami d¿entelmenem wsta³em tak¿e, siêgn¹³em po jej d³oñ, uprzejme dobranoc, poca³unek na zewnêtrznej stronie d³oni, co jest w³aściwe, i proste skinienie g³ow¹.
- Dobranoc - powiedzia³em a ona, lekko sp³oszona moim sposobem zachowania, skierowa³a siê do wyjścia, z wahaniem zawróci³a, miêkki palec na moim torsie, powoli zje¿d¿aj¹c nim w dó³, wzd³u¿ mojej koszuli, dok³adnie do linii paska moich d¿insów, zatrzyma³a siê, przytrzyma³a go tam, z lekkim naciskiem w dó³, co mo¿na by³o zinterpretowaæ jako naprawdê du¿o.
- Mo¿e zechcia³by pan towarzyszyæ mi podczas kolacji jutro wieczorem?- powiedzia³a z lekkim tonem pytaj¹cym. - Kolacja w samotności nie jest zbyt przyjemna, nieprawda¿?
- Nie, nie jest - powiedzia³em - Dziêkujê, z przyjemności¹.
- Dobrze zatem. Zlecê baga¿owemu, ¿eby wskaza³ panu drogê jutro wieczorem, powiedzmy oko³o siódmej.
- To bêdzie mi pasowa³o.
- A wiêc dobranoc - powiedzia³a i muszê przyznaæ, ¿e wysz³a ko³ysz¹c siê zmys³owo, elegancko i z gracj¹. Myślê, ¿e wiedzia³a co robi. Wszystko co widzia³em to jej biodra unosz¹ce siê jak delikatna, przelewaj¹ca siê fala, dolna czêśæ jej d³ugiej, prostej sukni unosi³a siê lekko wraz z ni¹, ukazuj¹c udo prawie do biodra wzd³u¿ rozciêcia, które bieg³o na ca³ej d³ugości boku, koñcz¹c siê pod jej biodrem. Zdecydowanie przyci¹gnê³a moj¹ uwagê i BY£O to z góry zamierzone, ¿eby świadomie zostawiæ mnie z takim wra¿eniem. Zas³ony w barze nie by³y ju¿ takie wa¿ne, kiedy s¹czy³em moj¹ brandy. Hrabina starannie zapisa³a obraz swojego odejścia w moim umyśle.
Tego ranka zdecydowa³em zjeśæ śniadanie w moim pokoju. Gor¹cy prysznic dobrze mi zrobi³, ju¿ wypi³em trochê kawy, dobrej i mocnej, jeszcze jedna dobra kawa, śniadanie, do kopalni, a później zobaczymy jaka bêdzie kolacja z Hrabin¹. Ci¹gle j¹ widzê jak powoli ko³ysz¹c siê wychodzi z baru poprzedniego wieczoru. Wycieraj¹c siê widzê w k¹ciku lustra pokojówkê za wózkiem śniadaniowym, który w³aśnie musia³a wwieźæ, obserwuje mnie, jest prawie w transie, rêka masuj¹ca pomiêdzy udami; myśl¹c, ¿e jestem tego nieświadom, mocnymi, ugniataj¹cymi ruchami miêtosi³a fartuch i spódnicê, czasami siê zgina³a, kontrolowa³a, ale jak widzia³em, zdecydowanie by³a bliska orgazmu. By³a prawie na krawêdzi odjazdu. Obserwowa³em jak coraz mocniej maca³a siê pomiêdzy udami co mnie pobudza³o, wra¿enie narastaj¹cej erekcji i coraz wiêksze podniecenie z ka¿dym jej drgniêciem.
„Co teraz?” - pomyśla³em i bardzo powoli obróci³em siê, ¿eby spojrzeæ na ni¹ wprost, z odcieniem lekkiego, aprobuj¹cego uśmiechu, ona siê nie poruszy³a, zamar³a jedynie, lekko zarumieni³a siê, stale z rêk¹ pomiêdzy udami; wolno podszed³em do niej. Bêd¹c prawdziwym d¿entelmenem, z rêcznikiem w d³oni, có¿ innego mog³em zrobiæ? Powoli wzi¹³em jej rêkê spomiêdzy ud, rzuci³em rêcznik i po³o¿y³em jej d³oñ na moim bardzo ju¿ teraz sztywnym cz³onku, którego ona objê³a delikatnie, jak gdyby nagrodê.
- Chcesz tego? - spyta³em, lekki uśmiech oko w oko.
- Tak - odpowiedzia³a, prawie nies³yszalnym, dr¿¹cym g³osem, podczas gdy ja powoli rozpina³em jej bluzkê, delikatnie pieszcz¹c jej piersi.
Pieści³a mojego cz³onka tak gor¹co, pe³na po¿¹dania, ja natomiast podnios³em jej spódnicê i bez wahania wślizgn¹³em rêkê w jej majtki czuj¹c gor¹c¹, mokr¹ cipkê, a dla wzmocnienia wsun¹³em jeszcze dwa palce. Widzia³em j¹ jak szczytuje, pe³na po¿¹dania, ochoty, pragnienia. Wierci³a siê, ociera³a cipkê o moj¹ d³oñ, lgn¹c do mnie, tak bliska orgazmu.
- Zdejmij majtki - powiedzia³em.
Nie traci³a czasu, ¿eby to zrobiæ, zaledwie chwila, ¿eby zabraæ z niej moje palce, ju¿ zachêci³a mnie, ¿ebym prześlizgn¹³ je w dó³ wzd³u¿ jej bioder, przez uda i dalej w dó³.
Trzymaj¹c rêce na jej talii, obróci³em j¹, a ona ju¿ zna³a moje intencje poniewa¿ przechyli³a siê opieraj¹c siê o wózek śniadaniowy, gdy ja wsuwa³em mojego cz³onka w ju¿ ociekaj¹c¹, gor¹c¹ cipkê. ¯arliwie jêcza³a kiedy zacz¹³em go wsuwaæ i wysuwaæ. Wtedy, bez ostrze¿enia dosz³a do szczytu, a ja razem z ni¹, dr¿¹ca, przyciska³a swój ty³ek do mnie. By³a wci¹¿ oparta na wózku, milcza³a przez chwilê, po czym powoli siê podnios³a, wyprostowa³a spódnicê, fartuch, zapiê³a bluzkê, uśmiechnê³a siê ciep³o, poca³owa³a mnie w policzek i...
- Lepiej wrócê do moich zajêæ - powiedzia³a - Dziêkujê panu, zapomnia³am ju¿ jakie to jest wspania³e.
- Wiêc có¿, - powiedzia³em uśmiechaj¹c siê - mo¿e kiedyś bêdzie pani mieæ wiêcej wolnego czasu.
- Mia³am nadziejê, ¿e tak pan to odczuje - powiedzia³a wychodz¹c i zamykaj¹c za sob¹ powoli drzwi.
Teraz wróæmy do śniadania. Jej majtki wci¹¿ tu le¿a³y. Podnios³em je, po³o¿y³em wśród innych moich rzeczy bezpiecznie schowanych, dokoñczy³em śniadanie i w drogê do kopalni.
Po powrocie mia³em tylko tyle czasu, ¿eby znowu wzi¹æ przyjemny, gor¹cy prysznic, za³o¿yæ czyste ubranie, kieliszek wina, którego butelkê wcześniej zamówi³em do pokoju, papieros dla relaksu i oczekiwanie na Maitre d'hotel/baga¿owego, itp., ¿eby przyszed³ i pokaza³ mi drogê. Poniewa¿ przyjecha³em tu do pracy, moim jedynym strojem wieczorowym by³a nowsza para d¿insów i ciemnoniebieska koszula. Mam nadziejê, ¿e ona zrozumie, ¿e nie wo¿ê smokingu do pracy.
Delikatne pukanie do drzwi, Maitre d'hotel, czas na kolacjê.
- Pani pyta, czy jest pan gotowy do kolacji - powiedzia³.
- Tak, jestem, dziêkujê - powiedzia³em - Przepraszam, czy mogê spytaæ o pana imiê?
- Rolf - odpowiada z dum¹ - Têdy proszê.
Idziemy d³ugim, szerokim korytarzem, przez du¿e podwójne drzwi, jeszcze inne przejście, weranda, otwarta na podwórze, dobrze utrzymane, fontanna, piêknie.
Kolejne podwójne drzwi, kolejny zakrêt w korytarz, wielkie portrety pañ w eleganckich sukniach, panowie w ró¿nych uniformach, robi to wra¿enie.
- Jesteśmy na miejscu, proszê pana - powiedzia³ pukaj¹c i jakoś znikn¹³, ale gdzie to nawet nie zauwa¿y³em.
Czeka³em cierpliwie nie wiedz¹c, czy otworzyæ drzwi czy czekaæ, kiedy one siê same powoli otworzy³y, a w nich sta³a ona, uśmiechnê³a siê, lekko skinê³a g³ow¹.
- Dobry wieczór - powiedzia³a miêkkim, ³agodnym, aksamitnym g³osem, który prawie powali³ mnie na kolana - Cieszê siê, ¿e móg³ pan przyjśæ.
„A czego siê spodziewa³aś?” - pomyśla³em, „Przecie¿ nie mam nic innego w moim kalendarzu”.
- Dobry wieczór - odpowiedzia³em - Dziêkujê za zaproszenie.
„Dziêkujê?” - pomyśla³em.
I oto ona stoi przede mn¹, zapraszaj¹c mnie na kolacjê, jej jêdrne, ró¿owe sutki, przebijaj¹ce przez koronkowy, przeźroczysty top. Obcis³e, sk¹pe, czarne, koronkowe majteczki mocno przywieraj¹ce do jej talii rozkosznie podkreśla³y ponêtny zarys jej wzgórka ³onowego. Udrapowany a¿ do do³u, jeszcze bardziej prześwituj¹cy szlafrok, rozpiêty z przodu. I tak mnie powita³a w drzwiach na nasze wieczorne spotkanie. Mia³em wra¿enie, ¿e zaserwowano deser na d³ugo przed posi³kiem. Ale, jak mówi powiedzenie, byæ d¿entelmenem znaczy te¿ byæ cierpliwym wilkiem, tote¿ nie uczyni³em ¿adnego wysi³ku, by przyspieszyæ podawanie dañ, które ona najwyraźniej tak starannie przygotowa³a. A jednak trudno mi by³o nie okazaæ mojej radości ju¿ na wstêpie. Oczywiście przebieg³y d¿entelmen nigdy nie pominie okazji, ¿eby powiedzieæ damie komplement, jak piêknie wygl¹da. Tylko g³upiec móg³by to przegapiæ, i znów wzi¹³em jej rêkê, lekko, licz¹c na przyzwolenie, unios³em j¹ do poziomu oczu i z³o¿y³em delikatny poca³unek na zewnêtrznej czêści jej d³oni.
- Jeszcze raz dziêkujê za zaproszenie - powiedzia³em, myśl¹c: „Przy odrobinie cierpliwości mo¿e bêd¹ mia³ ciê później".
- Têdy proszê. Prowadzi³a mnie, i znów to delikatne ko³ysanie jej cia³a okrytego cienkim opadaj¹cym, przeźroczystym szlafrokiem, faluj¹cym w rytm jej zwiewnych kroków. Czu³em siê jakbym by³ prowadzony na rzeź, ale by³o mi wszystko jedno.
- Czy zechcia³by pan brandy? - zapyta³a - Mam bardzo dobr¹, powinna panu smakowaæ.
- Tak, poproszê. Poszed³em za ni¹ do dobrze wyposa¿onego barku z trunkami.
Ona wziê³a sobie znowu sherry, a mnie wrêczy³a brandy.
- Czy mogê? - zapyta³a odpinaj¹c moj¹ koszulê - Bêdzie siê pan czu³ swobodnie. I nie czekaj¹c na odpowiedź, kontynuowa³a rozpinanie, a potem zdjê³a koszulê, rozpiê³a d¿insy, zdjê³a mi buty, skarpetki, d¿insy i równie g³adko pomog³a mi za³o¿yæ krótki, burgundowy, jedwabny szlafrok.
- Czy¿ nie jest teraz lepiej? - spyta³a.
- Tak, jest. Dziêkujê - powiedzia³em nieco oszo³omiony. Uniesienie szklanki w geście pozdrowienia i ³yk brandy.
- Usi¹dźmy tu przy kominku, jeśli nie ma pan nic przeciwko temu - powiedzia³a delikatnie prowadz¹c mnie pod rêkê.
„Ma swój plan dobrze opracowany" - pomyśla³em.
Wystrój tego salonu, jadalni wystarczy³o by ka¿dy poczu³ siê zrelaksowany. Bardzo elegancki wystrój, w przewa¿aj¹cej czêści jasny fiolet, z ró¿nymi odcieniami delikatnej, pastelowej brzoskwini, pastelowe, zielenie koloru sza³wi i z³oto, i takie delikatne i przyjemne oświetlenie pochodz¹ce od paru lamp od Tiffany'ego i z kominka. Powoli zaczyna³em byæ w zupe³nie innym stanie umys³u.
Na chwilê powrót do oficjalnej poprawności, sofa, na której ona zdecydowa³a, ¿e powinniśmy usi¹śæ. Rozmowa o tak wielu rzeczach, ¿e nie pamiêtam wszystkiego.
- Kolacja bêdzie wkrótce gotowa - powiedzia³a.
- Ale¿ wcale mi siê nie spieszy - powiedzia³em.
- A tak na marginesie to dziêkujê - powiedzia³a, k³ad¹c swoj¹ rêkê na moim policzku
i delikatnie mnie ca³uj¹c.
- Dziêkujê za co? - zapyta³em, nie maj¹c pojêcia o czym mówi³a, kiedy postawi³a swoj¹ sherry na niskim stoliku i przesunê³a swoj¹ d³oñ wzd³u¿ mojego uda.
- Dziêkujê, ¿e nie zignorowa³ pan oczekiwañ mojej pokojówki.
„Ojej!” - pomyśla³em, „nie ma tu ¿adnych tajemnic, czy ju¿ po mnie?”
- Co pani ma na myśli? - zapyta³em, nie przyznaj¹c siê do niczego a¿ poznam konsekwencje.
- Ona nie by³a w tak dobrym nastroju przez ³adnych kilka lat - powiedzia³a.
Ci¹gle nie przyznaj¹c siê do niczego próbowa³em wydobyæ z niej co wiedzia³a, a czego nie.
- W dalszym ci¹gu nie jestem pewien co ja mam z tym wspólnego - powiedzia³em.
- Wiem o wszystkim co siê tu dzieje i wiem te¿, ¿e przez zapomnienie zostawi³a swoje majtki w pana pokoju - powiedzia³a z uśmiechem, jakby autentycznie zadowolona.
Nic wiêcej nie powiedzia³em. Nie by³o potrzeby.
Jej rêka delikatnie pieści³a teraz mojego cz³onka przez bokserki, czego nie zauwa¿y³em podczas tej rozmowy a¿ do momentu, kiedy mocno go ścisnê³a i by³em bliski erekcji.
„To jest k³opotliwa sytuacja,” - pomyśla³em, „jak po takiej rozmowie wywnioskowaæ kto przewodzi, a kto pod¹¿a za nim?”
Oceniaj¹c po jej delikatnym masowaniu mojego cz³onka i niczym wiêcej, to ja muszê zrobiæ nastêpny krok.
Powoli odstawi³em szklankê brandy na bok, powoli odwi¹zujê jej przeźroczysty top pod szlafrokiem, delikatnie pieszcz¹c jej piersi. Jak szybko nabrzmia³y jej sutki, oddech natychmiast nerwowy, pe³en niepokoju, czu³em p³omienie gor¹ca przebiegaj¹ce przez jej roz¿arzone cia³o. Mia³em nadziejê, ¿e nie dawa³em jej wiêcej zadowolenia ni¿ mi by³o wolno i oczywiście „po takim ranku” - pomyśla³em, „powinienem byæ przygotowany na to, ¿eby doprowadziæ j¹ do stanu du¿o lepszego ani¿eli pokojówkê. Po prostu ze wzglêdu na hierarchiê”.
Co za cudownie delikatnie piersi, tak ¿ywo reaguj¹ce, gotowe na to ¿eby je zadowoliæ, cierpliwie oczekuj¹ce mojej uwagi. Pieszcz¹c delikatne fa³dki jej miêkkiego cia³a wzd³u¿ talii, rozwi¹za³em sznureczki przytrzymuj¹ce majtki, delikatnie ści¹gn¹³em je z pupy, któr¹ lekko unios³a jakby chcia³a mi pomóc, i po³o¿y³em je w widocznym miejscu na niskim stoliku, NIE na pod³odze. Tylko g³upiec powtórzy³by z pani¹ posiad³ości to co zrobi³ wcześniej z pokojówk¹, tym bardziej, ¿e ona dobrze o wszystkim wiedzia³a. Jej rêka nadal g³êboko w moich bokserkach, coraz śmielej baraszkuj¹ca z moim ptaszkiem, pe³na ¿¹dzy, pragnienia, potrzeby. Zsun¹³em d³ugi, przeźroczysty szlafrok z jej ramion, uwolni³em jedn¹ rêkê, druga wci¹¿ mocno tkwi¹ca pomiêdzy moimi udami, nie mia³a najmniejszego zamiaru straciæ w³adzy nade mn¹. Ca³uj¹c jej piersi, delikatnie przygryzaj¹c jej nabrzmia³e sutki, odwróci³em j¹ ty³em do mnie, w tym momencie musia³a uwolniæ mojego cz³onka, rozszerzy³em jej uda, podczas gdy jej noga spoczywa³a na stole, powoli pieszcz¹c wnêtrze jej bardzo ju¿ mokrych warg sromowych. To by³ rodzaj przejêcia w³adzy, jak mo¿na by to określiæ, ona a¿ siê klei³a do kanapy, wydaj¹c miêkkie, ledwo s³yszalne jêki, dr¿¹c za ka¿dym dotykiem. Czu³em jej pragnienie, jej g³ód, nigdy wcześniej nie czu³em takiego pobudzenia, ten ¿ar bij¹cy z jej ca³ego cia³a, kiedy rozmyślnie wykonywa³em powolne, wciskaj¹ce ruchy ca³¹ szerokości¹ jêzyka, tam i z powrotem wzd³u¿ jej roz¿arzonej cipki, rozsuwaj¹c jej wargi sromowe. Odnalaz³em miejsce jej najwiêkszego po¿¹dania, tu¿ poni¿ej pobudzonej ³echtaczki i tam siê chwilê bawi³em, eksperymentowa³em, agresywnie, czubkiem jêzyka, wywo³uj¹c dr¿enia na ca³ym jej ciele za ka¿dym dotkniêciem. Jej uda dr¿a³y, podskakuj¹c gwa³townie, biodra falowa³y w rytm moich śmia³ych ataków, wywo³uj¹c coś jakby ataki padaczki w jej ciele. Mia³em teraz nadziejê, ¿e odczuwa³a tyle przyjemności ile jej dawa³em, rozszerzaj¹c jej wargi sromowe, ods³aniaj¹c miêkkie, delikatne, ró¿owe wnêtrze, po³yskuj¹ce i wydzielaj¹ce soki o imbirowym zapachu, szczodrze zaspakajaj¹ce moje pragnienie, bêd¹ce jej reakcj¹ na moje eksperymenty wśród jej pomarszczonych, wewnêtrznych fa³d. Mój penetruj¹cy jêzyk coraz bardziej pobudza³ jej cia³o, agresywne, faluj¹ce, dr¿¹ce. Moje wargi otaczaj¹ce jej ³echtaczkê, jêzyk bez przerwy obracaj¹cy siê wokó³ jej czubka, potem jej gwa³towne wyrzucenie bioder ku moim ustom, soki orgazmu wyp³ywaj¹ce z wnêtrza, taki gwa³towny, eksploduj¹cy orgazm, i w³aśnie wtedy dopad³o mnie os³abienie. Moja g³owa spoczywa³a na jej wilgotnych, paruj¹cych udach, czu³em jak wali jej serce; delikatne dr¿enia po orgazmie, potem delikatne g³adzenie czubka mojej g³owy, zwolniony oddech i delikatne, skoml¹ce pojêkiwania.
- Czy mam zobaczyæ co z nasz¹ kolacj¹? - zapyta³a os³abionym g³osem.
- Jestem do pani dyspozycji, jestem pani gościem - odpowiedzia³em, trzymaj¹c g³owê ci¹gle na jej smakowitym, delikatnym udzie, pieszcz¹c jej brzuch. Ju¿ zapomnia³em o kolacji.
- Je¿eli mnie pan puści, to przyniosê nasz¹ kolacjê - powiedzia³a, nie bêd¹c pewna, czy to by³o rzeczywiście to czego chcia³a, jak przypuszcza³em. . . . A ja? Te¿ nie by³em pewien czy tego chcia³em.
Zdo³a³em siê wyswobodziæ z jej ud, jakoś usiad³em i pomog³em jej te¿ usi¹śæ.
Ona powoli wsta³a, ci¹gle lekko dr¿¹ca, ale znowu by³a t¹ wytworn¹ dam¹, która skierowa³a siê do, jak s¹dzi³em, czêści kuchennej.
- Czy mogê w czymś pomóc? - zapyta³em.
- Nie, zrobi³ pan dziś wystarczaj¹co du¿o - odpowiedzia³a. - Proszê siê zrelaksowaæ i delektowaæ swoj¹ brandy, a ja za chwilê wrócê.
„Co oznacza, ¿e zrobi³em wystarczaj¹co du¿o?” - pomyśla³em, „Przyjemnośæ by³a w równym stopniu moja”. Po dziesiêciu czy piêtnastu minutach podwójne drzwi, przez które wysz³a, otworzy³y siê na oście¿. Wszed³ Rolf, pokojówka i Hrabina, nios¹c tace, z których zdjêli wszystko i po³o¿yli na stole, po czym Rolf i pokojówka szybko zniknêli.
- Czy bêdziemy jeśæ? - zapyta³a, a mo¿e by³o to coś wiêcej ni¿ prośba? Nala³a dwa kieliszki wina, wskaza³a mi, ¿ebym usiad³ i zaczê³a podawanie dañ.
To by³a dobrze przemyślana, wyśmienita kolacja.
Musia³em o to zapytaæ.
- Kto jest tutaj szefem kuchni, jeśli wolno spytaæ?
- Ja przygotowujê wszystkie posi³ki dla naszych gości. przygotowa³am ten wcześniej, a oni tylko wszystko dokoñczyli - powiedzia³a od niechcenia.
- No có¿, ma pani tu wyśmienit¹ kuchniê.
- Dziêkujê - powiedzia³a - To by³ standard ustalony przez mojego dziadka, a ja staram siê go utrzymaæ.
A ja mimo wszystko mia³em tyle pytañ, których nie śmia³em zadaæ. ¯adnych gości, z wyj¹tkiem jednego.
Gdy skoñczyliśmy kolacjê by³o dobrze po pó³nocy. Nie wiedzia³em, czy przeprosiæ i wyjśæ, kontynuowaæ to co zaczêliśmy na kanapie, czy jeszcze coś innego.
- Czy chcia³by pan drinka po kolacji? - spyta³a.
- Tak, ale tylko razem z pani¹.
- Tak, ja te¿ siê napijê - powiedzia³a - Czy chcia³by pan te¿ kawê do tego?
- Nie, dziêkujê, sama brandy wystarczy.
Znów jej szklaneczka sherry, sch³odzona, jak teraz zauwa¿y³em, mnie nala³a brandy i wskaza³a mi ponownie miejsce na kanapie. S¹czy³em moj¹ brandy, papieros, znów rozmowa o dziadku, potem o Rolfie, który, jak siê okaza³o by³ adiutantem jej dziadka i by³ czêści¹ tego, co odziedziczy³a. Pokojówka to w rzeczywistości wnuczka Rolfa. To wszystko zaczyna nabieraæ sensu. Ta posiad³ośæ zosta³a zrodzona z mi³ości, dziedzictwa i jeszcze czegoś wiêcej.
Znów po³o¿y³a swoj¹ d³oñ delikatnie na moim udzie, spojrzenie takie, ¿e nie by³em pewny o czym myśla³a, ani jednego s³owa, tylko patrzy³a mi g³êboko, czule w oczy.
- Czy zechce pan dzieliæ ze mn¹ sypialniê dzisiejszej nocy? - zapyta³a tym swoim aksamitnym tonem.
„Dziwny sposób wyra¿enia tego, taki formalny” - pomyśla³em.
- Z najwiêksz¹ przyjemności¹ - zapewni³em j¹.
- A jutro, poniewa¿ wiem, ¿e nie musi pan jechaæ do kopalni, poka¿ê panu resztê posiad³ości, jeśli bêdzie pan chcia³.
- Bardzo chêtnie - powiedzia³em.
- A wiêc proszê przynieśæ swoj¹ brandy - powiedzia³a podnosz¹c siê powoli i poprowadzi³a mnie przez kilkoro drzwi, s³abo oświetlonymi korytarzami do jej „alkierza”. Tak, alkierz to świetne określenie, z olbrzymim ³ó¿kiem z baldachimem, ca³ym w falbankach, ³ó¿ko by³o wy¿sze ni¿ normalne, na nim wiele wielkich poduszek i kominek p³on¹cy w odleg³ym k¹cie. Przypuszcza³em, ¿e Rolf albo pokojówka rozpalili ogieñ w kominku. Znowu kanapa, przypominaj¹ca rzymskie ³o¿e. Ma³y stó³ jadalny z dwoma ³adnie obitymi krzes³ami z porêczami, rozsuniête zas³ony balkonowe, ¿eby, jak przypuszcza³em, móc podziwiaæ widok z rana. Tak, to by³a sypialnia odpowiednia na miarê Hrabiny.
„Jak ja wdepn¹³em w tê wyborn¹ sytuacjê?” - pomyśla³em.
Siedzieliśmy przez chwilê przy stole, gawêdziliśmy o wszystkim co siê wydarzy³o, s¹cz¹c nasze drinki.
- Mo¿emy ju¿? - spyta³a kiedy skoñczyliśmy piæ.
Nie by³o potrzeby pytaæ co „mo¿emy ju¿” oznacza³o, kiedy szliśmy w stronê ³ó¿ka.
Przej¹³em inicjatywê, bez pytania zsun¹³em szlafrok z jej ramion i tym razem pozwoli³em, by upad³ na pod³ogê, znów ści¹gn¹³em jej top i sk¹pe, lekko zawi¹zane majtki, ona odwzajemni³a siê, zdejmuj¹c mój szlafrok, nastêpnie wolnym ruchem zsunê³a moje bokserki, nie puszczaj¹c ich dopóki nie dotknê³y pod³ogi. Klêcza³a przez kilka sekund, po czym przesunê³a rêce wzd³u¿ moich ud, wpatruj¹c siê we mnie, jak gdyby badaj¹c mnie i moje myśli, jakby niezdecydowana co chce zrobiæ nastêpnie, albo z premedytacj¹ dra¿ni¹c siê ze mn¹. Niby tylko przesuwa³a rêce wzd³u¿ moich ud w górê i w dó³, ale za ka¿dym razem bli¿ej mojego cz³onka, przechodz¹c do pieszczot z delikatnym, penetruj¹cym dotykiem, przysuwaj¹c siê bli¿ej, tak, ¿e mog³em teraz czuæ jej ciep³y oddech na moim nabieraj¹cym rozmiaru penisie. Powoli, w pobudzaj¹cy, dra¿ni¹cy sposób sk³ada³a na nim ciep³e, mokre poca³unki, czu³em prowokuj¹ce liźniêcia miêkkiej, miêsistej g³ówki, wywo³uj¹ce ślady soków wstêpnych, które zdawa³y siê pobudzaæ j¹ jeszcze bardziej, gdy je z wdziêkiem zlizywa³a, doprowadzaj¹c mnie do erekcji, któr¹ odczuwa³em tak jakbym mia³ eksplodowaæ. Ci¹gle powoli, z przemyślanym planem, który ju¿ teraz zna³em, bra³a coraz wiêcej do swoich s³odkich, naślinionych ust, tak, ¿e ca³y znika³ we wnêtrzu jej gor¹cej buzi i pojawia³ siê znowu, wilgotny i po³yskuj¹cy, a moje dr¿¹ce nogi zdradza³y moje podniecenie. Nagle powoli siê podnios³a, przesuwaj¹c siê w górê wzd³u¿ mojego cia³a, nie trac¹c kontaktu, poca³owa³a mnie delikatnie i ³agodnie poci¹gnê³a w kierunku ³ó¿ka.
- Chcê ciê czuæ we mnie - szepnê³a k³ad¹c siê na ³ó¿ku, trzymaj¹c moj¹ rêkê, przyci¹gaj¹c mnie ku sobie, kiedy unios³a kolana, rozszerzaj¹c swoje rozkoszne uda, zapraszaj¹co, szeroko.
- Weź mnie teraz, proszê, weź mnie, chcê ciê czuæ w sobie - jej g³os by³ dr¿¹cy, b³agaj¹cy, po¿¹daj¹cy, miêkki.
Zaledwie wślizgn¹³em swojego cz³onka w ni¹, jej dr¿¹ca rêka, prowadz¹ca mnie tak, ¿ebym jej nie zawiód³, gdy owinê³a swoje nogi wokó³ mnie, ściskaj¹c biodra z ogromn¹ gwa³towności¹, wypychaj¹c mnie do góry, przyci¹gaj¹c z powrotem nogami, to by³o jak uderzeniowe fale jej orgazmu, czu³em wstrz¹s na ca³ym moim ciele, jej jêki teraz g³ośne, pe³ne ekspresji, bez zahamowania, g³owa odrzucona do ty³u, rêce przyci¹gaj¹ce moje boki.
- Proooszê, weeeź mnie - ci¹gle jêcza³a - ooojeeej - ca³y czas, coraz g³ośniej, a¿ pot sp³ywa³ po jej twarzy, spadaj¹c kropelkami pomiêdzy piersi, ściskaj¹c mnie miêdzy nogami, tak, ¿e do³¹czy³em do jej jêków, bez pytania, bez pozwolenia; i eksplozja w jej wnêtrzu, która wzbudzi³a fale elektryczne przelatuj¹ce przeze mnie, jak gdyby moje nagie cia³o by³o wystawione na ogieñ. Moje ramiona dr¿a³y od d³ugiego podtrzymywania siê, ca³y dygota³em, kiedy ona w koñcu opad³a z si³, a ja opad³em na jej gor¹ce, ca³kiem mokre cia³o. £agodnie zepchnê³a mnie na bok.
- Przygniatasz mnie - powiedzia³a takim os³abionym g³osem, - tylko mnie przytul, proszê i pozwól tak zasn¹æ. Zapomnia³am jakie to mo¿e byæ wspania³e, wspania³e, wspania³e - to by³o ostatnie s³owo, jakie od niej us³ysza³em, gdy¿ odp³ynê³a w sen, a ja wkrótce za ni¹.
Kiedy poranne s³oñce zaczê³o przedzieraæ siê przez okno, ona ci¹gle spa³a u³o¿ona na mnie, gdy siê obudzi³em. Czu³em ju¿ w pokoju zapach gor¹cej kawy, ale pomyśla³em, i¿ to bêdzie po d¿entelmeñsku, jeśli pozwolê, aby obudzi³a siê o swojej w³asnej porze. A jednocześnie wiedzia³em, ¿e kobieta, której pozwala siê, ¿eby siê obudzi³a wtedy, gdy sama ma na to ochotê, jest bardziej zgodna przez resztê dnia.
- Dzieñ dobry - powiedzia³em, kiedy zaczê³a siê krêciæ, otwieraj¹c oczy i przeci¹gaj¹c siê, bez pośpiechu prześlizguj¹c udo po moim lekko pobudzonym cz³onku, co od razu zauwa¿y³a, zanim ca³kowicie wyprostowa³a nogê. Delikatne potwierdzenie lub, jak przypuszcza³em, przypomnienie.
- Czy jesteś gotowy na porann¹ kawê? - zapyta³a, ci¹gle trochê pó³przytomna, mamrocz¹c pod nosem, z g³ow¹ spoczywaj¹c¹ na moim torsie.
- Jestem na ni¹ gotowy od kiedy poczu³em jej zapach - powiedzia³em.
- Dlaczego wiêc mnie nie obudzi³eś?
- Nie mia³em serca, spa³aś tak spokojnie - powiedzia³em - A prawda jest taka, ¿e tylko m¹dry mê¿czyzna pozwala damie budziæ siê wtedy, gdy sama ma na to ochotê.
- No có¿, nie mia³abym nic przeciwko temu - powiedzia³a, miêkko pieszcz¹c i delikatnie poklepuj¹c mojego malej¹cego cz³onka, ca³kiem wyraźnie daj¹c do zrozumienia JAK chcia³aby byæ obudzona i doprowadzaj¹c mojego rycerza znowu do stanu gotowości.
Le¿a³em tak, znajduj¹c przyjemnośæ w jej ³agodnych pieszczotach, czuj¹c jej ciep³e, pieszcz¹ce palce, sprawiaj¹ce mi relaksuj¹c¹ przyjemnośæ, a jednocześnie zaciekawiony i na wpó³ oczekuj¹cy, ¿e nagle przestanie i pójdzie po kawê. Ale ta erekcja by³a czymś wiêcej ni¿ tylko przyjemności¹, by³a bolesnym pulsowaniem, niekontrolowanym popisem dla przyci¹gniêcia uwagi, i tak to odczuwa³em, zaś ona znajdowa³a wielk¹ przyjemnośæ w sztywności mojego cz³onka spowodowanej ściskaniem i g³askaniem jej rêki. Pobudza³a siê na sam¹ myśl o nim w jej wnêtrzu. Bez fanfar, bez uprzedzenia, odrzuci³a koc i prześcierad³o, przeturla³a siê, bardzo powoli, usiad³a na kolanach w rozkroku, unosz¹c siê, zastyg³a przez chwilê w tej pozie, trzymaj¹c mojego fiuta dok³adnie w pionie, a potem powoli, ³agodnie obni¿a³a siê nadziewaj¹c siê na niego z wyrazem ogromnej przyjemności na twarzy. £agodnie, powoli, rytmicznie ko³ysz¹c siê, bez jednego s³owa czy pytania, czu³em ka¿dy wewnêtrzny, rozgrzany miêsieñ uwalniaj¹cy mój wytrysk, kiedy ona nagle zadr¿a³a w konwulsjach. Wszystko to dzia³o siê jakby w zwolnionym tempie. W kilka minut po orgazmie, os³abiony, sturla³em siê z jej bioder, kilka pieszczot na moim torsie, wyraz samozadowolenia na jej twarzy.
- Czy chcia³byś trochê kawy? - zapyta³a podnosz¹c siê z mojego obciekaj¹cego, sflacza³ego, śliskiego, mokrego cz³onka, masowa³a go delikatnym, szybkim ruchem i wysz³a z ³ó¿ka.
- Dziêkujê.
„Dziêkujê?” - pomyśla³em, „czy mówi do mnie czy tak sobie?”
Potem podesz³a do sto³u nalaæ kawy, widzia³em jej nagi ty³ek, to hipnotyczne, delikatne ko³ysanie, nie sposób by³o tego nie zauwa¿yæ.
Nala³a kawy, której zapach sprawi³, ¿e podnios³em siê z tego wygodnego ³ó¿ka i podszed³em do sto³u, bior¹c swój szlafrok, podczas gdy ona wk³ada³a swój cienki szlafroczek.
- Czy chcia³by pan zobaczyæ pozosta³¹ czêśæ domu dzisiaj? - zapyta³a po kawie, ju¿ dobrze rozbudzona.
- Tak, z chêci¹ - powiedzia³em - za³o¿ê na siebie jakieś ubranie, jeśli nie ma pani nic przeciwko temu.
- A zatem proszê wróciæ tu z powrotem kiedy bêdzie pan gotowy - powiedzia³a, id¹c ze mn¹ do drzwi, ¿eby je otworzyæ i wypuściæ mnie, co równie dobrze mog³em zrobiæ sam.
- Chcia³abym panu coś pokazaæ - powiedzia³a i poca³owa³a mnie w policzek.
- Dziêkujê za noc - powiedzia³a.
„Dziêkujê za noc?” - pomyśla³em, „to ja powinienem jej podziêkowaæ. To by³a tak samo dla mnie przyjemnośæ jak i dla niej”.
Zawsze mnie zadziwia³o, ¿e na pytania, które przychodz¹ ci do g³owy w nocy uzyskujesz odpowiedź kiedy budzisz siê rano. Potrzebowa³em wróciæ do pokoju nie tylko po to, ¿eby siê ubraæ, albowiem moje ubrania z poprzedniego wieczoru by³y teraz w salonie, a ja nie mia³em pojêcia gdzie on siê znajduje, ale tak¿e po odpowiedzi, z którymi, jak s¹dzi³em obudzi³em siê. Wierzy³em, ¿e odpowiedź znajduje siê w moim pokoju. Tak naprawdê to wiedzia³em, ¿e odpowiedź jest w moim pokoju i mia³em nadziejê, ¿e j¹ tam znajdê.
Id¹c do pokoju mia³em nadziejê, ¿e nie natknê siê na Rolfa czy pokojówkê. Szed³em przecie¿ korytarzami pó³nagi, nie maj¹c na sobie niczego prócz krótkiego, cienkiego szlafroka.
Szybki prysznic, ubra³em siê i zobaczmy czy uda mi siê znaleźæ to coś. Przecie¿ gdzieś to musia³o tutaj byæ, wzd³u¿ tych ścian. Jak inaczej Rolf wniós³by moje torby tutaj przede mn¹ i SK¥D ona wiedzia³a, ¿e pokojówka zostawi³a swoj¹ bieliznê. A poranna kawa jeszcze bardziej mnie w tym utwierdzi³a. Kawa przecie¿ ju¿ tu by³a, świe¿a i gor¹ca, ona jeszcze spa³a, a drzwi by³y zamkniête na klucz, który tkwi³ w zamku od wewn¹trz. Nie trzeba byæ geniuszem, ¿eby wywnioskowaæ, ¿e musia³y istnieæ przejścia miêdzy grubymi ścianami, ³¹cz¹ce ró¿ne czêści domu. Musia³em je znaleźæ i nie zajê³o mi to d³ugo, bo by³o to ca³kiem proste. W środku du¿ej garderoby du¿e lustro siêgaj¹ce od pod³ogi a¿ do sufitu przesuwa³o siê na bok, co odkry³em przypadkiem, po odciskach palców, których tam nie powinno byæ. Za nim rêcznie obs³ugiwana winda, otwarta na trzy strony, wystarczaj¹co du¿a, ¿eby pomieściæ jedn¹ stoj¹c¹ osobê, poci¹gaj¹c¹ za przeciwleg³e sznurki w celu jechania w górê lub w dó³. Musia³em sprawdziæ, gdzie jeździ. Powoli, po cichu zjecha³em ni¹ jeden poziom w dó³. Listwa blokowa³a wyjście i zajê³o mi parê minut, ¿eby siê zorientowaæ jak je otworzyæ. I znów znalaz³em siê w innej garderobie.
No i co my tu mamy, sypialniê Hrabiny. Jak ci siê to podoba? Przez drug¹ stronê lustra widzê jej ca³y pokój. Bardzo, bardzo ciekawe. Wszystko siê teraz uk³ada w logiczn¹ ca³ośæ.
A ona tam siedzi nago, przy swojej toaletce, czesz¹c w³osy, maluj¹c siê chyba i od czasu do czasu z lubości¹ masuje i pieści siê rêk¹ pomiêdzy udami. Albo przypominaj¹c sobie poprzedni¹ noc, albo myśl¹c o tym co mia³a w planach na później.
„Lepiej st¹d wyjdê,” - pomyśla³em, „zanim przyjdzie jej do g³owy wzi¹æ coś z garderoby”.
Zaledwie wróci³em do ma³ej windy i lustro siê zasunê³o, gdy us³ysza³em, ¿e drzwi garderoby otworzy³y siê. Zamar³em, ledwo oddychaj¹c, pe³en niepewności, co mog³a us³yszeæ. Dopiero gdy upewni³em siê, ¿e posz³a do pokoju, zjecha³em na dó³ i wróci³em do siebie.
Gdy siê znalaz³em w swoim pokoju chcia³em wzi¹æ prysznic przed pójściem na obchód gruntów i posiad³ości z Hrabin¹, kiedy wesz³a pokojówka z wózkiem z kaw¹.
Sta³em wprawdzie przed ni¹ nagi, ale poniewa¿ wcześniej j¹ „obs³u¿y³em” wiêc nie zrobi³em ¿adnego wysi³ku, ¿eby siê okryæ. Wystarczy³o wspomnienie o tym jak by³a wcześniej gor¹ca i jak po¿¹dliwie patrzy³a teraz na mnie, po¿eraj¹c mnie wzrokiem, bym znowu poczu³ siê pobudzony.
- Powiedzia³ pan, ¿e kiedy bêdê mia³a wiêcej czasu... - powiedzia³a - prawda? - i bardzo zmys³owo nala³a mi kawy do fili¿anki z pe³nym oczekiwania, zadowolonym wyrazem twarzy, a sama jej obecnośæ doprowadzi³a mnie do erekcji.
No có¿, oczywiście ja mia³em byæ tym, który teraz dzia³a i reaguje, poniewa¿ ona to zainicjowa³a to ja muszê odpowiedzieæ. A jak mo¿na lepiej pozwoliæ jej przewidzieæ moj¹ odpowiedź, ni¿ bior¹c ³yk kawy, powoli odstawiaj¹c fili¿ankê. A ta odpowiedź musi byæ taka, jak¹ daje siê kobiecie, która ciê po¿¹da, a nie zwyk³ej pokojówce.
Z t¹ myśl¹ wzi¹³em j¹ delikatnie za rêkê, poprowadzi³em w kierunku du¿ego lustra siêgaj¹cego od pod³ogi do sufitu i postawi³em j¹ twarz¹ do niego, ¿eby mog³a widzieæ jak j¹ powoli rozbieram.
Kiedy rozpi¹³em i zsun¹³em jej bluzkê z ramion poczu³em delikatny dreszcz przebiegaj¹cy przez jej cia³o. Pozwala³em, by ka¿da czêśæ jej ubrania spada³a na pod³ogê, odkrywaj¹c coraz wiêcej jej cia³a a¿ do ca³kowitej nagości. Czu³em ¿ar, kiedy ca³owa³em jej szyjê i pieści³em jej piersi, a ona tylko wpatrywa³a siê bez s³owa w lustro. Pozwala³a, by moja rêka wêdrowa³a po jej miêkkim, zmys³owym brzuchu, w kierunku jej ciep³ej, mokrej cipki, któr¹ po¿¹dliwie chwyci³em. Powoli wślizgn¹³em jeden palec g³êboko, potem wyj¹³em go, lekko wyszarpuj¹c, po czym zdecydowanie w³o¿y³em dwa palce czuj¹c coraz wiêcej wilgoci za ka¿dym wejściem. Przycisn¹³em jej uda do mojej rêki, a jej podniecenie narasta³o. Jêcza³a delikatnie, „uummmmm”, z g³ow¹ na moim torsie, coraz bardziej pobudzona.
- Chodź - szepn¹³em jej do ucha ca³uj¹c je i prowadz¹c j¹ do ³ó¿ka, które ona tak starannie ścieli ka¿dego dnia i które ci¹gle by³o pościelone, poniewa¿ nie spa³em w nim ostatniej nocy. Szybko odrzuci³em narzuty i prześcierad³o, po³o¿y³em j¹ ty³em na ³ó¿ku, pieszczotliwie rozszerzy³em jej uda, po³o¿y³em siê miêdzy nimi, delikatnie, powoli przygryza³em wewnêtrzn¹ czêśæ jej ud, od kolan i z powrotem, za ka¿dym razem coraz bli¿ej jej po¿¹daj¹cej, pe³nej oczekiwania cipki, delikatnie unosz¹c jej biodra do góry, ¿eby zrobiæ dostêp dla mojego jêzyka, w miarê jak powoli zaczyna³em atakowaæ wejście pomiêdzy jej nabrzmia³ymi, mokrymi wargami sromowymi. Moje rêce by³y mocno owiniête wokó³ jej delikatnych ud, ¿eby nie poluzowaæ ss¹cego uścisku jej ³echtaczki podczas rytmicznego ruchu jej podryguj¹cych bioder. W smakowitej dolinie delikatnego, rozdygotanego mlecznego cia³a mój atak pl¹druj¹cym, badaj¹cym jêzykiem w jej paruj¹c¹, wilgotn¹ szczelinê zbiera³ ¿niwo mimo, ¿e ona stara³a siê powstrzymaæ swoje pragnienie. Nagle odepchnê³a moj¹ g³owê, ¿eby uwolniæ ³echtaczkê; pomyśla³em, ¿e byæ mo¿e zmieni³a zdanie. Równie szybko, bez s³owa, dysz¹c z wyczerpania, opad³a na kolana z twarz¹ ukryt¹ g³êboko w mojej poduszce, a jej szeroko rozwarte uda dr¿a³y niecierpliwie.
- Teraz, teeeraz - powiedzia³a, nalegaj¹cym, przyt³umionym g³osem - Teeeraz, proooszê, teeeraz. Szybko chwyci³em jej miêkkie, miêsiste uda, a jej palce szuka³y po omacku, gmeraj¹c i siêgaj¹c miêdzy udami w poszukiwaniu mojego cz³onka. Jej wyg³odzona, ociekaj¹ca cipka a¿ krzycza³a, ¿eby j¹ wype³niæ moim twardym, gor¹cym dyszlem. Wjecha³em w ni¹ szybko i mocno, pocieraj¹c jej pupê o moje biodra, za chwilê kilka konwulsyjnych dr¿eñ i poczu³em jej orgazm ściskaj¹cy mojego fiuta.
- Jeeeszcze, jeeeszcze - b³aga³a j¹kaj¹c siê. Fale uderzeniowe jej miêsistego ty³ka przelewa³y siê jak fale morskie z ka¿dym moim silnym pchniêciem. Domaga³a siê, b³aga³a, ¿¹da³a „wiêêêcej”.
Kolejne nag³e, szarpi¹ce dygotanie, później omdlewaj¹ca cisza, tylko kilka piskliwych oddechów.
Zsunê³a siê ze mnie, przewróci³a na plecy, z udami ci¹gle rozszerzonymi i uniesionymi kolanami. Uklêkn¹³em nad ni¹, a ona chwyci³a mojego ociekaj¹cego, mokrego fiuta w obie rêce i pieści³a go.
- Muszê wróciæ do moich zajêæ - szepnê³a, ci¹gle go pieszcz¹c - Myślê, ¿e lepiej zmieniê te prześcierad³a, s¹ moookre.
Pokój by³ teraz wype³niony silnym pi¿mowym zapachem gor¹cego seksu.
„Lepiej wezmê prysznic,” - pomyśla³em, powoli wsta³em z ³ó¿ka i pomog³em te¿ jej siê podnieśæ. „Nie mogê zobaczyæ siê z Hrabin¹ przesi¹kniêty zapachem pokojówki”.
Wróci³em tam, gdzie by³em zaledwie nieca³e dwadzieścia minut wcześniej, przed zaspokojeniem pragnieñ tej pani i pomyśla³em teraz lekko oszo³omiony: „W jaki rodzaj sieci siê zapl¹ta³em?”
Wzi¹³em prysznic i ubra³em siê, a ona skoñczy³a ścielenie ³ó¿ka i po cichu wysz³a. Teraz zobaczymy czy potrafiê znaleźæ drogê z powrotem do pokoju Hrabiny, ¿ebyśmy poszli obejrzeæ posiad³ośæ.
Ledwo zapuka³em, a ona ju¿ otworzy³a drzwi.
- Dzieñ dobry jeszcze raz - powiedzia³a.
- Dzieñ dobry.
- Wygl¹da pan na bardzo zrelaksowanego - powiedzia³a, prowadz¹c mnie na balkon przez pokoje - Ostatnia noc by³a wspania³a, czujê siê cudownie, pe³na energii. Co za piêkny dzieñ.
„Zrelaksowany???” - pomyśla³em, „ale¿ proszê pani, ja jestem pe³en wigoru co jest czymś znacznie wiêcej ni¿ zrelaksowanie. Ona jest pe³na energii. No ³adnie. . . Mam nadziejê, ¿e przetrwam ten dzieñ, moja mêskośæ na razie bez szwanku”.
Przeszliśmy na balkon do kunsztownej, odkrytej sali balowej o specyficznym charakterze. £adnie umeblowana, z ma³ymi stolikami i kanapami z poduszkami, krzes³ami, wieloma roślinami w doniczkach i ma³ymi drzewami. S³ychaæ by³o plusk spadaj¹cej wody, z fontanny, jak przypuszczam, bo jej nie widzia³em, i ¿elazne spiralne schody prowadz¹ce na dach.
- Chodźmy na górê, chcê panu coś pokazaæ - powiedzia³a.
By³o to coś co zwyk³y mieæ domy na wybrze¿u, punkt obserwacyjny na statki wchodz¹ce i wychodz¹ce z portu, choæ nie by³o tu morza. Piêkny, panoramiczny widok na wszystkie strony. Widok jeszcze wy¿ej za górami, no i oczywiście w poprzek doliny, na drug¹ stronê.
Ma³y stolik, talerze, srebrne sztuæce, dwa wyście³ane krzes³a, wózek do serwowania dañ, elegancko nakryty, z ró¿norakimi, wyszukanymi, przek¹skami, taca z owocami, winogrona, banany, brzoskwinie i tym podobne, dwa puchary chyba na wino, dwie szklaneczki ustawione obok karafki z porto.
- To jest moje ulubione miejsce na ciep³e wieczory - powiedzia³a. Delikatna bryza podwiewa³a jej pastelow¹, pó³przeźroczyst¹ spódnicê a¿ do ud. Kiedy opar³a siê na metalowej porêczy jej cienka, prawie przeźroczysta bluzka trzepota³a wokó³ jej nagich piersi. Nie mo¿na by³o nie zauwa¿yæ jej piersi, którymi bawi³em siê i ca³owa³em z czu³ości¹, jej go³ej pupy, któr¹ pieści³em, wyraźnie zarysowanej przez wiaterek.
Takie oto myśli przebiega³y przez moj¹ g³owê. „To by³o z góry zaplanowane” - pomyśla³em. Przypomnia³em sobie kiedy by³em nastolatkiem i zacz¹³em dostrzegaæ pragnienia i piêkno kobiet. Pragnienie, ¿eby doprowadziæ je do dr¿enia i jêczenia z przyjemności. I oto jestem, wiele lat później, doros³y mê¿czyzna. Doprowadzi³em j¹ do dr¿enia, spowodowa³em, ¿e jêcza³a z przyjemności, jej kolana by³y omdla³e na myśl tego, co otrzyma³a, mia³em nadziejê, ¿e jej pragnienia zosta³y przeze mnie zaspokojone. Jestem zadowolony z tego co zrobi³em, co da³em, co wzi¹³em. A teraz siê bojê, cia³o mam obola³e w wyniku tych przyjemności, które da³em i które otrzyma³em. Hrabina i ta, któr¹ w³aśnie zostawi³em w moim pokoju sprawiaj¹ teraz, ¿e moje cia³o dr¿y, kolana s¹ wiotkie, a rêce mi siê trzês¹.
Patrzê na jej cienki, unosz¹cy siê na wietrze, ledwo okrywaj¹cy j¹ strój.
„G³upcem jest ten kto twierdzi, ¿e zna umys³ kobiety” - pomyśla³em.
- Czy zechcia³by pan nalaæ wina? - zapyta³a ledwo s³yszalnym, satynowym g³osem, k³ad¹c rêkê na moim torsie i delikatnie gniot¹c moj¹ koszulê.
- Z przyjemności¹ - powiedzia³em i muszê przyznaæ, ¿e moje kolana naprawdê lekko dr¿a³y, bowiem nie by³em pewien, czy jestem przygotowany na to, co zaplanowa³a.
Otwieraj¹c butelkê i nalewaj¹c wino rozejrza³em siê wokó³. Ca³a ta sceneria, cisza i tylko delikatny odg³os wiatru wichrz¹cego jej spódnicê powodowa³y, ¿e patrzy³em na ni¹ jak zahipnotyzowany. Jej spojrzenie, kiedy poda³em jej wino sugerowa³o, ¿e zna³a sztukê przejmowania kontroli i utrzymywania jej.
- Tam - powiedzia³a wskazuj¹c na drogê, która przebiega³a obok posiad³ości - Jeśli pan zechce, poka¿ê panu jutro piêkno gór. Wziê³a kolejny ³yk wina, prześlizgnê³a siê obok mnie i wygodnie usadowi³a siê na kanapie przy wózku. Oderwa³a winogrono z kiści, powoli przegryz³a na pó³, delektuj¹c siê nim jak najd³u¿ej zanim je po³knê³a, później zrobi³a to samo z drug¹ po³ow¹, prze¿u³a delikatnie i po³knê³a.
- Czy chcia³by pan winogrono? - zapyta³a.
- Czy s¹ s³odkie i soczyste? - spyta³em, wiedz¹c, ¿e to musi byæ gra, droczenie siê.
- Bardzo - odpowiedzia³a ³agodnie i powoli, gdy usiad³em obok niej na kanapie.
Kiedy siêgn¹³em po winogrono z kiści, delikatnie odepchnê³a moj¹ rêkê z przebieg³ym uśmiechem.
„No tak,” - pomyśla³em - „ma w planach grê”. Potem wziê³a winogrono i przegryz³a na pó³. Zmys³owo prze¿u³a jedn¹ po³ówkê i powoli po³knê³a, a później równie powoli podci¹gnê³a swoj¹ spódnicê do po³owy ud, starannie umieści³a drug¹ po³ówkê p³ask¹ stron¹ na kolanie, podci¹gnê³a spódnicê z powrotem powy¿ej uda o centymetr lub dwa i wziê³a kolejny ³yk wina. Winogrono, które w³aśnie zaoferowa³a ci¹gle czeka³o. Nie wypowiedzia³a ani jednego s³owa, nastêpnie wziê³a kolejne winogrono, przegryz³a na pó³, powoli prze¿uwaj¹c jedn¹ z po³ówek.
„O cholera,” - pomyśla³em, „gra siê zaczê³a, i to bez potrzeby wyjaśniania jak siê w ni¹ gra”.
Powoli, od niechcenia, liza³em jej kolano do miejsca, gdzie le¿a³o winogrono, które poślinionymi ustami zessa³em z jej uda. Usiad³em z powrotem i czeka³em na jej reakcjê. Podci¹gnê³a spódnicê jeszcze wy¿ej wzd³u¿ uda i po³o¿y³a na nim druga po³ówkê, p³ask¹ stron¹, kolejnych parê centymetrów wy¿ej. I znowu lizanie od miejsca, gdzie le¿a³o poprzednie winogrono do tego nowego i zessanie go z jej uda. Tym razem poczu³em delikatny dreszcz przebiegaj¹cy po jej udzie, gdy wzi¹³em owoc z jej ciep³ego, delikatnego cia³a. Powtarza³a to samo, zaczynaj¹c za ka¿dym razem od miejsca, gdzie le¿a³o poprzednie winogrono, umieszczaj¹c owoce coraz wy¿ej na udzie i obni¿aj¹c stopniowo swoje cia³o z ka¿d¹ po³ówk¹, któr¹ usuwa³em. „Zmys³owa, pobudzaj¹ca, dra¿ni¹ca gra,” - pomyśla³em, „metodycznie zaplanowana”. Droczenie trwa³o, dopóki nie u³o¿y³a siê w pozycji pó³le¿¹cej, z udami smakowicie rozchylonymi. Jej cipka by³a opuchniêta i nabrzmia³a z podniecenia.
Powoli oderwa³a z kiści trzy winogrona, zgniot³a je brutalnie w d³oni i powoli wtar³a ociekaj¹c¹ mokr¹ miazgê miêdzy jej wargi sromowe tu¿ nad ³echtaczk¹, nastêpnie obliza³a palce, wziê³a swoje wino, napi³a siê jeden ³yk i z delikatnym, uroczym uśmiechem powiedzia³a,
„I cóóó¿,”
„Nie ma potrzeby mówiæ, „I có¿” - pomyśla³em, „wiedzia³em, ¿e chcia³a, ¿ebym usun¹³ winogrona w taki sposób, jaki chcia³a". Zacz¹³em powoli, agresywnie i niedbale kontynuowaæ.
Ciep³y wiaterek wia³ miêdzy jej udami, a ja zacz¹³em lekko je ko³ysaæ, przesuwaj¹c swoje d³onie wzd³u¿ ich wewnêtrznej czêści, aby je bardziej rozszerzyæ, zarówno ku mojej rozkoszy, jak i jej. Jej niecierpliwe palce rozrywa³y guziki bluzki, wypychaj¹c jej nagie piersi na zewn¹trz, w oczekiwaniu na pieszczoty. Jej kremowe soki podniety s¹czy³y siê, wyciekaj¹c spomiêdzy gor¹cych, ró¿owych fa³d cia³a, a ja podj¹³em jeden odwa¿ny, ale powolny atak ca³¹ szerokości¹ jêzyka, a¿ dreszcze przebieg³y przez jej cia³o, poczynaj¹c od pośladków a¿ po koniuszek ³echtaczki. Tak jak w przypadku winogron, kiedy na pocz¹tku by³y powolne, pe³ne pieszczot liźniêcia jêzykiem, tak i teraz, im wy¿ej ona siê unosi³a, tym bardziej zach³annie penetrowa³em jêzykiem i ssa³em jej wystaj¹c¹, delikatn¹ ³echtaczkê, a¿ doprowadzi³em do nag³ego wybuchu impulsywnego orgazmu, spazmatycznych drgañ jej miêkkich, miêsistych ud ściskaj¹cych moje policzki, dr¿¹cych przy ka¿dym ruchu mojego jêzyka w ³echtaczce. Paruj¹ce soki sp³ywa³y jak wodospad po jej pośladkach, na kanapê, na moje policzki, brodê, jej rêce mocno przyciśniête do mojej g³owy, kierowa³y moimi ruchami, ściskaj¹c uda, tak ¿ebym móg³ wszystko skoñczyæ ku jej pe³nemu zadowoleniu. Wydawa³a gard³owe jêki, subtelne, delikatne piśniêcia, które ledwo s³ysza³em, przyduszony przez jej przygniataj¹ce mnie, gor¹ce, mokre i dr¿¹ce uda, przyciśniête do moich uszu. Kolejne, gwa³towne pchniêcie biodrami, gdy jeszcze mocniej ssa³em jej ³echtaczkê. Potem powoli opad³a z si³, jej nogi zwisa³y luźno po obu stronach kanapy, a ona mierzwi³a bezmyślnie moje w³osy.
- Przepraszam - powiedzia³a zdyszanym, dr¿¹cym, miêkkim g³osem.
- Za co? - zapyta³em. Twarz mia³em mokr¹ kiedy wreszcie mnie uwolni³a. Nadal delikatnie pieści³em jej uda i cipkê.
- Zupe³nie pana zaniedba³am, nieprawda¿?
- Odp³aci mi siê pani później - powiedzia³em z pewnym siebie uśmiechem - mo¿e byæ pani tego pewna.
- Oczywiście - powiedzia³a - Jest spraw¹ uprzejmości, w³aściwej dla damy, aby okaza³a wdziêcznośæ za to, i¿ gośæ doceni³ to, co mu jest podane.
- £askawa pani - powiedzia³em - Tu nie tylko chodzi o to, CO mi siê podaje, ale równie istotny jest ten mi³y, kusz¹cy sposób, w jaki jest to zaprezentowane. Równie dobrze móg³bym siê obyæ bez winogron na myśl o przyjemności zjedzenia wspania³ego, soczystego dania g³ównego.
- Ojej! - powiedzia³a, trochê zarumieniona, z ci¹gle roz³o¿onymi udami.
Le¿a³em oparty na ³okciu bli¿ej jej uda, tak, ¿e nie mog³a zmieniæ pó³le¿¹cej pozycji. Czu³a mój oddech, a ja czu³em delikatny, ciep³y powiew wiatru na jej wilgotnym ciele, kiedy rozmawialiśmy. Delikatnie prześlizgiwa³em swoje palce rysuj¹c powoli du¿e okrêgi, ledwo dotykaj¹c wewnêtrznej czêści jej uda, s³uchaj¹c jej i myśl¹c: „Jeśli ta s³odka rozpusta ma oznaczaæ mój koniec, to niech tak bêdzie. Co za wspania³e zakoñczenie”. Miêkkie, mokre fa³dy jej ró¿owej, miêsistej cipki by³y wystawione na pokaz, napiête i pe³ne oczekiwania, pomiêdzy za³amaniami malutkie, kremowe krople jak pere³ki. Delikatnymi dotkniêciami czubkiem palca rozmazywa³em jej soki wokó³ rozbudzonych fa³dek. Delikatnie zabawia³em siê wśród tych miêkkich, b³yszcz¹cych, ró¿owych i brzoskwiniowych szczelin, p³atków i szparek. Obserwowa³em strumienie rozkoszy iskrz¹ce siê pomiêdzy jej udami, gdy wprowadza³em i wycofywa³em moje palce. Ona w dalszym ci¹gu opowiada³a historie z przesz³ości stopniowo trac¹c w¹tek im wiêcej siê z ni¹ zabawia³em, im bardziej zag³êbia³em moje palce, sondowa³em jej gor¹ce, zlane p³ynami g³êbie i wycofywa³em je przeczesuj¹c, grzebi¹c kusz¹co, rozmyślnie, wrêcz powoli wzd³u¿ jej czu³ego miejsca.
- Wiem co robisz - powiedzia³a - ale jeśli bêdziesz kontynuowa³...
„Tak, wiedzia³em co mia³a na myśli, mog³em zostaæ pozostawionym znowu tylko z bólem niespe³nienia”.
Rozpi¹³em spodnie, zsun¹³em je na pod³ogê, bokserki równie¿ i po³o¿y³em siê na plecach. Moje nogi spoczywa³y teraz po obu stronach kanapy.
- I cóóó¿? - powiedzia³em, naśladuj¹c j¹ z wcześniejszych igraszek - Ty lepiej wiesz czego potrzebujê.
Podnios³a siê powoli, ci¹gle lekko zamroczona moimi pieszczotami, patrz¹c z politowaniem na mojego sflacza³ego, nad¹sanego, zaniedbanego fiuta.
- Ojej, czy¿ nie wygl¹damy ¿a³ośnie - powiedzia³a, pocieraj¹c czubkami palców na ca³ej jego d³ugości, a potem przesz³a do pieszczenia moich j¹der, jakby wa¿y³a delikatny przedmiot na koniuszkach palców. G³aska³a, pieści³a, ocenia³a, prawdopodobnie decyduj¹c, jak zamierza kontynuowaæ grê, któr¹ zainicjowa³a. Potem wziê³a kremówkê z wózka, przytrzyma³a j¹ nad moim sflacza³ym fiutem i zgniot³a j¹ ca³kowicie w d³oni, wyciskaj¹c krem, który przecieka³ jej miêdzy palcami i skapywa³ pomiêdzy moje uda. Rozciera³a go obficie, g³adz¹c mojego cz³onka, powoli wracaj¹cego do formy.
- Ooo, teraz TO wygl¹da smakowicie - powiedzia³a, bior¹c w usta kawa³ki kremu z jego czubka bardzo zmys³owym, powolnym ruchem.
- Mmmmm, to jest zdecydowanie jedno z najlepszych ciast jakie zrobi³am.
Tak, ta dama, pe³na dumy i wielkopañskiej pozy, sztywna i poprawnie zachowuj¹ca siê przy pierwszym poznaniu lubi zni¿aæ siê do czegoś niskiego, brudnego i niechlujnego w intymnej sytuacji.
- Czy chcia³byś spróbowaæ? - zapyta³a, rozsmarowuj¹c kolejn¹ garśæ kremu pomiêdzy swoimi udami, nie czekaj¹c na odpowiedź. Ja nie odpowiedzia³em, chichocz¹c i myśl¹c: „Wiem, o co ci chodzi,” a ona odwróci³a siê, pochyli³a siê i powoli potar³a swoj¹ pokryt¹ ju¿ kremem cipkê, obracaj¹c j¹ na moich ustach. Muszê przyznaæ, ¿e by³ to wyborny krem. Zliza³a ba³agan, który zrobi³a na moim przyrodzeniu, czyszcz¹c go jak kot, który siê myje, powoli i metodycznie. Powolne, nieśpieszne lizanie teraz sztywnego, pulsuj¹cego cz³onka i ch³eptanie kremu z jej mokrej cipki wywo³a³o fale uderzeniowe, które przesz³y przez moje cia³o. Zsysa³a krem z mojego fiuta a¿ do ostatniej kropli, z takim ferworem, takim oddaniem, jakby by³a w transie. Mia³em wra¿enie, jakby p³omienie przebiega³y po moim cz³onku. Publicznie, ta dama nie zna³a ¿adnych zahamowañ w chwilach zach³annego, pe³nego pasji po¿¹dania, a ja by³em świadkiem wyzwolenia siê wszystkich jej fantazji, kiedy powoli ześlizgiwa³a siê w dó³, mocno przyciskaj¹c cipkê do mojej klatki piersiowej, wzd³u¿ brzucha. Rozszerzy³a nogi i wsunê³a mojego cz³onka w jej lepk¹, ociekaj¹c¹ kremem dziurkê. Jej rêce by³y oparte mocno na moich kolanach, gdy wirowa³a, krêci³a biodrami, rozgniataj¹c mojego ptaszka w jej g³êbi i przyciskaj¹c swoj¹ pupê ca³ym ciê¿arem cia³a do moich ud. Czu³em wewnêtrzne zmarszczki jej cia³a szlifuj¹ce delikatn¹ g³ówkê mojego cz³onka, kiedy jeździ³a na mnie w górê i w dó³, ko³ysz¹c udami. Szczytowa³em z tak¹ dzikości¹, ¿e wyla³o siê ze mnie wszystko co mia³em w sobie. Nie wiedzia³em, czy mia³a orgazm czy nie. Nie mog³em ani o tym myśleæ ani tego kontrolowaæ, kiedy wyślizgnê³a siê ze mnie le¿¹c pup¹ na moim brzuchu i ci¹gle bawi¹c siê moim brudnym, wycieñczonym fiutem. Jej pupa ³agodnie porusza³a siê po moim brzuchu i mog³em jedynie czuæ jej rêce delikatnie pieszcz¹ce i ugniataj¹ce mojego cz³onka w sposób, który przynosi³ jej samozadowolenie.
- Pamiêtasz jak dzisiaj rano opowiada³am o takim specjalnym miejscu? - spyta³a, ci¹gle zabawiaj¹c siê moim ptaszkiem. Widzia³em tylko jej plecy i zadek.
- Tak, pamiêtam. No i co? - powiedzia³em.
- Wśród klifów jest grota z piêknym naturalnym jeziorkiem zasilanym wod¹ z gor¹cych źróde³. Gdybyś chcia³, moglibyśmy zrobiæ sobie tam piknik wczesnym rankiem. Zawsze marzy³am, ¿eby pop³ywaæ nago i kochaæ siê w tym jeziorku - powiedzia³a, po raz pierwszy wykazuj¹c siê wiêkszym romantyzmem ni¿ tylko czystym po¿¹daniem. Wydawa³o mi siê, po sposobie w jaki ci¹gle mnie pieści³a i delikatnie siê zabawia³a, ¿e wraca³a myślami do czegoś, co straci³a w ¿yciu, a ja by³em teraz środkiem do zaspokojenia tych niespe³nionych pragnieñ. Wiedzia³em, ¿e to nie by³ w³aściwy czas na droczenie siê z ni¹.
- Czy zatem - powiedzia³em - mogê pani¹ zaprosiæ na piknik do groty i pop³ywanie z rana? - wiedz¹c, ¿e ch³opcy z kopalni bêd¹ musieli obyæ siê beze mnie nastêpnego dnia.
- Z wielk¹ ochot¹ - powiedzia³a, jak gdybym to ja wyst¹pi³ z oryginaln¹ propozycj¹ - A mo¿e wrócimy do mojego pokoju, sp³uczemy tê ca³¹ lepkośæ, ubierzemy siê i przygotujemy do wczesnej kolacji i po³o¿ymy siê wcześniej spaæ?
- Dobry pomys³, chodźmy.
Wziêliśmy nasze porozrzucane rzeczy i ledwo odziani zeszliśmy na dó³ spiralnymi schodami. Wziêliśmy szybki prysznic, szoruj¹c siê nawzajem i pieszczotliwie dra¿ni¹c. Ubraliśmy siê i wyprowadzi³a mnie przez drzwi. Zaplanowa³a kolacjê gdzie indziej tego wieczoru i tak mia³o siê to odbyæ. I znowu poszliśmy drog¹, któr¹ jeszcze nie szed³em. Parê korytarzy, kilka kondygnacji schodów i tylne wejście do hallu. Stó³ by³ ju¿ nakryty, pomiêdzy trzaskaj¹cym kominkiem a schodami prowadz¹cymi do piwniczki z winami. Gdy tylko weszliśmy powita³ nas Rolf, tak, jakby wita³ po raz pierwszy oczekiwanych gości. Mia³ na sobie oficjalny strój Maitre d'hotel i tak te¿ wygl¹da³.
- Pójdźmy wybraæ dobre wino - powiedzia³a i poprowadzi³a mnie za rêkê schodami do piwnicy. Spodziewa³em siê znacznie bardziej wilgotnego, ch³odniejszego i ponurego klimatu, a w rzeczywistości by³o to pomieszczenie w rustykalnym stylu, ca³kiem przyjemne i przytulne. Ma³y, okr¹g³y stó³, przykryty eleganckim obrusem, dwa kieliszki na wino, bardzo du¿a, zapalona świeca, korkoci¹g, bia³a, starannie z³o¿ona ściereczka, dwa krzes³a, kilka ma³ych, tl¹cych siê lamp na ścianie prowadz¹cych w kierunku czegoś, co wydawa³o siê byæ niekoñcz¹cym siê tunelem, z pokrytymi kurzem butelkami wina umieszczonymi na stojakach po obu stronach. Trzymaj¹c w rêce świecê daj¹c¹ jedyne świat³o poszliśmy tym tunelem kilka metrów i zatrzymaliśmy siê.
- To - powiedzia³a - jest jednym z moich ulubionych i myślê, ¿e panu te¿ bêdzie smakowaæ. To by³o chyba najlepsze ze wszystkich jakie mia³ mój dziadek.
Wrêczy³a mi jedn¹ butelkê i sama wziê³a drug¹. Później wyszliśmy i poszliśmy na górê do naszego sto³u. Rolf czeka³ z korkoci¹giem w rêce, a my postawiliśmy butelki na stole i usiedliśmy. Tunel pe³en wina tkwi³ mi ci¹gle w g³owie, kiedy Rolf otworzy³ pierwsz¹ butelkê i nala³ ka¿demu po kieliszku; tunel, który zdawa³ siê nie mieæ koñca.
Przyjemna, relaksuj¹ca kolacja i kolejna butelka wina.
- Czy coś pana niepokoi? - zapyta³a - wydaje siê, ¿e pana myśli gdzieś b³¹dz¹.
- Nic mnie nie niepokoi - odpowiedzia³em z uśmiechem. - Ci¹gle delektowa³em siê pani ciastkiem, które dosta³em do spróbowania wcześniej.
- Czeka³am na to wiele dni - powiedzia³a rumieni¹c siê. Teraz znowu siedzia³a tu elegancka dama i nikt by nie przypuszcza³, ¿e by³a zdolna do tak rozkosznego upadku.
- Rolf poka¿e panu drogê do pana pokoju - powiedzia³a miêkko - Mam jeszcze parê rzeczy, którymi muszê siê zaj¹æ - Czy chce pan zabraæ brandy ze sob¹?
- Tak, dziêkujê.
Delikatny poca³unek i „Dobranoc” - Bêdê na pana czekaæ rano w moim pokoju i pójdziemy do groty. Rolf wszed³ z ma³¹ tack¹, na której sta³a karafka brandy i szklaneczka. Czeka³, ¿eby odprowadziæ mnie do pokoju lub przypuszczalnie upewniæ siê, ¿e NA PEWNO tam pójdê.
Otworzy³ mi drzwi, ustawi³ tackê na komodzie i szybko wyszed³.
Nala³em sobie sporo brandy, zapali³em papierosa i wyszed³em na balkon, ¿eby siê zrelaksowaæ, przetrawiæ kolacjê i wydarzenia tego dnia. Pomyśla³em, ¿e byæ mo¿e przyjemny, gor¹cy prysznic spowodowa³by spowolnienie myśli, które pêdzi³y przez moj¹ g³owê.
Nie wiem jak d³ugo moczy³em moje wycieñczone cia³o pod gor¹c¹ wod¹, ale to by³o naprawdê relaksuj¹ce i uspokajaj¹ce. Szybko wytar³em siê, owin¹³em rêcznik wokó³ siebie i wyszed³em znowu na zewn¹trz by zanurzyæ siê w ciep³ym, nocnym powietrzu. Wróci³em te¿ do mojej brandy, papierosa i myśli. Ten tunel z winem ci¹gle sta³ mi przed oczami. Nie mog³em oprzeæ siê wra¿eniu, ¿e Hrabina chcia³a zaprowadziæ mnie tam, dok¹d on prowadzi³, ale zatrzyma³a siê na wybieraniu butelek i zmieni³a zdanie.
„Czas na trochê snu” - pomyśla³em. Zamkn¹³em drzwi na balkon za sob¹ i potkn¹³em siê o coś w drodze do ³ó¿ka, bo nie chcia³em sobie zawracaæ g³owy zapalaniem innych świate³ ni¿ ³azienkowe.
„Ojej!” - pomyśla³em, „to co wzi¹³em za pogniecion¹ narzutê w s³abo oświetlonym pokoju to by³a pokojówka, śpi¹ca na moim ³ó¿ku”. „Nie mo¿e byæ. Ciekawe jak d³ugo tu jest, czekaj¹c na mnie?” „Co teraz?”
Moje cia³o potrzebuje przecie¿ JESZCZE trochê odpoczynku. . . . .
„Muszê znaleźæ si³ê, ¿eby usatysfakcjonowaæ tê cierpliwie czekaj¹c¹ damê,” - pomyśla³em i naprawdê chcia³em to zrobiæ. Jej na wpó³ nagie cia³o le¿¹ce tu tak spokojnie, pogr¹¿one we śnie, jak przypuszcza³em, wywo³a³o moje po¿¹danie, mimo wyczerpania jakie odczuwa³em.
Siedzia³em cicho na skraju ³ó¿ka, przygl¹daj¹c siê jej, śpi¹cej tak spokojnie. Delikatnie przesun¹³em rêkê wzd³u¿ jej uda maj¹c nadziej¹, ¿e j¹ powoli obudzê, a jeśli nie to zakradnê siê do ³ó¿ka i prześpiê do rana. Oczy mia³a wci¹¿ zamkniête, ale ju¿ jakby coś czu³a, mo¿e śni³a. Powoli chwyci³a moj¹ rêkê, rozszerzy³a lekko swoje uda i mocno j¹ tam wepchnê³a, po czym zacisnê³a uda wokó³ naszych r¹k.
- Mmmmmmmm - cicho jêcza³a, wiruj¹c biodrami, unosz¹c biust w celu zwrócenia uwagi, woln¹ rêk¹ szukaj¹c, niezdarnie próbuj¹c ści¹gn¹æ rêcznik przewi¹zany wokó³ pasa, gmeraj¹c wokó³ moich ud, a jej zach³anne palce szuka³y mojego rycerza. Ta nieśmia³a pokojówka czeka³a tu zbyt d³ugo dzisiejszego wieczoru, aby zawracaæ sobie g³owê rytualn¹ gr¹ wstêpn¹ czy te¿ subteln¹ uprzejmości¹, udaj¹c¹ prośbê. Trzyma³em rêkê lubie¿nie zgniecion¹ przez jej gor¹ce, bardzo mokre, rozdygotane uda i by³o tylko kwesti¹ czasu, kiedy poczuje mojego cz³onka w gor¹cej otch³ani i jak du¿o trzeba, ¿eby zaspokoiæ jej pilne potrzeby. Teraz by³o „zrób to, czy móg³byś?, prooooszê”. Chcia³a dostaæ to, na co czeka³a.
- Teeeraz - powiedzia³a miêkkim, dr¿¹cym, niecierpliwym g³osem, - teeeraz, proooszê, teeeraz - Walcz¹c niecierpliwie stara³a siê rozszerzyæ uda, unieśæ kolana, jeszcze bardziej rozszerzyæ. Poci¹gnê³a moj¹ rêk¹ i otoczy³a ni¹ swoj¹ taliê, ci¹gle mocno trzymaj¹c, gwa³townie prowadz¹c i wpychaj¹c mojego cz³onka w swoj¹ dr¿¹c¹ cipkê, a jej miêkkie, mokre, miêsiste uda unios³y siê, ¿eby owin¹æ siê wokó³ mnie.
Oddycha³a g³êboko, wydawa³a gard³owe dźwiêki prawie siê d³awi¹c, kiedy wciska³em siê w ni¹ coraz mocniej. Odrzuci³a do ty³u g³owê, rêce owinê³a gwa³townie wokó³ mojej szyi, przyci¹gaj¹c mnie mocno do swoich piersi. Czu³em drgania miêśni jej brzucha, kiedy dochodzi³a do wywo³uj¹cego dreszcze orgazmu, a ja razem z ni¹ poczu³em falê rozkoszy.
- Tylko mnie trzymaj, pozwól mi tak zasn¹æ i tak siê rano obudziæ - powiedzia³a s³abym, zadowolonym, dr¿¹cym g³osem.
„RANO?” - pomyśla³em, „przypuszczam, ¿e ju¿ podjê³a decyzjê, ¿eby zostaæ”. Zdrzemnê³a siê znowu, spokojnie k³ad¹c g³owê na moim torsie, a potem, myśl¹c o tym, chyba zasn¹³em.
Ranek przyszed³ zdecydowanie za wcześnie. Kiedy siê obudzi³em ona ci¹gle spa³a przytulona do mnie, z ustami delikatnie ślini¹cymi moj¹ klatkê piersiow¹. Byæ mo¿e ci¹gle śni³a o ostatniej nocy trzymaj¹c bezw³adn¹ rêkê na moim torsie, jej noga spleciona z moj¹.
Jakoś musia³em obudziæ j¹ powoli, delikatnie g³aszcz¹c jej w³osy, przesuwaj¹c rêkê po jej plecach. Mia³em przecie¿ w planach spacer z Hrabin¹, do jakiegoś miejsca gdzieś dalej przy drodze, o którym ci¹gle mówi³a.
- Dzieñ dobry - powiedzia³em, kiedy powoli otworzy³a oczy.
- Dzieñ dobry - odpowiedzia³a zaspanym g³osem - chyba zasnê³am, zanim zd¹¿y³eś mnie st¹d wyprosiæ.
- Nie - odpowiedzia³em z uśmiechem - tak naprawdê to po prostu powiedzia³aś, ¿e chcia³abyś siê tak obudziæ, co prawda nie pytaj¹c, tylko stwierdzaj¹c.
- Rzeczywiście tak by³o?
- Tak, tak powiedzia³aś - odpowiedzia³em.
- Przepraszam, nie chcia³am siê narzucaæ.
- Ja siê nie gniewam - powiedzia³em - mi³o jest obudziæ siê widz¹c twój ciep³y uśmiech i czuæ ciê owiniêt¹ wokó³ mnie. Tak, ale muszê wstaæ i ubraæ siê. Hrabina chce pokazaæ mi coś dziś rano.
- Tak, wiem - powiedzia³a - Sprz¹tnê w twoim pokoju, kiedy bêdziesz pi³ kawê.
„Kawê?” Ju¿ by³a na stole, gor¹ca i świe¿a. „Nawet nie pytaj sk¹d siê tu wziê³a” - pomyśla³em.
Wypi³em parê fili¿anek kawy, ubra³em siê, obserwuj¹c jej ledwo zakryt¹ pupê, kiedy krz¹ta³a siê po pokoju, poprawiaj¹c i ściel¹c ³ó¿ko, zrelaksowana. Teraz powrót do rzeczywistości, czas na spotkanie z Hrabin¹ i przygodê.
- Jak siê panu spa³o? - zapyta³a Hrabina kiedy spotka³em j¹ na korytarzu, z piknikowym koszykiem w rêce, zmierzaj¹c¹ w kierunku mojego pokoju. „Idealne wyczucie czasu, jeszcze chwila i by³oby za późno” - pomyśla³em.
- Spa³em świetnie, dziêkujê.
- W takim razie, czy jest pan gotowy na ma³y spacer? - zapyta³a, wrêczaj¹c mi koszyk, bior¹c mnie pod rêkê i prowadz¹c w sobie znanym kierunku.
£adny widok po drodze, ca³a dolina w dole, potem ma³a, leśna ście¿ka, coraz wy¿ej, w skalistym terenie.
- Jesteśmy na miejscu - powiedzia³a, tryskaj¹c promiennym uśmiechem, kiedy droga skoñczy³a siê przy du¿ym, p³ytkim jeziorku z krystalicznie czyst¹ wod¹, zasilanym z ma³ego wodospadu.
„Piêkne,” - pomyśla³em - „ca³kowicie otoczone olbrzymimi, skalistymi klifami i gêstym lasem. Prywatne, ma³e spa,”. Widz¹c mgie³kê unosz¹c¹ siê nad wod¹ wiedzia³em, ¿e musi to byæ te¿ zasilanie przez naturalne, gor¹ce źród³a, a nie tylko wodospad.
Hrabina szybko roz³o¿y³a ciê¿ki koc, który nios³a, wziê³a koszyk z mojej rêki, postawi³a go i zaczê³a zdzieraæ z siebie rzeczy.
- Chodźmy - powiedzia³a - woda jest taka ciep³a i koj¹ca. To jest moje ulubione miejsce w tych górach. Przychodzê tutaj nawet wtedy, gdy ziemia jest pokryta śniegiem. Tu jest zawsze piêknie i gor¹co przez ca³y rok.
Nie zajê³o mi du¿o czasu, ¿ebym przyst¹pi³ do dzia³ania. Mia³a racjê, by³o fantastycznie. P³ytka, krystalicznie czysta, bardzo, bardzo ciep³a woda, nie wspominaj¹c ju¿ o jej zgrabnym, nagim ciele, unosz¹cym siê na wodzie wokó³ mnie.
- Czy zechcia³by pan otworzyæ butelkê i nalaæ wina? - zapyta³a ³agodnie i dra¿ni¹c siê ze mn¹ popycha³a mnie w kierunku koszyka, siadaj¹c na p³askiej skale, gdzie roz³o¿y³a koc. Czy mia³em jakiś wybór?
Z kieliszkami i otwart¹ butelk¹ w rêce usadowi³em siê na krawêdzi, stopy zwisaj¹ce w wodzie, nala³em ka¿demu z nas po kieliszku i tr¹ciliśmy siê nimi delikatnie przed pierwszym ³ykiem.
„To jest zdecydowanie smakowicie dekadenckie” - pomyśla³em. Zaledwie 10 rano, a jej piersi ociera³y siê o moje nogi, kiedy stanê³a miêdzy moimi udami, popijaj¹c ³yczkami wino i rzucaj¹c od czasu do czasu zaplanowane spojrzenia na mojego powoli rosn¹cego cz³onka. Widok jej sutków coraz bardziej nabrzmia³ych, kiedy ociera³a je o moje uda, przywraca³ mnie znów do ¿ycia. Nape³ni³em znowu kieliszki. Powoli, starannie rozla³a kilka kropli wina na teraz dumnym cz³onku, zwróconym do niej i domagaj¹cym siê uwagi, potem jakby zwolnionym ruchem, poliza³a go, potem ściskaj¹c usta, zessa³a je. Ponownie ³yk z kieliszka, i znów kilka kropel na g³ówkê mojego bardzo teraz pobudzonego fiuta, znów go poliza³a i zessa³a wino z ca³ej jego d³ugości. Ka¿de podejście, które robi³a, by³o coraz wolniejsze i coraz bardziej siê oci¹ga³a, ale jednocześnie ssa³a coraz bardziej intensywnie i celowo ha³aśliwie, zach³annymi, mokrymi, oślinionymi ustami.
Szybkie spojrzenie w moim kierunku. - Co za wyśmienity dźwiêk wydaje wino - mówi, i powtarza ca³y rytua³, powoli zlizuj¹c wino a¿ do koñca. Obserwuj¹c moje gwa³towne drgawki, wiedzia³a, ¿e bra³a odwet, jeśli chodzi o moj¹ zdolnośæ do powstrzymania siê, gdy jej jêzyk owija³ siê wokó³ teraz ju¿ wyj¹tkowo pobudzonego cz³onka. Wtedy, bez ostrze¿enia, jej wargi i usta gwa³townie zaczê³y przesuwaæ siê wzd³u¿ ca³ej d³ugości mojego dyszla, ss¹c coraz mocniej i szybciej, nie daj¹c mi chwili wytchnienia. To sprawi³o, ¿e zgi¹³em siê, mocno chwytaj¹c jej piersi, kiedy wytrysn¹³em. Na przemian przyjemnośæ, ból, przyjemnośæ i nie by³em pewien, co jest czym, kiedy wyg³odzona kontynuowa³a swoje pieszczoty a¿ do chwili, gdy nic we mnie nie pozosta³o, tylko zwiotcza³y, pulsuj¹cy, mokry fiut pomiêdzy jej wci¹¿ spragnionymi, cudownymi, gor¹cymi ustami. Jej palce nadal mnie pieści³y, jakby próbuj¹c przywróciæ mnie do ¿ycia.
„Tracisz czas” - pomyśla³em, „w³aśnie wyssa³aś ze mnie ostatnie soki”.
- Mmmm - powiedzia³em - to wino czyni cuda, prawda?
- Ochhh - powiedzia³a - trochê nadrobi³am wczorajsze zaniedbanie i ci¹gle jest wczesna pora - doda³a, wci¹¿ bawi¹c siê moim ociekaj¹cym, mokrym cz³onkiem.
- Wejdź do wody - powiedzia³a - jest cudowna, odświe¿y ciê.
Unoszenie siê na powierzchni, trochê p³ywania w p³ytkiej, ciep³ej wodzie podzia³a³o koj¹co na moje zmaltretowane cia³o. Gdy bawiliśmy siê w wodzie nie przestawa³a dra¿niæ mnie, dotykaæ, pieściæ dla zabawy, obejmowaæ. Co chwilê na ska³ê po kieliszek wina, a potem figlarnie znów do wody. Ci¹gle spadaj¹ca i rozbryzguj¹ca siê woda z ma³ego wodospadu by³a tak samo koj¹ca jak ciep³a woda w jeziorku. By³o to jak naturalny masa¿, który po prostu ciê tam trzyma³.
- Zjedzmy coś - powiedzia³a - robiê siê g³odna, a ty?
Le¿a³em na grubym kocu, nagrzany, zrelaksowany, przegryzaj¹c ró¿norodne ma³e kanapki, które przynios³a, popijaj¹c wino i maj¹c jej nagie cia³o przy mnie; to wszystko by³o tak koj¹ce, ¿e móg³bym ³atwo zapaśæ w drzemkê, jakbym by³ odurzony.
- Chodź, mam ci coś specjalnego do pokazania - powiedzia³a, wyjmuj¹c latarkê z koszyka.
Zacz¹³em siêgaæ po moje rzeczy, ¿eby siê ubraæ.
- Nie bêd¹ ci potrzebne - powiedzia³a z bardzo uroczym, przewrotnym uśmiechem.
Znów weszliśmy do jeziorka. Ona wziê³a mnie za rêkê i poszliśmy za wodospad wspinaj¹c siê po paru ska³ach. To wystarczy³o, ¿eby wzros³a moja ciekawośæ i podniecenie. Mia³a ³adnie ukszta³towan¹, nag¹ pupê i kiedy za ni¹ szed³em nie mog³em siê powstrzymaæ, ¿eby nie patrzeæ od ty³u i od spodu na jej uda w ruchu i nabrzmia³¹ cipkê. Jak mog³em za ni¹ nie iśæ.
Tam na szczycie ska³ by³o coś, co wygl¹da³o na jaskiniê. Zupe³nie ciemna, jak najczarniejsza noc. Hrabina zapali³a latarkê, ale i tak mo¿na by³o widzieæ tylko na kilka metrów do przodu.
- Nie ma tu ¿adnych stworzeñ? - spyta³em.
- Nie, nie ma, by³am tu wiele razy - powiedzia³a, ale tym razem szeptem, co trochê mnie zaniepokoi³o.
Szliśmy t¹ lekko krêt¹ jaskini¹, tunelem, czymkolwiek to by³o, kilkaset metrów. Zdziwi³o mnie to, ¿e by³o tam ciep³o i wilgotno. Byliśmy ca³kiem nadzy, a jednak by³o komfortowo, prawie rozkosznie ciep³o. Po paru minutach drogi zatrzyma³a siê nagle, poświeci³a w dó³ i okaza³o siê, ¿e jest tam podziemne jezioro z paruj¹c¹ wod¹. Zesz³a do niego w dó³ po pochy³ych ska³ach, ci¹gn¹c mnie za sob¹. Ci¹gle szepcz¹c, czego nie kwestionowa³em, ostro¿nie poprowadzi³a nas przez bardzo p³ytkie jeziorko z ciep³¹ wod¹. By³o widaæ tylko na niewielk¹ odleg³ośæ przy s³abym świetle latarki, ale wkrótce dotarliśmy do bardzo g³adkiej, du¿ej, p³askiej, wapiennej, skalnej p³yty wy³aniaj¹cej siê z wody prawie poziomo. Poświeci³a na ni¹ z wody tak daleko, jak siêga³o świat³o latarki.
Bardzo cichym szeptem powiedzia³a - Kiedy by³am ma³¹ dziewczynk¹ razem z moj¹ najlepsz¹ przyjació³k¹ zwyk³yśmy tu przychodziæ i sk³adaæ ofiary duchom jaskini na zrealizowanie naszych pragnieñ w przysz³ości.
Nie czu³em siê komfortowo w ca³ej tej sytuacji; jej szept, sk³adanie ofiar, nawet ba³em siê zapytaæ co sk³ada³y w ofierze; i tajemniczośæ tego wszystkiego.
- Chcê, ¿ebyś z³o¿y³ mnie teraz w ofierze - szepnê³a, wy³¹czaj¹c latarkê. Zaczê³a przytulaæ siê do mojej klatki piersiowej, pieszcz¹c mojego cz³onka, jak gdyby by³ zrobiony ze z³ota, owijaj¹c jedno udo wokó³ mnie, wywo³uj¹c k³opotliw¹ dla mnie erekcjê, by³em bowiem zdecydowany stawiaæ jej opór a¿ do chwili, kiedy bêdê wiedzia³ o co chodzi. By³a przedtem gor¹ca, ale nie a¿ tak. Wydawa³a siê p³on¹æ ogniem po¿¹dania i namiêtności. Ciemno jak oko wykol i nie widzia³em niczego, tylko czu³em, jakbym by³ ślepy. Chwyci³a moj¹ rêkê i zdopingowa³a, ¿ebym w³o¿y³ palce w jej ciekn¹c¹ cipkê, pieszcz¹c mojego cz³onka z zach³anności¹, jakiej jeszcze nie zna³em.
- Chodź - powiedzia³a - z³ó¿ mnie teraz w ofierze, muszê byæ poświêcona, natychmiast.
Zada³em trochê g³upie pytanie.
- Co rozumiesz przez z³o¿enie w ofierze, jak? - powiedzia³em, byæ mo¿e zbyt g³ośno w porównaniu z dźwiêkiem, jaki wydawa³a li¿¹c mnie.
- Szaaa, cicho - powiedzia³a. Moje serce wali³o. Nic z tego nie rozumiem, ona mi mówi, ¿eby j¹ z³o¿yæ w ofierze i ¿ebym by³ cicho. Przesz³y mnie ciarki, ale równocześnie czu³em siê bardzo pobudzony.
- Z³ó¿ mnie w ofierze, na tym kamiennym o³tarzu - szepnê³a mi do ucha - przeleæ mnie, ty g³upi idioto. A myśla³eś, ¿e co mia³am na myśli? - i poci¹gnê³a mnie szybko na siebie, trzymaj¹c mojego ptaszka, domagaj¹c siê, ¿ebym wcisn¹³ go w ni¹ teraz, mocno, coraz mocniej.
- O Booo¿e, jakie wspania³e uczucie - krzyknê³a g³ośno, a ja w szoku jeszcze mocniej pcha³em, i wtedy us³ysza³em
- O Booo¿e, o Booo¿e, o Booo¿e, co za wspaaania³e uczucie, co za wspaaania³e uczucie. Pieprz mnie mocniej, oooch - krzyknê³a znowu - Pieprz mnie mocniej, pieprz mnie mocniej, oooch.
To by³o echo, które ci¹gle powtarza³o i nak³ada³o na siebie jej poprzednie okrzyki rozkoszy. Te dźwiêki echa zdawa³y siê wyprowadzaæ j¹ na wy¿yny i dzia³a³y teraz na mnie w ten sam sposób. Jej ha³aśliwy, odbijaj¹cy siê echem orgazm doprowadzi³ mnie do wbicia siê w ni¹ mocniej, tak, jak nigdy przedtem. Wszed³em w ni¹ z tak¹ intensywności¹, jakbym chcia³ spenetrowaæ jej duszê. Oboje osi¹gnêliśmy orgazm równocześnie.
Opad³em na ni¹, mo¿na by powiedzieæ, ¿e siê rozp³yn¹³em.
- Oooch, to by³o wiêcej ni¿ wspania³e - powiedzia³a, teraz normalnym g³osem, ju¿ nie szepcz¹c - Marzy³am o tym tak d³ugo jak tylko siêgnê pamiêci¹.
- Ach, to dlatego chcia³aś, ¿ebym by³ cicho, ¿ebym nie wiedzia³ o tym echu tutaj?
- Tak - powiedzia³a - By³am tutaj parê lat temu i pragnê³am kochaæ siê namiêtnie w³aśnie tutaj, na tym kamiennym o³tarzu, jak go nazywa³yśmy, krzyknê³am coś, a echo wzbudzi³o moje pragnienia jeszcze bardziej. Dziêkujê, czujê siê teraz cudownie.
I le¿eliśmy tam, w ciemności, rozleniwieni, s³uchaj¹c odg³osów echa i rozmawiaj¹c o tym, co w³aśnie sprawi³o nam przyjemnośæ. Posunê³a siê nawet do tego, ¿eby mi powiedzieæ, jak siê czu³a, gdy j¹ przelatywa³em, jak jej cipka z radości¹ wita³a z³o¿enie ofiary, i tak dalej.
Potem oczywiście szukaliśmy latarki i zajê³o wieki, ¿eby j¹ znaleźæ, w tej ciemnej, pe³nej oparów komnacie wewn¹trz góry.
Kiedy j¹ w koñcu znaleźliśmy, Hrabina poprowadzi³a mnie dalej tunelem na przeciwn¹ stronê jeziorka. Nigdy nie myśla³em, ¿e bêdê b³¹dzi³ w ciemnej jaskini nagi, i w dodatku, ¿e bêdzie mi siê to podoba³o.
Có¿, moja ciekawośæ co do tego tunelu w piwnicy z winem zosta³a zaspokojona. Przeszliśmy d³ugim, ciemnym tunelem z kilkoma przejściami prowadz¹cymi w ró¿nych kierunkach w ciemności i doszliśmy do miejsca, w którym siê koñczy³, przy bary³kach wina i stojakach z butelkami.
Teraz wiedzia³em dok¹d prowadzi³, ale dalej pozostawa³o dla mnie zagadk¹, jak zamierzaliśmy dotrzeæ st¹d do naszych pokojów po ubrania?
- Hej, nie mo¿emy przejśæ przez jadalniê nadzy - powiedzia³em - Co bêdzie jeśli Rolf albo pokojówka tam s¹?
- Chodź, zaufaj mi, wiem co robiê - powiedzia³a, kiedy dotarliśmy do ma³ego stolika w piwnicy z winem.
- Czy chcesz teraz trochê brandy? - spyta³a z bardzo zadowolonym uśmiechem.
- Dlaczego nie - odpowiedzia³em -„Jest oczywiste, ¿e masz jakiś plan," - pomyśla³em, sadzaj¹c swój nagi ty³ek na krześle i obserwuj¹c jej nagie, ma³e cia³o, gdy krz¹ta³a siê i nalewa³a wino do kieliszków. Mog³em siê teraz zrelaksowaæ; ona rozgrywa³a swoj¹ grê, dobrze siê bawi¹c, maj¹c wszystko doskonale opracowane.
- Proszê - powiedzia³a, wyci¹gaj¹c dwa szlafroki k¹pielowe z wózka, - w nich wrócimy do naszych pokojów. Mo¿emy zabraæ nasze rzeczy z groty później.
No có¿, by³em zadowolony, ¿e po tej pe³nej niespodzianek wyprawie do groty i po kilku kieliszkach brandy by³a gotowa zadbaæ o wszystko, o co musia³a, a mnie pozwoli³a tylko wlec siê za ni¹ z powrotem do mojego pokoju, ¿ebym wzi¹³ prysznic i uci¹³ sobie wzmacniaj¹c¹ drzemkê. Zaliczywszy wyjazdy do kopalni, seks z pokojówk¹, Hrabin¹ i ci¹g³e wypady mi³osne zaczyna³em zdawaæ sobie sprawê, ¿e nie jestem tak niezniszczalny jak s¹dzi³em. Ale oczywiście mog³em siê do tego przyznaæ tylko przed lustrem podczas golenia. G³êboko zasn¹³em i nie by³em pocz¹tkowo pewien czy to by³ barwny sen czy jawa, ale nagle poczu³em coś ciep³ego, mokrego, pe³nego namiêtności pomiêdzy udami, wokó³ mojego bardzo pobudzonego cz³onka. Z trudem otworzy³em oczy, ale ranek przyszed³ szybciej ni¿ by³em na niego gotowy. Ciep³e świat³o wczesnego poranka przedziera³o siê bokami ci¹gle zaci¹gniêtych zas³on, ale by³o go wystarczaj¹co du¿o, ¿ebym przez pó³otwarte oczy móg³ dostrzec jej g³owê, w³osy muskaj¹ce miêkko moje uda, jej p³omienne, gor¹ce usta ca³uj¹ce od do³u do góry moje narz¹dy. Powy¿ej, jej go³y ty³ek podniesiony jak nagie wzgórza w oddali, ko³ysz¹cy siê powoli. A ja siê zastanawia³em jak d³ugo to ze mn¹ robi³a zanim siê obudzi³em. Pomyśla³em, ¿e niektóre erotyczne sny s¹ bardziej realistyczne ni¿ inne, ale nie protestowa³em.
- Dzieñ dobry - powiedzia³a, z ustami wibruj¹cymi na mokrej g³ówce mojego cz³onka, gdy mówi³a - Przynios³am panu dobr¹, świe¿¹, gor¹c¹ kawê.
Kiedy „obs³uga hotelowa” budzi ciê w ten sposób, kto myśli o kawie?
- Hrabina prosi³a, ¿eby panu powiedzieæ, kiedy siê pan obudzi, ¿e musia³a pojechaæ do miasta i nie wróci przed wieczorem, i ¿e droga do kopalni bêdzie zamkniêta do jutra - powiedzia³a, obejmuj¹c ustami mojego fiuta, jak gdyby wracaj¹c do swych obowi¹zków po przekazaniu mi wiadomości.
„Jedyny dzieñ, kiedy móg³bym trochê odpocz¹æ,” - pomyśla³em, „a ona samowolnie zak³ada, ¿e ma prawo do bycia miêdzy moimi udami, i mnie siê to podoba”.
- Có¿, kawa poczeka, odwróæ siê - powiedzia³em, chc¹c równie¿ czuæ trochê ciep³ego, miêkkiego cia³a przy moich ustach, a ona zrobi³a to nie marnuj¹c czasu, czekaj¹c tylko, jak przypuszcza³em, na sygna³ z mojej strony. Delektowa³em siê delikatn¹ cipk¹ na moich wargach, a ona i jej aksamitne uda zdawa³y siê rozp³ywaæ w ustach, jak to siê mówi.
To w³aśnie ci¹g³e pocieranie udami moich policzków sprawia³o jej wielk¹ przyjemnośæ; próbowa³a utrzymaæ jak najwiêkszy kontakt naszych cia³, krêc¹c biodrami, ¿eby prowadziæ mój penetruj¹cy jêzyk, przechodzi³a od drgañ do bezruchu, kiedy ssa³em jej ³echtaczkê. Jej usta, zajête i pe³ne, a jedynym potwierdzeniem, ¿e dawa³em jej satysfakcjê by³o st³umione „uuummm”, ¿eby daæ mi znaæ, „nie przestawaj” , zabawia³em siê jej zadkiem, przyciskaj¹c j¹ mocniej do moich ss¹cych warg, pieszcz¹c jej ty³ek, wsun¹³em tam mój palec, mocno, g³êboko, „uuummm”, . uuummm, . . uuummm” , gdy wierci³a siê, chc¹c wiêcej. Odkry³em czego chcia³a. Jej st³umione „uuummm”; ssa³a mojego cz³onka mocniej, zwalniaj¹c, prawie nieruchoma miêdzy moimi udami, wy³adowuj¹ca energiê na moich ustach i podniecona moim kciukiem w jej zadku, jakby zamro¿ona w gor¹cej pró¿ni mojego cz³onka. Penetrowa³em jêzykiem jej cipkê, ssa³em mocno jej ³echtaczkê, wbija³em kciuk w jej ty³ek i wszystko to doprowadza³o j¹ do coraz wiêkszego uniesienia. Unieruchomi³a mi szyjê, krêpuj¹c rêce i usta. Ale to nie by³ czas na rezygnacjê. Owinê³a rêkê wokó³ mojej szyi, mierzwi¹c moje w³osy, przyci¹gaj¹c mi g³owê mocniej do jej roziskrzonej, mokrej, gor¹cej, ociekaj¹cej cipki, dr¿¹c i gwa³townie siê rzucaj¹c w momencie szczytowania, uwieszona na moim cz³onku bez ruchu, ale z tak¹ si³¹, ¿e chcia³em siê uwolniæ i nie mog³em. S³ysza³em s³abe „uuummm, uuummm, oooch, oooch”, kiedy szczytowa³a z udami przyciśniêtymi do moich uszu, tym razem nawet bardziej intensywnie. Czuj¹c, ¿e jest jej przyjemnie, czuj¹c osza³amiaj¹cy potop jej soków orgazmowych by³em bliski eksplodowania, gdyby za chwilê nie zrobi³a czegoś dla mnie. Musia³em przej¹æ kontrolê, kiedy zakoñczy³a, obejmuj¹c na tyle na ile mog³em rêk¹ jej szyjê, palcami g³aszcz¹c jej w³osy. Zauwa¿y³em, ¿e myśli tak¿e o mnie, wiêc nie przestawa³em ssaæ jej ³echtaczkê, zag³êbiaæ bardziej kciuk w jej ty³ku, ¿eby wiedzia³a, ¿e nie zamierzam rezygnowaæ, ale coś robiê, ¿eby j¹ zadowoliæ. Zdaj¹c sobie sprawê, ¿e mia³a ca³ego mojego fiuta w swoich gor¹cych ustach, odchyli³em jej mocno przyciśniête wargi; ssa³a z zapa³em, szybciej, na ca³ej d³ugości, p³omienne odczucie, od podstawy do wra¿liwej g³ówki, wywo³uj¹ce wra¿enie, jakby kot liza³ zewnêtrzn¹ czêśæ twojej rêki. Czu³em jej piersi ko³ysz¹ce na moim brzuchu przy ka¿dym ruchu, który stawa³ siê coraz d³u¿szy, szybszy, niedba³y, a jej palce zabawia³y siê moimi j¹drami. Wiedzia³a, ¿e by³em bliski utraty kontroli, przyciskaj¹c jej cipkê do moich warg, czerpi¹c przyjemnośæ z moich zmagañ miêdzy jej udami, jak równie¿ z jej zabawy moim przyrodzeniem. Jeszcze kilka gwa³townych szarpniêæ jej cipki i szczytowa³em z wielk¹ gwa³towności¹ dziêki jej zdecydowanym wysi³kom, które czyni³a, ¿eby zwróciæ mi przyjemnośæ, któr¹ jej dawa³em. Wiedzia³em teraz, co czu³a wcześniej. Ca³kiem zapomnia³em o moich penetruj¹cych palcach, o moim jêzyku g³êboko w jej cipce, a¿ opad³a na mnie ca³ym ciê¿arem swego cia³a.
- Oooch, jakie to by³o przyjemne - powiedzia³a - Nie mogê siê ruszyæ - podczas, gdy ja ci¹gle lekko dra¿ni³em jej ³echtaczkê jêzykiem, czerpi¹c przyjemnośæ z jej lekkiego wzdragania siê; czu³em s³odki, paruj¹cy, przes¹czony imbirem, otaczaj¹cy mnie ¿ar. Nie by³o dyskusji, kto siê podniesie pierwszy. By³em pewien, ¿e by³o jej przyjemnie le¿eæ na mnie, pieszcz¹c mojego zobojêtnia³ego cz³onka; by³a zadowolona, ¿e doprowadzi³a go do takiego stanu. Ja te¿ czerpa³em przyjemnośæ czuj¹c b³ogi ciê¿ar jej cia³a i le¿¹c pomiêdzy jej roz¿arzonymi, wilgotnymi udami; czu³em, jak drga³y miêśnie jej brzucha, kiedy pieści³em wargi jej mokrej, zrelaksowanej cipki. Poorgazmowe dreszcze przebiega³y przez nasze cia³a. Pi¿mowy aromat rozgrzanych namiêtności unosi³ siê wokó³ naszych ospa³ych, odprê¿onych cia³. Le¿eliśmy przez jakiś czas rozgor¹czkowani, a¿ ona w koñcu przekrêci³a siê na plecy patrz¹c w sufit, ci¹gle pocieraj¹c moje udo, chyba bezmyślnie, a moja rêka ci¹gle by³a pod ni¹.
- Muszê wróciæ do moich zajêæ - powiedzia³a tak cicho, ¿e ledwo us³ysza³em jej pytanie - Czy nie masz nic przeciwko, ¿e wezmê tu prysznic?
- Lepiej zrób to - powiedzia³em z ironicznym uśmiechem - pachniesz gor¹c¹ zabaw¹.
Przekrêci³a siê na brzuch i leniwie uda³a siê pod prysznic, a ja po kawê i papierosa. Siedz¹c w chmurze dymu pomyśla³em: „ta kawa smakuje wyśmienicie, chocia¿ trochê jak ona”. Przypuszczam, ¿e by³ to zapach jej cia³a na moich ustach, ale by³ przyjemny, delikatny. Ubra³a siê, sprz¹tnê³a pokój, pościeli³a ³ó¿ko, delikatnie dotknê³a mojej twarzy i wysz³a.
Po kilku kawach nala³em sobie brandy, siêgn¹³em po kolejnego papierosa, nie trac¹c czasu ści¹gn¹³em narzuty i z powrotem wskoczy³em do ³ó¿ka. Hrabina ci¹gle w mieście, a ja, obudzony tak cudownie przez pokojówkê, uzna³em, ¿e by³a to dobra okazja, ¿eby uleczyæ moje zmaltretowane cia³o. By³o jeszcze przed po³udniem, kiedy siê po³o¿y³em. Nie pamiêtam kiedy zasn¹³em, ale gdy siê obudzi³em by³o znowu ciemno i ani śladu Hrabiny. Mo¿ecie wierzyæ lub nie, ale zbytnio siê tym nie zmartwi³em myśl¹c, ¿e mo¿e wróci³a późno, zmêczona i ju¿ posz³a spaæ. By³a to wiêc dobra okazja, ¿eby trochê odpocz¹æ.
Skierowa³em siê do jadalni maj¹c nadziejê, ¿e znajdê tam Rolfa i poproszê o wiêcej kawy i trochê brandy. „Dlaczego nie” - pomyśla³em. Kilka szklaneczek brandy, wpe³znê z powrotem do ³ó¿ka i pośpiê do rana; potem bêdê gotowy na wszystko.
W jadalni by³o ciemno, nie by³o ani Rolfa ani pokojówki. Pewnie te¿ wcześniej udali siê na spoczynek. Schodz¹c schodami do piwniczki z winem, gdzie trzymano brandy wydawa³o mi siê, ¿e us³ysza³em delikatne jêki zadowolonej kobiety. Kiedy skrêci³em za rogiem do ma³ego pokoju ze sto³em zobaczy³em, ¿e tam siedzia³a, nieświadoma mojej obecności. Oparta o wyście³ane krzes³o, z uniesion¹ sukienk¹ i rozszerzonymi udami, pieści³a siê zapamiêtale, delikatnie jêcz¹c z samozaspokojenia; butelka wina i kieliszek na stole. Obserwowa³em j¹ w ciszy zza rogu ściany i ju¿ mia³em wróciæ na górê a j¹ zostawiæ, by oddawa³a siê swoim przyjemnościom, gdy pomyśla³em: „Teraz moja kolej, ¿eby dyktowaæ warunki”.
Bardzo cicho zdj¹³em z siebie ubranie, starannie u³o¿y³em je za ścian¹ i pozostaj¹c niezauwa¿onym usadowi³em siê nago na niskiej ³aweczce tu¿ za ni¹, jak najbli¿ej. To mia³a byæ MOJA niespodzianka. „Aby to osi¹gn¹æ muszê mieæ bardzo atrakcyjny wzwód” - pomyśla³em i musia³em sobie trochê w tym pomóc, obserwuj¹c gor¹czkowo jak pracowa³a swoimi rêkami pomiêdzy udami i chocia¿ nie mog³em tego widzieæ, wiedzia³em, ¿e jej palce grzeba³y g³êboko w jej obola³ej cipce. Jej ko³ysanie siê, dr¿¹ce, delikatne jêki i bardzo ciche mamrotanie, „przeleæ mnie”. Nie trzeba by³o du¿o czasu, bym osi¹gn¹³ to czego potrzebowa³em. Rozszerzy³em uda, wystawiaj¹c je na pe³ny widok w oczekiwaniu, ¿e mo¿e jest ju¿ bliska orgazmu, i miêkkim g³osem powiedzia³em,
- Czy nie mia³abyś ochoty na coś bardziej rzeczywistego? - powiedzia³em.
Jej rêce zamar³y pomiêdzy udami z nag³ym, ściskaj¹cym szarpniêciem, gdy siê obróci³a zaskoczona, jakby dobra³ siê do niej duch jaskini.
Ja siê tylko uśmiechn¹³em, a ona gapi³a siê, niepewna swojej w³asnej reakcji, tak bliska orgazmu, zaskoczona, po prostu siedzia³a, dr¿¹c delikatnie ze strachu, prawie dochodz¹ca do szczytu.
„Co teraz?” - pomyśla³em, ona siedzi zaskoczona, ja siedzê tu z ciê¿arem, który potrzebuje ujścia. Nie poruszy³em siê, tym razem ja rozegram tê wabi¹c¹ grê.
- Zdejmij majtki i spódnicê - powiedzia³em delikatnie, co te¿ ona zrobi³a powoli, ci¹gle patrz¹c, ci¹gle trochê zszokowana.
- Pochyl siê nad sto³em i rozszerz uda - powiedzia³em bardziej w formie sugestii ni¿ ¿¹dania. „Niech zdecyduje czy pozwoli mi siê dalej z ni¹ droczyæ” - pomyśla³em; ona zrobi³a to o co prosi³em, a ja ci¹gle siedzia³em tam, nie bêd¹c pewnym, czego siê spodziewaæ.
- Teraz w³ó¿ palce w dziurkê i powiedz mi czego chcesz - powiedzia³em.
Widzia³em, jak dr¿¹ jej uda, o czymś tam myśla³a, a oczekiwanie pobudza³o j¹ jeszcze bardziej.
- Chodź tu i PRZELEÆ MNIE TERAZ - powiedzia³a trac¹c cierpliwośæ - Za chwilê oszalejê, by³am tak blisko, nie mo¿esz mi tego zrobiæ.
Nie powiedzia³em ani s³owa, tylko podszed³em do brzegu sto³u, chwyci³em j¹ za plecy, pozwalaj¹c, by mój twardy cz³onek pomacha³ jej przed twarz¹, zsun¹³em przez g³owê jej bluzkê, przywi¹za³em jej koñcami nadgarstki Hrabiny do nogi sto³u i delikatnie dra¿ni³em jej usta moim fiutem.
Nie mog³a zrobiæ tego, co by teraz chcia³a, co doprowadza³o j¹ do coraz wiêkszego pobudzenia, wygiê³a plecy w ³uk, przygniataj¹c ³echtaczkê do sto³u.
- Czego teraz chcesz? - zapyta³em, pocieraj¹c rêk¹ wzd³u¿ jej pleców, do pośladków i z powrotem, czekaj¹c na odpowiedź.
- Wiesz czego chcê, do licha, wiêc to zrób - powiedzia³a, coraz bardziej zniecierpliwiona.
- W takim razie powiedz mi czego chcesz - powiedzia³em, ci¹gle delikatnie j¹ masuj¹c, chodz¹c powoli wokó³ sto³u, pieszcz¹c i dra¿ni¹c, z palcami w środku i na zewn¹trz jej gor¹cej, mokrej cipki.
- Niech ciê diabli, w³ó¿ go - powiedzia³a, zgrzytaj¹c zêbami, tak bliska orgazmu, ale świadoma, ¿e potrzebuje czuæ w sobie mojego fiuta.
- W³ó¿ go i PRZELEEEÆ MNIEEE, tego w³aśnie chcê, no chodź, nie zniosê tego d³u¿ej.
Pocieraj¹c moim cz³onkiem pomiêdzy dr¿¹cymi wargami jej cipki, podnios³em jej nogê ze sto³u ku jej piersiom i wcisn¹³em mojego pana w jej podniecon¹, wilgotn¹ dziurkê.
- Ooo taak, w³aśnie taak - spazmowa³a, kiedy j¹ przelatywa³em coraz szybciej i mocniej, przyciskaj¹c siê do jej ud.
- Pieeeprz mnieee moocccnnnooo - jêcza³a. Czu³em jej gor¹ce wnêtrze, pofa³dowane, ściskaj¹ce ca³¹ d³ugośæ mojego wpychaj¹cego siê cz³onka, przyjemne skrobanie, grzebanie w jej dziurce, doprowadzaj¹ce mnie do tego, ¿e chcia³em wbiæ siê w ni¹ jeszcze mocniej. Stolik zatrz¹s³ siê str¹caj¹c butelkê wina; kieliszek z winem rozlany, obrus zalany, stru¿ka czerwonego wina przy jej twarzy przyciśniêtej do stolika, przy jej piersiach. Pociera³a piersiami o mokry obrus, mój cz³onek wpycha³ siê w ni¹ mocniej i szybciej, poniewa¿ nie mog³em siê powstrzymaæ; ona zaszczytowa³a, usi³uj¹c przycisn¹æ mocniej cipkê do mnie, wgryzaj¹c siê w zalany winem obrus, tr¹c i przyciskaj¹c piersi mocniej do rozlanego wina.
- Taak, w³aaaśnie taak - ślini³a siê z mokrym obrusem w ustach, wciskaj¹c mój kciuk g³êbiej w swój ty³ek. Ścisn¹³em jej zadek delikatnie, czuj¹c ¿ar jej orgazmu, kiedy zaszczytowa³a.
- Tak zostañ - zaskomla³a - Czujê twojego rycerza wciśniêtego we mnie, wspania³e uczucie, nie przestawaj.
Wcale tego nie chcia³em. Czu³em jak dreszcze przebiegaj¹ przez ca³e jej cia³o, czu³em p³omienie gor¹ca wokó³ mojego cz³onka, dr¿a³em w rytm jej konwulsyjnych spazmów.
Uwolni³a rêce; wiedzia³em, ¿e sobie z tym poradzi; siêgnê³a, ¿eby popieściæ moje uda.
- Podoba³o mi siê, ¿e mnie przywi¹za³eś - powiedzia³a, ci¹gle dr¿¹c. - Uczucie bezsilności ca³kowicie doprowadza³o mnie do szaleñstwa, tak, ¿e pragnê³am tego coraz wiêcej.
Przez chwilê le¿eliśmy, mokrzy od wina , potu i po¿¹dania, ci¹gle ciesz¹c siê ka¿d¹ chwil¹ erotycznego uniesienia.
- Tak naprawdê to zszed³em tutaj po brandy, czy ty te¿ byś chcia³a trochê?
- Świetny pomys³ - powiedzia³a, ustawiaj¹c krzes³a, ¿ebyśmy usiedli, a ja nape³ni³em kieliszki nie przejmuj¹c siê zmoczonym obrusem.
- To by³a mi³a niespodzianka, gdy zobaczy³am ciê z takim piêknym wzwodem - powiedzia³a. Lekko mnie to zaskoczy³o, ale równie¿ bardziej pobudzi³o.
- Czu³am przebiegaj¹ce po mnie p³omienie, kiedy nagle odezwa³eś siê, gdy by³am odwrócona ty³em.
- Có¿, muszê przyznaæ, ¿e wyraz twojej twarzy, kiedy siê pieści³aś naprawdê na mnie podzia³a³. Trudno by³o mi siê powstrzymaæ, ¿eby nie podroczyæ siê z tob¹, tak, jak zamierza³em - powiedzia³em z uśmiechem, przy czym ¿adne z nas nie uczyni³o nic, abyśmy siê prezentowali trochê lepiej, mam na myśli ubranie siê.
- Czy chcia³byś pójśæ na ma³y spacer? - zapyta³a, ale wcale nie chodzi³o jej o spacer w ogrodzie.
- W porz¹dku - powiedzia³em - Chodźmy, ale dok¹d?
- Za³ó¿ buty - powiedzia³a, wk³adaj¹c swoje, nie maj¹c jednak zamiaru siê ubraæ; wziê³a lampê naftow¹ z pó³ki. - Chodźmy.
- Hej - powiedzia³em - Tam jest latarka.
- To jest lepsze.
„O kurczê,” - pomyśla³em, „i znów jedno z jej tajemniczych przedsiêwziêæ”.
- Mogê mówiæ normalnie, czy muszê znowu szeptaæ? - zapyta³em.
- Oczywiście, ¿e mo¿esz - odpowiedzia³a, kiedy schodziliśmy tym samym tunelem w kierunku ton¹cego w mroku jeziorka i ska³y ofiarnej.
Lampa naftowa nie dawa³a zbyt wiele świat³a w tym ciemnym tunelu, ale ona wiedzia³a, dok¹d sz³a. Minêliśmy ostatni rz¹d du¿ych beczu³ek, gdzie, jak pamiêtam, widzia³em ciemne przejście, kiedy szliśmy tamtêdy ostatnim razem; skrêci³a tam. Ma³y tunel by³ zupe³nie czarny, ¿adnego świat³a znik¹d, jedynie blask lampy naftowej, ale czu³em, ¿e im dalej szliśmy, robi³o siê coraz cieplej i bardziej wilgotno. W koñcu doszliśmy do bardzo solidnych, drewnianych, zaryglowanych ¿elaznymi zasuwami drzwi. Siêgnê³a dobrze powy¿ej g³owy i wyci¹gnê³a du¿y, stary zardzewia³y klucz, który wisia³ na gwoździu.
„Jaki jest sens zamykania drzwi, kiedy klucz tu wisi?” - pomyśla³em, prawie boj¹c siê zapytaæ, co tu by³o zamkniête, byæ mo¿e przechowywane. Ale skoro ona siê nie ba³a, to ja te¿ nie. Tak, to by³y bardzo ciê¿kie drzwi i zgrzytnê³y na zawiasach kiedy nacisnêliśmy, ¿eby je otworzyæ.
To co zobaczy³em przy przyciemnionym świetle to by³ dobrze urz¹dzony i utrzymany pokój. Czysto, ¿adnego kurzu, ciep³o, bardzo wilgotno i czuæ by³o delikatn¹, kwiatow¹ woñ. Nie zadawa³em ¿adnych pytañ kiedy szliśmy, jedynie ch³on¹³em to wszystko. Nie by³o mebli jako takich, ale bardzo eleganckie, starannie obite aksamitem o kolorze czerwonego wina krzes³a, sto³y i coś, co rozpozna³em jako bardzo szykowne, w średniowiecznym stylu narzêdzia tortur. Przynajmniej na takie mi wygl¹da³y.
- Co to wszystko jest? - zapyta³em.
- Zupe³nie o nich zapomnia³am przez tyle lat, a jedynym powodem, ¿e jest tu tak czysto jest to, ¿e Rolf utrzymuje to w tym stanie z szacunku dla mojego dziadka - wyt³umaczy³a. - A klucz? Có¿, kiedy by³am ma³a prosi³am go, aby mi pokaza³ co jest w środku, na co on odpowiedzia³, ¿e przekonam siê sama, gdy urosnê na tyle, ¿e bêd¹ w stanie siêgn¹æ po klucz. Wygl¹da na to, ¿e on i moja babcia uprawiali tutaj jakieś niezwyk³e gry seksualne. Mogli znikaæ w tym pokoju na wiele godzin od czasu do czasu.
„Tak, teraz rozumiem to wszystko,” - pomyśla³em, i by³a to pierwsza myśl jaka przysz³a mi do g³owy.
- Kiedy przywi¹za³eś moje rêce do sto³u, przypomnia³am sobie o tym - powiedzia³a - ¿e zawsze marzy³am, ¿eby to zrobiæ tutaj, nie z jakimś brutalnym facetem, ale z kimś bardziej delikatnym, takim jak ty. Wskaza³a przy tym na coś, co wygl¹da³o na wytwornie obity aksamitem stó³ w kszta³cie odwróconej litery Y, z podstaw¹ uniesion¹ tak, ¿eby g³owa mog³a na nim wygodnie spoczywaæ i z czymś, co wygl¹da³o jak norki czy coś takiego, paski egzotycznego futra, zwisaj¹ce w ró¿nych punktach.
- Czy s¹dzisz, ¿e móg³byś zrobiæ z tym coś twórczego? - spyta³a, ró¿owi¹c siê bardziej ni¿ lampa naftowa, spaceruj¹c woko³o i zapalaj¹c kilka kolejnych lamp stoj¹cych na sto³ach, wisz¹cych na wytapicerowanych ścianach, udekorowanych, jak mog³em rozpoznaæ, wczesno francuskimi obrazami erotycznymi. „Tak,” myśla³em, kiedy zrobi³o siê trochê jaśniej, „to jest zdecydowanie najbardziej dekadencki pokój rozpusty, wysokiej klasy” .
Dobrze zaopatrzony stojak z winem, kryszta³owe kieliszki z wygrawerowanymi scenami erotycznymi na barku wyrzeźbionym fallicznymi scenami, i du¿o wiêcej.
Usiad³em sobie na wyście³anym krześle z porêczami, odchyli³em siê do ty³u i ch³on¹³em to wszystko, zastanawiaj¹c siê nad wyborem jej „przyjemności”; ona zapala³a kolejne lampy. „Bogata wytwornośæ tego wszystkiego i wszystko to dla jakichś erotycznych, perwersyjnych gierek” - pomyśla³em.
I wtedy przyszed³ mi do g³owy pomys³, ¿eby wyśmienicie wykorzystaæ to dekadenckie narzêdzie, o którego zastosowaniu marzy³a.
- Czy mogê otworzyæ wino? - spyta³em, nie wiedz¹c, czy mo¿na ruszaæ prywatne zapasy jej dziadka.
- Ale¿ proszê - powiedzia³a - to wino jest wyśmienite.
S¹czyliśmy doskona³e wino, pasuj¹ce na okazjê, któr¹ obmyśla³em w mojej g³owie.
- Co widzisz w tym urz¹dzeniu? - spyta³a.
- Widzê twoje nagie cia³o przywi¹zane do niego, zastanawiam siê jak móg³bym nas zadowoliæ za jego pomoc¹.
- Czy mo¿emy? - spyta³a, nalewaj¹c sobie kolejny kieliszek wina i pij¹c go z lekk¹ obaw¹.
- Có¿, zatem pozwól, ¿e ci w tym pomogê - powiedzia³em - Zostañ w bluzce, ale rozpiêtej. Pomog³em jej wspi¹æ siê na miêkko wyście³any stó³ w kszta³cie odwróconej litery Y. Umieści³em poduszkê pod jej g³ow¹, rozszerzy³em nogi na literze Y, zsun¹³em j¹ trochê, tak ¿e jej pupa by³a tu¿ poni¿ej zakrzywienia, po czym powoli, starannie zacz¹³em obwi¹zywaæ futrzane paski wokó³ jej kostek, powy¿ej kolan, przez brzuch, klatkê piersiow¹, tu¿ poni¿ej piersi; nadgarstki zaś przywi¹za³em do wyście³anych porêczy, które by³y po obu stronach tego urz¹dzenia, a potem rozszerzy³em jej rêce, tak ¿e ledwo mog³a unieśæ g³owê.
- Jak to czujesz? - zapyta³em, g³aszcz¹c rêk¹ ca³e jej cia³o, pocz¹wszy od palców u nóg, wzd³u¿ bioder, po brzuchu, koñcz¹c na delikatnym pieszczeniu jej piersi.
- Myśli pêdz¹ce przez moj¹ g³owê wywo³uj¹ u mnie uczucie gor¹ca - powiedzia³a lekko dr¿¹cym, wyczekuj¹cym g³osem.
- Co teraz zamierzasz zrobiæ?
- Có¿, jeśli ci powiem, wtedy mój cel spali na panewce, czy¿ nie? - odpowiedzia³em.
- „Ale jeśli powiem „dośæ”, czy wyswobodzisz mnie? - zapyta³a, lekko niepewna.
- Mo¿e tak, mo¿e nie - powiedzia³em, wywo³uj¹c lekkie zak³opotanie na jej twarzy; wyczu³em u niej rosn¹c¹ niepewnośæ.
- Poczekaj tutaj, zaraz wrócê - powiedzia³em przebiegle.
- Dok¹d idziesz? - zapyta³a szybko - Nie mo¿esz zostawiæ mnie tutaj samej.
- O tak, mogê, i zostawiê.
Znaj¹c przejścia miêdzy pokojami szybko wróci³em do mojego pokoju, wzi¹³em kilka przedmiotów i znów, nagi, wróci³em do dekadenckiej jaskini.
Nie mog³a tego zobaczyæ, le¿¹c przywi¹zana, ale mia³em pewien plan. Przysun¹³em stolik bli¿ej, tak samo krzes³o i usiad³em pomiêdzy jej udami, które mia³em teraz na poziomie mojej klatki piersiowej.
- Co robisz? - powiedzia³a p³aczliwe, nie mog¹c nic zobaczyæ, a tylko coś s³ysz¹c i czuj¹c sporadyczne pocieranie jej rozwartych ud i pieszczenie cipki ca³¹ szerokości¹ rêki.
- Oooch, to bêdzie prawdziwa przyjemnośæ - powiedzia³em, czuj¹c jak szybko bije jej serce, przyt³umione bêbnienie w takt moich s³ów. Bardzo ciep³¹, namoczon¹ ściereczk¹ pociera³em jej uda, po czym po³o¿y³em j¹ na jej cipce, wywo³uj¹c nag³e wzdrygniêcie siê jej cia³a; nie wiedzia³a co i jak planowa³em zrobiæ, ¿eby nas zadowoliæ. Rozchlapuj¹c wodê namydli³em jej cipkê; dźwiêk ciachaj¹cych no¿yczek wywo³a³ u niej uczucie niepewności; zaczê³a siê wierciæ na tyle na ile mog³a, próbuj¹c coś zobaczyæ sponad swoich piersi.
- MUSISZ MI POWIEDZIEÆ, co robisz - b³aga³a - Proooszê, powiedz mi.
- A wiêc po pierwsze zamierzam ogoliæ twoja cipkê, ¿eby by³a g³adka jak satyna i to bêdzie pocz¹tek.
- Oooch, ooch mój Booo¿e - popiskiwa³a cicho - Doprowadzisz mnie do sza³u, bo nic nie widzê - wzdrygaj¹c siê z ka¿dym moim dotkniêciem, z ka¿dym odg³osem.
Powoli ci¹³em kawa³ek po kawa³ku jej sk¹pe ow³osienie, dotykaj¹c zimnymi no¿yczkami miêkkich, nabrzmia³ych brzegów cipki, potem znów powolne ścinanie w³osów, a ona krêci³a siê, wierci³a, unosz¹c g³owê, prawdopodobnie by zobaczyæ, co robi³em pomiêdzy jej dr¿¹cymi udami. Znowu lekko ciep³a, mokra ściereczka, powolne wycieranie jej cipki, wprowadzi³em mój palec, gwa³townie tr¹ca³em ³echtaczkê, krótkie dra¿nienie i powrót do frywolnej zabawy z goleniem. Nastêpnie brzytwa; nieśpieszne jedno poci¹gniêcie, potem kolejne, stopniowo ukazuj¹ce jej go³e, blade cia³o. Szerokie rozwieranie brzegów jej cipki, dobry powód do pieszczot wewn¹trz, pe³ne niepokoju drgania za ka¿dym poci¹gniêciem, coraz bardziej g³adkie, gor¹ce cia³o pod dotykiem. Sporadyczne przygryzanie, lizanie jej miêsistych ud od wewn¹trz, wywo³ywanie fal dreszczy, przetaczaj¹cych siê przez jej biodra. Kolejne powolne, g³adkie przetarcie paruj¹c¹ ściereczk¹ ods³aniaj¹ce jej kremowe soki pobudzenia, sp³ywaj¹ce po jej pośladkach. Spowolni³em moj¹ zabawê, poniewa¿ by³a bliska orgazmu, a by³o jeszcze za wcześnie, by jej na to pozwoliæ. Doprowadza³o j¹ do szaleñstwa to, ¿e nie mia³a kontroli nad tym co siê dzia³o, nic nie widzia³a, a mog³a sobie tylko wyobra¿aæ.
- Proooszê, pozwól mi dojśæ do szczytu, raz, tyyylko raaaz, teeeraz - b³aga³a, jêcza³a; jej p³ytkie, sporadyczne oddechy, piersi dr¿¹ce jak kopczyki ró¿owej galaretki, kiedy starannie zmywa³em myd³o z jej cipki, bioder, brzucha; miêśnie siê kurczy³y, dr¿a³y z ka¿dym dra¿ni¹cym pukniêciem w jej ³echtaczkê. Jedno smakowite, powolne liźniêcie ca³¹ szerokości¹ jêzyka pomiêdzy jej jedwabiście g³adkimi, krzycz¹cymi wargami cipki, palce wêdruj¹ce, penetruj¹ce, nieśpieszne grzebanie tam i z powrotem; jêzyk coraz bardziej mokry, niechlujny, pokryty sokami cipki z ka¿dym zag³êbieniem.
- Aaach, tooorturujesz mnie - jêcza³a, z udami drgaj¹cymi w sposób niekontrolowany, kiedy ja ostro¿nie rozszerza³em fa³dki pomarszczonego cia³a, obna¿aj¹c jej pobudzon¹ ³echtaczkê, klepi¹c delikatnie i gwa³townie jej świec¹cy ró¿owy koniuszek.
- Ooo móóój Booo¿e, ooo, móój Booo¿e - mrucza³a chrapliwie; odrzuci³a g³owê, ¿eby coś zobaczyæ, poprowadziæ mnie; walczy³a, szarpi¹c siê pod tym wszystkim, co j¹ trzyma³o uwi¹zan¹ do przyrz¹du. Musia³em czuæ ten ¿ar i ¿¹dzê jej nienasycenia, wylewaj¹c¹ siê z niej. Czu³em ból erekcji, pobudzony jej szarpaniem, b³agaj¹cymi jêkami; by³o to wiêcej, ni¿ mog³em znieśæ. Czu³em, ¿e jest bliska eksplodowania, wsuwaj¹c w ni¹ mojego cz³onka ca³¹ si³¹, mocno naciskaj¹c kciukiem na jej ³echtaczkê; czu³em niezwykle gwa³towny wylew jej orgazmu pêdz¹cego jak gor¹ca lawa wzd³u¿ ca³ego mojego pulsuj¹cego cz³onka, p³yn¹cego wzd³u¿ ud, a¿ do bosych stóp. Nie widzia³a nic, ale s³ysza³a mokry plusk, kiedy rozszerza³em cz³onkiem jej zmoczone, nabrzmia³e wargi cipki, wje¿d¿aj¹c w ni¹ mocniej z ka¿dym pchniêciem.
- Oooch móóój Booo¿e, oooch pieeeprz mniiie - jêcza³a, a jej cia³o naprê¿y³o siê, skrêci³o w konwulsjach bez umiaru; b³yszcz¹ce krople potu zalewa³y jej twarz, a moje rêce pieści³y jej piersi, kiedy osi¹gn¹³em orgazm, równie eksploduj¹cy i gwa³towny jak jej, wpychaj¹c siê w ni¹ coraz mocniej i szybciej, bez kontroli. Pieszcz¹c, masuj¹c j¹ od brzucha po piersi w górê i w dó³, czuj¹c spazm jej miêśni jak poorgazmow¹ falê; „uuufff, uuufff, uuufff, oooch”, jej gwa³towne, p³ytkie oddechy, „tttooo by³ooo zaa duuu¿o,”. Wiedzia³em, ¿e oboje mieliśmy o wiele za du¿o, i powoli poluzowa³em wi¹zania od kostek, poprzez uda a¿ do jej biustu i ramion. Nie poruszy³a siê.
- Nie mogê siê ruszaæ - powiedzia³a - Pomó¿ mi wstaæ, proszê.
Usiad³em na krawêdzi sto³u i pomog³em jej wstaæ.
- Potrzymaj mnie - powiedzia³a os³abiona - potrzymaj mnie trochê.
Objê³a mnie ramionami, ci¹gle z lekka dr¿¹c; delikatne, ciep³e, szlochaj¹ce oddechy na mojej klatce piersiowej. Siedzia³em tak podtrzymuj¹c j¹, czuj¹c jej ciep³e, bezw³adne, wilgotne, o pi¿mowym zapachu cia³o w moich ramionach. Myśla³em: „Muszê znaleźæ sposób, ¿eby przywi¹zaæ pokojówkê do tego przyrz¹du; to by j¹ trochê uspokoi³o; wiêcej zabawy, mniej zdzierania ubrañ z mojego zmaltretowanego cia³a.
- Nie mia³abym teraz nic przeciwko kieliszkowi wina - powiedzia³a - Czy zechcia³byś teraz pomóc mi zejśæ z tego?
Jej koñczyny ci¹gle trochê os³abione i dr¿¹ce. Nala³em jej wina do pe³na, a sobie bardzo mocn¹ brandy, usiad³em z powrotem na krześle z oparciem, na którym wcześniej przyszed³ mi do g³owy plan zabawy, a ona opad³a bezsilna na podobne krzes³o po przeciwnej stronie stolika.
- Nigdy wcześniej nie doświadczy³am czegoś podobnego - powiedzia³a, pij¹c wino du¿ymi haustami - To by³o jak jedna z przeja¿d¿ek w weso³ym miasteczku. Wrzeszczysz na nich, ¿eby zwolnili, a oni nie chc¹, chcesz wysi¹śæ, a oni ci nie daj¹, ale kiedy wysi¹dziesz na chwilê to chcesz znowu spróbowaæ.
„O kurczê,” - pomyśla³em, równie¿ bior¹c du¿y ³yk brandy, „myślê, ¿e z tym urz¹dzeniem stworzyliśmy potwora”.
- Nad czym siê tak g³êboko zastanawiasz? - zapyta³a, powoli przychodz¹c do siebie.
- W³aśnie myśla³em o nieograniczonych mo¿liwościach tego przyrz¹du.
- A czy teraz mogê mieæ do ciebie prośbê? - zapyta³a.
- A co by to mia³o byæ? - nie by³em pewien, czy rzeczywiście chcia³em to us³yszeæ.
- Czy zechcia³byś zrobiæ to samo z Len¹? - By³aby ci na zawsze za to wdziêczna.
- A kto to jest Lena? - zapyta³em.
- Pokojówka, któr¹ równie¿ tak szarmancko obs³ugiwa³eś przez ostatnich kilka dni - powiedzia³a, po prostu stwierdzaj¹c fakt.
„Ojej!” - pomyśla³em, „dopiero po raz pierwszy pozna³em jej imiê wiêc jak mo¿na nawet rozwa¿aæ nazywanie mnie d¿entelmenem”. D¿entelmen zna³by przynajmniej imiê damy, któr¹ tak ochoczo dosiada³. „Ale z kolei, kiedy ona dosiada³a mnie przy kilku okazjach, mog³a by³a przynajmniej siê przedstawiæ” - pomyśla³em.
- Musisz zrozumieæ - powiedzia³a - kobiety s¹ bardziej powści¹gliwe ni¿ mê¿czyźni, jeśli chodzi o podawanie informacji. My wymieniamy siê informacjami, aby uzyskaæ pewn¹ wiedzê a NIE, jak czyni to wielu mê¿czyzn, po prostu che³pimy siê dawnymi podbojami, i TAK, mo¿na powiedzieæ, ¿e wymienia³yśmy nasze uwagi.
- W porz¹dku wiêc - powiedzia³em - nie zadajê wiêcej pytañ, natomiast z chêci¹ podzielê siê z ni¹ doświadczeniem, jeśli chodzi o ten przyrz¹d. I w³aśnie przyszed³ mi do g³owy pomys³, czy nie zechcia³abyś nam towarzyszyæ? - myśl¹c, ¿e skoro wymieni³y doświadczenia i jest tu ten przyrz¹d, to mo¿e móg³bym czerpaæ zadowolenie z tego, w co tu wdepn¹³em i trochê mniej mêczyæ moje cia³o.
- Co masz za pomys³? - zapyta³a, bardzo teraz zaciekawiona, wiêcej ni¿ chêtna do pomocy, jak rozumiem.
- Dobrze, jutro dam ci listê rzeczy, które ona ma tu przynieśæ. Ale nalegaj, aby przynios³a je na trzy razy, NIE wszystkie naraz - powiedzia³em.
- W porz¹dku, ale dlaczego trzy wyprawy a nie jedna? - zapyta³a, oczywiście z typow¹ dla kobiet ciekawości¹.
- Skoro wy panie wymieniacie siê informacjami, myślê, ¿e bêdzie najlepiej jeśli na ten moment zatrzymam tê informacjê dla siebie. Ale musisz jej powiedzieæ to, ¿e TY planujesz „rozrywkê" tu na dole, później w ci¹gu dnia, a jeśli chodzi o resztê gry to powiem wam jutro.
- Mmm, teraz to naprawdê mnie podniecasz, wiesz o tym? - powiedzia³a.
To jest po³owa erotycznych rozkoszy. Niepewne oczekiwanie, przyjemne niespodzianki, urocza bezradnośæ i pośpiech w obna¿aniu siê. Przez ca³y czas jak rozmawialiśmy, ona zerka³a na to starannie wytapicerowane narzêdzie, które samo w sobie by³o form¹ sztuki. Delikatnie wyrzeźbiony, skierowany ku górze podg³ówek, tylko na tyle, aby wygodnie po³o¿yæ na nim g³owê, ale nie dośæ wysoko, ¿eby móc wszystko obserwowaæ. Miêkko obity ciemnoczerwonym aksamitem, ze z³otymi oblamówkami, i, czego nie zauwa¿y³em przedtem, coś, co wygl¹da³o jak zas³ona, któr¹ mo¿na by³o opuszczaæ do poziomu klatki piersiowej, aby ca³kowicie zakryæ widok poni¿ej niej. „Mmmm,” - pomyśla³em, „muszê zbadaæ to urz¹dzenie trochê dok³adniej, kiedy bêdê mia³ okazjê. Myślê, ¿e ma jeszcze wiêcej mo¿liwości do twórczego wykorzystania ni¿ pocz¹tkowo s¹dzi³em.
- Ten przyrz¹d przyci¹ga twoj¹ uwagê, czy¿ nie? - powiedzia³em.
- No có¿, za ka¿dym razem kiedy na nie patrzê mam uczucie mrowienia - powiedzia³a. - Byæ mo¿e ono ujawnia jak siê tutaj zabawiano na nim w przesz³ości - powiedzia³em, - ale rozejrzyj siê tak naprawdê wokó³. Nie ma niczego w tym pokoju, co NIE by³oby starannie zaprojektowane dla tego jednego celu. Jego wygl¹d ma pobudziæ, a jego funkcje s¹ zwi¹zane tylko z erotycznym seksem. To jest na pewno wytworna, wyrafinowana jaskinia grzechu. I oto tu jesteśmy, w podpiwniczeniach twojej willi, a jednak w tym pokoju nie jest zimno, i nie ma ani jednego miejsca, które by ciê nie przyci¹ga³o, nie dodawa³o czegoś do wyobraźni.
- Masz racjê, wszystko w tym pokoju pobudza, zaprasza, wywo³uje zmys³owe ciep³o - powiedzia³a.
Po czym skoñczyliśmy nasze drinki, zgasiliśmy lampy naftowe, zamknêliśmy drzwi na klucz i wróciliśmy z powrotem do piwniczki z winami; ubraliśmy siê i poszliśmy do naszych pokojów, ¿eby siê dobrze wyspaæ. Zanim pokojówka przynios³a rano kawê i przysz³a posprz¹taæ mój pokój, by³em ju¿ ubrany i czeka³em, jak to mia³em w planie. ¯eby nie daæ jej szansy na „przemyślenia”. Zauwa¿y³em jednak¿e odrobinkê rozczarowania w jej oczach, ¿e ju¿ wsta³em i by³em ubrany. Poranna kawa, papieros, szybka wyprawa do kopalni, z powrotem do pokoju i opracowanie planu dla pokojówki. Po szybkim prysznicu spokojnie wypi³em brandy, pozwalaj¹c mózgowi odpocz¹æ przez kilka chwil, po czym skierowa³em siê do jaskini upadku, aby poczekaæ na rzeczy, które mia³y zostaæ przyniesione. Zapali³em kilka lamp naftowych i nala³em sobie szklaneczkê brandy; postawi³em karafkê na stole, ubrany tylko w moje krótkie kimono, wygodnie usiad³em na krześle z oparciem patrz¹c w stronê drzwi i czeka³em. Obserwowa³em pokój, wyobra¿aj¹c sobie wszystkie smakowite zabawy, które mog³y tu mieæ miejsce, ograniczony tylko moj¹ bujn¹ wyobraźni¹.
Wygl¹da³a na trochê zaskoczon¹, kiedy zobaczy³a mnie siedz¹cego, gdy wesz³a nios¹c tacê, jeszcze nie spodziewaj¹c siê tutaj nikogo, jak s¹dzê. Parê rzeczy, o które poprosi³em Hrabinê, ¿eby Lena znios³a za pierwszym razem.
- Gdzie mam to po³o¿yæ - powiedzia³a lekko podenerwowana, trzymaj¹c tacê z jednym bananem, jednym ogórkiem i jedn¹ starannie wybran¹, g³adk¹ marchewk¹.
- Tu na stole bêdzie dobrze - powiedzia³em.
- Mam parê innych rzeczy do przyniesienia, zaraz wrócê - powiedzia³a.
Kilka minut później przysz³a znowu, z kolejn¹ tac¹ w rêku, z buteleczk¹ oliwy z oliwek i niczym wiêcej.
- Czy mam to te¿ tutaj postawiæ? - zapyta³a.
- Tak - powiedzia³em - To jest dziwny, kusz¹cy pokój, nieprawda¿?
- Tak - powiedzia³a bojaźliwie i znów wysz³a, trochê szybciej.
Minê³o znów kilka minut, przysz³a z kolejn¹ tac¹.
- Czy to tak¿e tutaj? - spyta³a.
- Nie, postaw j¹ tam, na tym drugim ma³ym stoliku - powiedzia³em. - To ciê fascynuje, czy¿ nie? - spyta³em, kiedy postawi³a tacê na stoliku przy tym przyrz¹dzie.
- Tak, rzeczywiście - powiedzia³a, patrz¹c na niego, g³adz¹c rêk¹ jego miêkkie poduszki i obejmuj¹c wszystko wzrokiem.
- Po³ó¿ siê na tym - powiedzia³em - zobacz jakie to uczucie, kiedy siê tu le¿y.
- Nie mogê, Pani bêdzie tu za chwilê - powiedzia³a.
- Nie przyjdzie tu przez jakiś czas. No, spróbuj - powiedzia³em, niezbyt pewien, czy powinienem przywi¹zaæ j¹ do tego, czy nie, wbrew jej woli, gdy podszed³em do niej ze szklank¹ brandy w d³oni, nie okazuj¹c wielkiego zainteresowania.
- Potrzymaj moj¹ rêkê , wejdź na to i po³ó¿ siê - powiedzia³em, podaj¹c jej rêkê dla utrzymania równowagi.
- Oooch, to jest dziwnie pobudzaj¹ce - powiedzia³a - Przez samo le¿enie tutaj robiê siê niecierpliwa.
- Daj mi rêkê - powiedzia³em, bior¹c jej d³oñ i delikatnie przywi¹zuj¹c j¹ do wysuniêtej czêści na przed³u¿enia przyrz¹du.
- Naprawdê muszê iśæ - powiedzia³a, nie stawiaj¹c jednak oporu, przyci¹gniêta ciekawości¹.
- Tylko poczuj jego magiê - powiedzia³em, powoli coraz bardziej j¹ przywi¹zuj¹c, najpierw jedn¹ rêkê, później, przechodz¹c wokó³, bez pośpiechu, do drugiej rêki, obwi¹za³em j¹ wokó³ klatki piersiowej, w dó³ do ud, kostek, a ona przez chwilê zapomnia³a, ¿e musi iśæ.
- Jak to czujesz? - zapyta³em, gdy by³a ca³kiem zwi¹zana, z ramionami i nogami rozwartymi, dobrze przymocowana.
- Le¿ê tutaj, i to unieruchomienie wyzwala we mnie gor¹c¹ niecierpliwośæ, ale czy teraz uwolni mnie pan zanim przyjdzie Pani? - powiedzia³a.
- Nie s¹dzê, wygl¹dasz zbyt zapraszaj¹co w tej pozycji - powiedzia³em, usadawiaj¹c siê na krawêdzi i patrz¹c na ni¹ z góry, bardzo, bardzo powoli odpinaj¹c jej bluzkê, s¹cz¹c brandy, dra¿ni¹c jej piersi.
- Co pan ma na myśli? - powiedzia³a dr¿¹cym, podenerwowanym g³osem - A co jeśli Pani przyjdzie i zobaczy mnie tutaj?
- No có¿, miejmy nadziejê, ¿e siê spóźni - powiedzia³em
- Ona mo¿e siê zastanawiaæ jak da³aś siê wprowadziæ na to tutaj naga - powiedzia³em, wiedz¹c, ¿e Hrabina nie przyjdzie i w dalszym ci¹gu rozpina³em jej bluzkê, delikatnie pocieraj¹c jej plecy, siêgaj¹c pod nie, ¿eby rozpi¹æ stanik i zdj¹æ go z jej piersi.
- Pozwól mi wstaæ - b³aga³a.
- Masz takie piêkne piersi - powiedzia³em, delikatnie bawi¹c siê i pieszcz¹c jej sutki, wodz¹c palcem wokó³ nich, po brzuchu i z powrotem.
- Pozwól mi wstaæ. Nie mogê tu zostaæ, mam rzeczy do zrobienia - skomla³a znowu.
- Jeszcze nie - powiedzia³em, delikatnie j¹ ca³uj¹c w usta, piersi, li¿¹c jej sutki, a¿ sta³y siê pobudzone;„ dlaczegó¿ siê nie zabawiæ? "
- Ooo móóój Booo¿e - powiedzia³a dr¿¹cym g³osem, kiedy obni¿y³em zas³onê z góry do jej biustu tak, ¿e nie mog³a nic widzieæ poza swoimi go³ymi piersiami i jej w³asn¹ pobudzon¹ twarz¹ w lustrze nad g³ow¹.
- Co robisz? - zapyta³a wierc¹c siê, coraz bardziej podenerwowana.
- Zamierzam zapoznaæ ciê z przyjemnościami, jakie oferuje ten przyrz¹d.
- A co jeśli Pani przyjdzie - ci¹gle powtarza³a, kiedy ści¹ga³em z niej spódnicê, poluzowa³em wi¹zania, potem majtki, i ponownie j¹ przywi¹za³em. Czu³em bicie jej serca, wal¹cego jak tysi¹ce bêbnów na ca³ej drodze do jej palców u nóg; nie widzia³a niczego co robi³em, nie wiedzia³a, co zaplanowa³em. Jak to zrobi³em z Hrabin¹, przesun¹³em gor¹c¹, mokr¹ ściereczk¹ wzd³u¿ jej ud, nagle wzdrygnê³a siê pod moim pierwszym dotykiem; dotar³em do jej brzucha, pozwalaj¹c odpocz¹æ jej na ³echtaczce, przyciskaj¹c, miêtosz¹c j¹ rêk¹; a ona ci¹gle pyta³a, co, co zamierzam robiæ. Jej g³os mówi³, bym przesta³, cia³o wo³a³o o wiêcej. Zna³a ten dźwiêk, zaś ja pozwala³em jej czuæ ch³ód no¿yczek ścinaj¹cych jej miêkkie, wilgotne, krzaczaste w³osy, pod ka¿dym ich dotykiem krêci³a siê i wzdryga³a. Kilka ciachniêæ w³osów, delikatny, powolny, przygryzaj¹cy poca³unek wzd³u¿ ud, znów kilka ciachniêæ.
- To jest tortura, to, ¿e nie widzê co robisz doprowadza mnie to do szaleñstwa - powiedzia³a p³aczliwie, b³agaj¹c mnie, bym przynajmniej usun¹³ zas³onê.
- Lena, widzê ślad kremowych soków pobudzenia, sp³ywaj¹cych pomiêdzy brzegami twojej cipki, gdy je rozszerzam - powiedzia³em - Myślê, i¿ twoje cia³o mówi zupe³nie coś innego, ni¿ twoje usta - doda³em i powoli zacz¹³em j¹ goliæ, tak samo wolno, starannie i delikatnie jak to uczyni³em z Hrabin¹. Jej uda dr¿a³y, wzdrygaj¹c siê za ka¿dym przesuniêciem brzytwy po jej delikatnym, bladym ciele.
- Có¿ - powiedzia³em - Hrabina naprawdê zdawa³a siê czerpaæ z tego przyjemnośæ, gdy jej to robi³em. W ten sposób celowo przypominaj¹c jej o mo¿liwości bycia z³apan¹ w takiej sytuacji.
- Ooo Boo¿e, a co jeśli teraz przyjdzie? - jêcza³a. Gor¹ce strumienie sp³ywa³y po jej udach, a serce wali³o tak mocno, ¿e czu³em to pod dotykiem. G³adko ogolona, jej s³odka, blada cipka by³a teraz ods³oniêta; starannie namydli³em j¹ ciep³¹ wod¹, nastêpnie masowa³em brzuch, uda i cipkê ciep³¹ oliw¹ z oliwek, któr¹ wcześniej przynios³a.
- Jak to teraz odczuwasz - zapyta³em dra¿ni¹c w środku i wokó³ jej cipki, mokrej i ociekaj¹cej, grzeba³em w niej mocniej palcem.
- To ju¿ doprowadza mnie do kompletnego szaleñstwa - powiedzia³a, oddychaj¹c ciê¿ko, g³êboko. - Nie dbam o to, czy Pani teraz przyjdzie, czy nie, jest za późno, bym siê nad tym zastanawia³a. W lustrze widzê swoj¹ twarz skurczon¹ ze strachu, jakbym obserwowa³a kogoś innego doprowadzonego do takiego stanu - doda³a, a ja powoli wciska³em nas¹czon¹ oliw¹ marchewkê w jej ty³ek, potem na zewn¹trz i z powrotem do środka, coraz mocniej ss¹c jej ³echtaczkê.
- Ooo raaany - piszcza³a - tooo,oooch, wspaaaniaaa³e uczuuucie - próbuj¹c ścisn¹æ swoje rozszerzone, szeroko rozwarte uda, ściskaj¹c pośladki, chc¹c pochwyciæ, co tylko mog³a ca³ym swoim szarpi¹cym siê, dr¿¹cym cia³em.
Podj¹³em wcześniej decyzjê, ¿e dam jej coś, na wspomnienie czego bêdzie zawsze czu³a przep³ywaj¹ce uderzenia gor¹ca; kontynuowa³em ssanie jej ³echtaczki, tr¹caj¹c j¹ mocno jêzykiem, a potem powoli wcisn¹³em banana w jej dziurkê, bardzo delikatnie zabawiaj¹c siê marchewk¹ i bananem, coraz g³êbiej.
- Oooch, aaach, oooch, uuuch - powtarza³a ci¹gle, szarpi¹c siê, wierc¹c, próbuj¹c wypychaæ biodra mocniej w rytm moich przyspieszonych teraz gierek miêdzy jej udami, gwa³towne dreszcze wprawia³y w dr¿enie jej uda jak fale uderzaj¹ce o brzeg. Wiedzia³em, ¿e jej pośpiech jest zwi¹zany z myśl¹ o Hrabinie, która mog³a tu wejśæ w ka¿dej chwili. Widzia³a tylko swoj¹ w³asn¹, zmoczon¹ twarz i górn¹ czêśæ cia³a; nie wiedz¹c, jak d³ugo bêdê trzyma³ j¹ tak blisko orgazmu, i s³ysz¹c tylko odg³osy ślinienia siê i ssania jej ³echtaczki, i nie wiedz¹c, co nast¹pi potem.
Ale wiedzia³em, ¿e nie mogê trzymaæ jej d³u¿ej w tym stanie, bo zaraz eksploduje. Jej bulgocz¹ce, niewyraźne s³owa radości, skowycz¹ce, piskliwe jêki, szarpi¹ce siê biodra w rytm mojego silnego penetrowania, przygryzania jej ³echtaczki doprowadza³o mnie do szczytowania razem z ni¹. Stara³em siê jak najbardziej, aby s³ysza³a delikatne dźwiêki rozmaślonego banana, siorbi¹cego w jej ociekaj¹cej cipce; delikatnie uderza³em rêk¹ jej mokre cia³o, z ka¿dym uderzeniem ss¹c g³ośno ³echtaczkê, a miêśnie jej brzucha kurczy³y siê, gdy nieco agresywnie atakowa³em jej wystaj¹cy, świec¹cy, ró¿owy, wra¿liwy koniuszek. S³odki, delikatny aromat jej przedorgazmowych nektarów pobudza³ mnie jeszcze bardziej, tak, ¿e dawa³em jej jeszcze wiêcej z siebie, mój cz³onek obola³y, ale mog³em to wytrzymaæ; coraz lepiej siê sprawowa³.
- Aaach, oooch, nieee przeeestawaj - szarpa³a siê gwa³townie, napinaj¹c siê pomimo wi¹zañ, sporadyczne spazmy przebiega³y przez jej cia³o, kiedy reagowa³a na moje wysi³ki powtarzaj¹cymi siê, g³êbokimi, gard³owymi, szybkimi, p³ytkimi oddechami.
- Oooch, aaach, uuuch,ooo jeeej, ooo raaany, cooo tooo - wykrzyknê³a, gdy powódź p³ynu wystrzeli³a z niej na ca³¹ d³ugośæ banana, mocz¹c moj¹ d³oñ swoimi gor¹cymi sokami orgazmu, tak, ¿e ja te¿ prawie zaszczytowa³em, czuj¹c jej ¿ar na ca³ym swoim ciele. Powoli wyci¹gn¹³em marchewkê z jej zadka, ku jej lekkiemu zadowoleniu, „oooch”, ale gra nie by³a jeszcze skoñczona. Banana ci¹gle w niej trzyma³em, jako formê przypomnienia i dania znaku, ¿e to dopiero pocz¹tek zabawy. Jeszcze wiêcej ciep³ej oliwy, smarowa³em i masowa³em jej uda, brzuch, a¿ po klatkê piersiow¹, powolnymi, delikatnymi i koj¹cymi ruchami; przyciskaj¹c d³onie do jej piersi.
- Oooch - ledwo westchnê³a - nawet gdybyś mnie uwolni³, nie mog³abym siê ruszaæ po tym wszystkim.
- Có¿, moja droga pani, najlepsze jest jeszcze przed nami - powiedzia³em; podnios³em zas³onê, ale zostawi³em lustro, ¿eby wszystko widzia³a; wspi¹³em siê na urz¹dzenie, ¿eby uklêkn¹æ, usiad³em okrakiem na jej brzuchu, siêgaj¹c do ty³u za siebie, ¿eby przytrzymaæ banana w jej cipce, delikatnie siê nim zabawiaj¹c; dra¿ni³em j¹ moim pulsuj¹cym, sztywnym cz³onkiem, tak, ¿eby to widzia³a, zgi¹³em go trochê mimo sztywności, aby poczuæ jej brodawki na jego delikatnej, pulsuj¹cej g³ówce.
- Ooo móóój Booo¿e, rób to dalej, cokolwiek robisz, wspania³e uczucie - powiedzia³a.
- Uwolnij moje rêce, proooszê, chcê gooo potrzymaæ - mamrota³a.
- Jeszcze nie - powiedzia³em, dra¿ni¹c j¹ mocniej bananem, znowu bardziej energicznie, upewniaj¹c siê, ¿e s³yszy jego siorbanie, gdy pociera³em cz³onkiem jej usta, zaś ona próbowa³a coraz wy¿ej podnieśæ g³owê ku niemu, chc¹c tak pilnie wspó³uczestniczyæ. Jej jêzyk wyci¹gniêty, ośliniony; mia³a nadziejê, ¿e zareagujê na jej gesty, ust¹piê i uwolniê j¹ lub przynajmniej w³o¿ê g³êbiej mojego cz³onka do jej spragnionych ust.
- Pozwól mi, proszê - b³aga³a - pozwól.
- Pozwoliæ na co? - zapyta³em.
- Ty wiesz na co.
- Ty mi powiedz - bawi³em siê z zapa³em bananem pomiêdzy jej znowu krêc¹cymi siê udami, wkrêcaj¹c go w ni¹.
- Pozwól mi przynajmniej go possaæ, jeśli ju¿ nie chcesz mnie uwolniæ, doprowadzasz mnie do szaleñstwa. Czu³em jej wal¹ce serce, kiedy próbowa³a pocieraæ swoje piersi o moje uda, ¿arz¹ce siê, gor¹ce b³yskawice przebiegaj¹ce przez jej cia³o, kiedy siê schyla³em z moim sztywnym fiutem, ¿eby dotkn¹æ nim jej warg i rzucaj¹cy siê, z³akniony jêzyk, po¿eraj¹cy tak du¿o jak siê da³o; podnosi³a g³owê i ramiona tak wysoko jak wiêzy pozwala³y na to, ślini¹c siê niechlujnie w k¹cikach ust; to nienasycone pragnienie, które w niej widzia³em, bez przejmowania siê niczym i bez ograniczeñ, prowadzi³o mnie do punktu, z którego nie by³o odwrotu, ale musia³em siê powstrzymaæ, ¿eby ta zabawa z niepohamowan¹ ¿¹dz¹ by³a taka, ¿e nigdy jej nie zapomni. Jej krótkie, drgaj¹ce, piskliwe, p³ytkie oddechy pomiêdzy niewyraźnymi, mamrotanymi s³owami „Oooch zrób tooo jeeeszcze, teeeraz, nieee moooogê” doprowadzi³y mnie do kresu wytrzyma³ości i wiedzia³em, ¿e nie bêdê móg³ powstrzymaæ siê zbyt d³ugo.
- Oooch, móóój Booo¿e, to naprawdê znowu doprowadza mnie do szaleñstwa - powiedzia³a g³osem, który chcia³em s³yszeæ do koñca tej lubie¿nej zabawy. Hrabina by³a ledwie ubrana w cienki, przejrzysty, koronkowy, rozpiêty szlafroczek i pieści³a siê, co by³o ostatnim, ale najwa¿niejszym elementem tej gry, poniewa¿ wyczu³em jakiś czas temu, ¿e sama myśl, ¿e jest ogl¹dana w takim stanie podniecenia wystarczy³aby, aby doprowadziæ j¹ ponad to wszystko, czego zazna³a w przesz³ości.
- Oooo, móóój Booo¿e - jêcza³a Lena, zerkaj¹c na Hrabinê grzebi¹c¹ w cipce, gdy odwróci³em siê, aby pozwoliæ jej pobaraszkowaæ z moim fiutem. Ssa³em jej ³echtaczkê, powoli wpychaj¹c w ni¹ banana, coraz g³êbiej, w poszukiwaniu najbardziej wra¿liwych punktów, kiedy w³aśnie zaszczytowa³a, a ja z ni¹, w rytm wywo³anych przez ni¹ d³awi¹cych odg³osów ssania mojego cz³onka, co robi³a z takim zapamiêtaniem, jakby chcia³a wyssaæ ze mnie wszystkie ¿yciodajne soki. Tak po¿eraj¹ca, nienasycona i niepowstrzymana by³a jej zach³annośæ, ¿e trudno mi by³o w pe³ni skoncentrowaæ siê na niej, wiêc tylko ukry³em twarz g³êboko miêdzy jej udami i szarpa³em je ustami; trzyma³em banana w dr¿¹cej d³oni, i ledwo s³ysza³em, jak zduszonym, niedba³ym g³osem jêcza³a, „uuuch, oooch, uuum”. Jej mokre usta pracowa³y coraz szybciej na ca³ej d³ugości mojego przyrodzenia, gdy zaszczytowa³a znowu z ogromn¹ si³¹; jej ca³e cia³o dr¿¹ce, trzês¹ce siê konwulsyjnie i nagle tak samo szybko omdla³e; tylko sporadycznie lekko drgaj¹ce, gdy pieści³em jej gor¹ce, mokre uda. By³em zbyt os³abiony, by zrobiæ coś wiêcej, zaś jej pośladki pieści³y moje uda, które domaga³y siê tego po orgazmowym wybuchu.
- Czy mam ciê teraz uwolniæ? - wymamrota³em, ci¹gle odpoczywaj¹c pomiêdzy jej paruj¹cymi, gor¹cymi udami.
- Tak, proszê, ale mogê nie byæ w stanie siê ruszaæ - powiedzia³a - Czujê siê tak cudownie os³abiona, i¿ mo¿e nie bêdê chcia³a siê ruszyæ.
- Có¿, w takim razie napijmy siê trochê wina i przegryźmy coś - powiedzia³a Hrabina. - Mo¿e później rozwa¿ymy tak¹ zabawê dla mnie, jeśli oczywiście ci¹gle bêdziesz chêtny. Obserwowanie takiego ¿aru namiêtności oraz myśl, ¿e jest siê ogl¹danym, to coś, co doprowadza mnie do rozpalenia.
Powoli wiêc z niej zszed³em, usiad³em na skraju przyrz¹du, przy jej talii, i nie śpiesz¹c siê, zacz¹³em poluzowywaæ wi¹zania. Ci¹gle wygl¹da³a, jakby by³a w innym świecie.
- To by³o coś wiêcej, ni¿ nawet mog³abym sobie wyobraziæ - powiedzia³a - Ci¹gle dr¿ê i czujê p³omienie gor¹ca przebiegaj¹ce przeze mnie na sam¹ myśl. Usiad³a teraz, pieszcz¹c lekko moje udo dr¿¹c¹ rêk¹; ci¹gle potrzebuj¹c tego dotyku podczas dochodzenia do siebie po orgazmie.
Ci¹gle jeszcze nie trzyma³a siê dobrze na nogach wiêc pomog³em jej zejśæ, po czym usiedliśmy przy stole, s¹cz¹c wino i nie dbaj¹c o to, ¿e byliśmy nieubrani. Pomyśla³em wtedy: „Okaza³o siê, ¿e to by³o bardzo ciekawe popo³udnie” s³uchaj¹c, jak one obie otwarcie wymienia³y teraz swoje uwagi. Po ich st³umionych śmiechach i chichotach wyczu³em, ¿e prawdziwe zabawy dopiero siê zaczê³y. To nie by³o tak jak przez chwilê myśla³em, ¿e prawdopodobnie same siê „obs³ugiwa³y”. Teraz to zrozumia³em, ¿e wcale tak nie by³o. One po prostu fantazjowa³y obserwuj¹c siê nawzajem wiele razy w takiej sytuacji, a ten przyrz¹d by³ odpowiedzi¹ na ich fantazje. To wszystko zaczyna³o mieæ dla mnie sens. To ca³kiem trudne i krêpuj¹ce byæ w centrum uwagi, rozebranym i bezbronnym wobec ca³ego świata w trakcie gor¹cego, niepohamowanego seksu. ALE przy ruchach ograniczonych tym narzêdziem, cz³owiek nie czu³ siê taki poni¿ony, a wrêcz przeciwnie, by³ bardziej pobudzony, jakby pod pretekstem, ¿e „jestem zwi¹zana, nie mam ¿adnego innego wyboru jak tylko pozwoliæ siê zniszczyæ, uczestniczyæ w tym z wiêksz¹ przyjemności¹, czerpaæ z tego radośæ i byæ ogl¹dan¹”; nawet w przypadku dobrowolnej zgody na przywi¹zanie do tego urz¹dzenia. Wytwornośæ tego urz¹dzenia to by³o coś, co czyni³o je tak nêc¹cym nich, i sprawia³o, ¿e by³y tak chêtne i gotowe na wszystko, co mia³o do zaoferowania.
Muszê przyznaæ, ¿e s³uchaj¹c ich beztroskiego paplania o tym, co siê wydarzy³o od chwili, gdy Lena wnios³a tacê, zda³em sobie sprawê, ¿e teraz stawa³o siê to beztrosk¹, zdrow¹, radosn¹ gr¹ dla wszystkich, a nie rywalizacj¹. To by³a przyjemna zabawa, w której siê uczestniczy i o której siê rozmawia przy winie i przek¹skach, zanim bêdzie coś wiêcej.
Hrabina z ciekawości¹ zadawa³a Lenie pytania, na które ona chêtnie odpowiada³a z najdrobniejszymi szczegó³ami, jakie pamiêta³a, ale by³ w tym oczywiście jakiś cel. Wzajemnie siê tym pobudza³y przed nastêpn¹ gr¹, i widzia³em po ich oczach, ¿e najbardziej pikantne szczegó³y rozgrzewa³y ich umys³y i cia³a. ¯ar wokó³ sto³u narasta³, ale NIE by³o to wynikiem mojej brandy.
Przeprosi³em, ¿e muszê iśæ, ale naprawdê musia³em wstaæ jutro wcześnie i na krótko pojechaæ z rana do kopalni, wiêc zostawi³em je obie paplaj¹ce o cudach tego urz¹dzenia.
Wsta³em wcześnie rano, jak planowa³em; kawa ju¿ na mnie czeka³a, ¿eby mnie rozbudziæ, jak ka¿dego dnia do tej pory. Lena sta³a patrz¹c na mnie jak wstawa³em z ³ó¿ka i wrêczy³a mi fili¿ankê kawy, gdy tylko moje stopy dotknê³y pod³ogi.
- Dziêkujê - powiedzia³em - ale móg³bym wzi¹æ j¹ sam.
- No có¿ - powiedzia³a - mia³am instrukcje od Pani, ¿eby panu to daæ, kiedy siê pan obudzi - i wrêczy³a mi ma³¹, oficjaln¹, zalakowan¹ kopertê.
- Pani prosi³a o odpowiedź zanim wyjedzie pan do kopalni.
Szybko j¹ otworzy³em.
By³o to formalne zaproszenie na kolacjê do jaskini o 19:30, z prośb¹ o odpowiedź, itd., itd., itd.
- Powiedz Hrabinie, ¿e bêdê na czas.
„Zapowiada siê interesuj¹co,” - pomyśla³em, „teraz ona mi przysy³a oficjalne zaproszenie na kolacjê do jaskini grzechu”.
Droga do i z kopalni da³a mi mnóstwo czasu, ¿ebym przeanalizowa³ w myśli i zaplanowa³ akcjê oblê¿enia z wykorzystaniem tego przyrz¹du, zaspakajaj¹c¹ jej pragnienia.
Gdy tylko wróci³em do hotelu wezwa³em Rolfa do pokoju, gdy¿ mia³em do niego kilka próśb. Chcia³em, ¿eby zaniós³ parê rzeczy do jaskini, gdy¿ nie chcia³em potem traciæ na to czasu.
By³a punktualnie siódma trzydzieści kiedy wszed³em do jaskini, dok³adnie tak jak prosi³a. Tym razem bez lamp naftowych, tylko wszêdzie zapalone świece. Strzelaj¹ce, ciep³e świat³o świec w pomieszczeniu dodawa³o jeszcze coś wiêcej do dekadenckiej atmosfery, tak jak i lekki aromat imbiru, który wyczuwa³em.
Hrabina wsta³a z krzes³a, stoj¹cego przy stole i podesz³a, ¿eby mnie przywitaæ. Tak, by³a tym razem bardzo oficjalna. Lena siedzia³a tam tak¿e, z kieliszkiem wina. Wydawa³o siê, ¿e by³y ju¿ tam jakiś czas, gawêdz¹c o tym, co mia³o siê staæ tej nocy. Stó³ by³ bardzo ³adnie nakryty, w przewa¿aj¹cej mierze jedzenie do wziêcia w rêkê. Ma³e talerze ró¿nych przystawek, zarówno ciep³ych jak i zimnych, nadziane na wyka³aczki, dla u³atwienia.
- Dobry wieczór - powiedzia³a - cieszê siê, ¿e przyj¹³ pan zaproszenie - s³odko siê uśmiechnê³a, kiedy doprowadzi³a mnie do sto³u, rozpinaj¹c moj¹ koszulê, szybko j¹ zdejmuj¹c, a później moje buty, skarpetki, bokserki, i pomog³a mi za³o¿yæ kimono.
„¯e przyj¹³em zaproszenie?” - pomyśla³em, „przecie¿ nie mog³em przegapiæ takiej okazji, a z drugiej strony to czy naprawdê mia³em jakiś wybór?, czy mog³em siê nie pojawiæ? by³bym pierwszym celem linczuj¹cego mnie t³umu kobiet, na pewno”.
- Proszê, usi¹dź - powiedzia³a, gdy za³o¿y³em szlafrok.
Obie by³y bardzo ³adnie ubrane na erotyczny wieczór, poniewa¿ wszyscy wiedzieliśmy, i¿ takim siê prawdopodobnie oka¿e. Bardzo proste, niezwykle eleganckie, siêgaj¹ce pod³ogi i rozchylone z przodu szlafroczki, i nic wiêcej. Sytuacja rozwija³a siê zgodnie z planem, ten przyrz¹d, nastrój i ja jako organizator; to wszystko spowodowa³o, ¿e zaczê³y byæ pobudzone, ich stercz¹ce sutki przebija³y przez cieniutkie szlafroczki.
- Czy wolisz wino, czy brandy - zapyta³a.
- Brandy proszê - powiedzia³em, myśl¹c, ¿e mogê jej potrzebowaæ, ¿eby krew zaczê³a mi trochê szybciej kr¹¿yæ.
- Rolf przyniós³ wszystko, o co prosi³eś, jest tam, i oczywiście nie zagl¹da³yśmy do tego, zgodnie z twoj¹ prośb¹ - powiedzia³a Lena.
Po jedzeniu, one parê kieliszków wina, ja brandy, jedn¹ lub dwie, i rozmowa o atmosferze tego pokoju, erotycznym wystroju i narzêdziach. Mog³em czuæ, ¿e obie by³y coraz bardziej pobudzone, co udzieli³o siê tak¿e mnie. Widzia³em, ¿e Hrabina by³a lekko roztrzêsiona, chyba trochê niepewna, wiedz¹c, ¿e bêdzie obiektem zainteresowania.
- Czy zechcia³abyś siê do mnie przy³¹czyæ? - zapyta³em, oferuj¹c jej moj¹ rêkê, kiedy powoli wsta³em.
- Tak, dziêkujê - powiedzia³a; czu³em lekkie dr¿enie jej rêki, trzymaj¹c j¹ bardzo delikatnie i prowadz¹c j¹ w kierunku przyrz¹du.
- O Bo¿e, moje nogi dygocz¹ - powiedzia³a, miêkkim, dr¿¹cym g³osem. Powoli rozpi¹³em jej szlafrok, zsun¹³em go z ramion stoj¹c za ni¹ z ty³u, tak, ¿e mog³a widzieæ Lenê uwa¿nie j¹ obserwuj¹c¹, przygl¹daj¹c¹ siê jej nagiemu cia³u.
- Ona ma piêkne piersi - powiedzia³a Lena - prawda? i jej sutki s¹ takie jêdrne.
By³o to czêści¹ instrukcji, któr¹ jej udzieli³em wcześniej tego ranka. W ten sposób da³a Hrabinie odczuæ, ¿e jest obserwowana przez kogoś innego, ni¿ ja; obróci³em j¹ dooko³a i ³agodnie przechyli³em przez urz¹dzenie, a ona nie stawia³a oporu. Muszê przyznaæ, ¿e akceptowa³a moje przewodzenie bez oporu, a jedynie dr¿a³a niepewnie.
- Rozszerz nogi - powiedzia³em ³agodnie, pieszcz¹c powoli jej uda, jej pupê, przesuwaj¹c rêkê wzd³u¿ jej cipki od ty³u, trzymaj¹c siê z boku, ¿eby Lena mog³a wszystko widzieæ.
- Tak, ma naprawdê ³adn¹, miêkk¹, okr¹g³¹, ponêtn¹ pupê, prawda? - powiedzia³em, czuj¹c jak siê wzdrygnê³a, kiedy znowu przesun¹³em palcami miêdzy jej udami; s³ysza³a moje s³owa, daj¹ce jej znaæ, ¿e jest w centrum uwagi.
Stwierdzenie Leny na temat jej piersi spowodowa³o, ¿e poczu³em jak gor¹cy strumieñ przebieg³ przez jej cia³o, kiedy odwróci³em j¹ i pomog³em wejśæ na przyrz¹d; jej twarz p³onê³a, oddech by³ krótki, b³yszcz¹ca wilgoæ kapa³a z jej dziurki.
- Czy jest ci teraz wygodnie? - zapyta³em, kiedy siê po³o¿y³a, powoli rozszerzaj¹c swoje rêce i nogi, abym móg³ zacz¹æ j¹ przywi¹zywaæ do przyrz¹du; przeci¹gn¹³em powoli rêk¹ wzd³u¿ jej ramienia.
- Obni¿ siê trochê - powiedzia³em, chc¹c aby jej pośladki zwisa³y trochê nad rozwidleniem Y.
- Czy zechcia³abyś przyjśæ tu na chwilê - poprosi³em Lenê.
- Weź ten ogórek i dobrze go nasmaruj oliw¹, a potem wróæ na miejsce - co te¿ zrobi³a.
- Co planujesz? - zapyta³a Hrabina, trochê z obaw¹, ¿e to Lena siedzi teraz z naoliwionym ogórkiem, patrz¹c na ni¹, z tym b³yszcz¹cym, dobrze nasmarowanym przedmiotem w jej rêce.
- No có¿, bêdziesz musia³a poczekaæ i zobaczysz - powiedzia³em - jeśli powiem ci wszystko teraz to nie bêdzie ¿adnych przyjemnych niespodzianek.
Nala³em ciep³ej oliwy do miski i zacz¹³em powoli pokrywaæ ni¹ jej ca³e cia³o, powoli, starannie masuj¹c, pieszcz¹c, dra¿ni¹c jej piersi, brzuch, uda; sporadycznie, lekko przeci¹gaj¹c po jej cipce.
- Oooch, cudowne uczucie, takie koj¹ce - powiedzia³a, obserwuj¹c siê w lustrze nad sob¹, kiedy sta³em pomiêdzy jej udami i odkry³em tacê, która Rolf przyniós³ wcześniej.
- Oooch móóój Booo¿e - jêknê³a - co to wszystko jest?
- To, …- powiedzia³em - no có¿, . . to jest kilka rekwizytów, które wybra³em, ¿eby sprawiæ ci przyjemnośæ tego wieczoru.
Na tacy mia³em po³owê tego wszystkiego co by³o dostêpne na rynku warzywnym, bardzo starannie u³o¿one i przyci¹gaj¹ce uwagê.
- Oooch, niiie mooo¿esz teeego zrooobiæ - jêcza³a, teraz bardzo zdenerwowana, i jestem pewien, ¿e nawet Lena s³ysza³a w drugiej czêści pokoju jak wali jej serce. Ja bra³em ka¿dy przedmiot starannie do rêki, zanurza³em w oliwie i staranie, powoli oliwi³em ka¿dy kawa³ek, który widzia³a. Siêgaj¹c przez jej udo do sto³u czu³em dr¿enia i napiêcie miêśni; chwyci³em pêczek selera naciowego, chyba tak du¿ego w obwodzie jak mój nadgarstek, i powoli go nasmarowa³em.
- Coo, co zamierzasz z tym zrobiæ? - zapiszcza³a, odwracaj¹c g³owê, zapominaj¹c o lustrze nad ni¹, próbuj¹c spojrzeæ w dó³, do miejsca gdzie sta³em.
- Chcê daæ ci przyjemnośæ, tak¹, jakiej nigdy nie zazna³aś - powiedzia³em, powoli oliwi¹c seler.
- Oooch móóój Booo¿e - powiedzia³a, teraz bardzo zdenerwowana - Aaaj, oooch, niiie - kiedy po³o¿y³em go ostro¿nie na jej brzuchu; później, bior¹c najbardziej g³adk¹ marchewkê jak¹ znalaz³em, naoliwi³em j¹, bardzo, bardzo powoli wślizgn¹³em w jej zadek, pieszcz¹c te¿ ³echtaczkê, kiedy wk³ada³em i wyjmowa³em marchewkê tak, ¿e czu³a wchodz¹cy w ni¹ czubek warzywa.
- Uuuch, uuuch, uuuch, aaaaach, tooo jeeest miii³e - jêcza³a intensywnie, a mój kciuk naciska³ mocniej na ³echtaczkê; siêgn¹³em po seler.
- Oooch, niiie, oooch niiie, niiie - jêcza³a dr¿¹cym, wibruj¹cym g³osem; odrzuci³a g³owê do ty³u, spodziewaj¹c siê, ¿e gruba ³odyga selera zostanie wsuniêta w jej cipkê i bêdzie pocieraæ od wewn¹trz jej nabrzmia³e wargi, a ja wzi¹³em ³adnego, naoliwionego ogórka, znacznie mniejszego, oczywiście, wcisn¹³em w jej dziurkê, a jej uda zadr¿a³y, miêśnie brzucha kurczy³y siê dygocz¹c pod dotykiem tego, co wiedzia³a, ¿e jest du¿e. Oczywiście nie mia³em zamiaru u¿yæ selera, ale wiedzia³em, widz¹c jej pobudzenie, ¿e spodziewa siê tego i ¿e to j¹ podnieci bardziej ni¿ cokolwiek, co dot¹d zna³a.
Wk³ada³em ogórek, powoli, tam i z powrotem, delikatnie wkrêcaj¹c go w jej cipkê; doprowadza³o j¹ to do sza³u; patrz¹c na siebie w lustrze, zamykaj¹c oczy i znowu patrz¹c w lustro, wyobra¿a³a sobie ogrom przedmiotu wewn¹trz niej, a jednocześnie czu³a ogromn¹ przyjemnośæ, od czasu do czasu odwracaj¹c g³owê ku Lenie, która na ni¹ patrzy³a.
- Oooch, aaach, oooch, róóób tooo taaak, aaach, oooch - s³ychaæ w kó³ko to samo, podczas gdy ja ochoczo pracowa³em z ogórkiem i marchewk¹, przygryzaj¹c jej uda, w stronê ³echtaczki, szoruj¹c po niej szybko jêzykiem.
S³ysza³em Lenê siedz¹c¹ nieco dalej i jêcz¹c¹, z rozpiêtym szlafrokiem, z nogami szeroko rozwartymi, wk³adaj¹c¹ ogórek gwa³townie do jej cipki, tam i z powrotem; pieści³a ³echtaczkê drug¹ rêk¹, dr¿a³a gwa³townie, cichutko pojêkiwa³a, patrzy³a i analizowa³a wszystko co robiliśmy na przyrz¹dzie.
S³ysz¹c jêki ich obu i czuj¹c jak Hrabina krêci siê pod wp³ywem mojej ostro¿nej agresji trudno mi by³o skoncentrowaæ siê na zadaniu, które mia³em w planie. Mia³em pulsuj¹c¹, prawie bolesn¹ erekcjê. Mój wirtuozowski popis pomiêdzy udami Hrabiny, z marchewk¹ i ogórkiem, usta, jêzyk, palce, jej jêki, wiercenie siê, szarpi¹ce spazmy, jêki Leny tu¿ obok; wyczuwa³em jak s³ysz¹ swoje wzajemne pojêkiwania z przyjemności - doprowadza³y je do szczytów, jakich nigdy wcześniej nie zazna³y, a ja nie by³em daleko z ty³u i czu³em jak mój cz³onek uwalnia³ krople soków wstêpnych w harmonii z ich podnieceniem.
- Uuuch, taaak, luuubiê tooo, mooocniej, aaach - piszcza³a ci¹gle, w rytm moich celowych, coraz g³ośniejszych cmokniêæ jej ³echtaczki; rozpustnie wibrowa³em zarówno marchewk¹ jak i ogórkiem, zabawiaj¹c siê nimi w jej wnêtrzu. Wszystkie jej popisy wokalne, wykrêcanie siê, sapanie, powtarzane by³y jak echo przez Lenê, która obraca³a ogórek w cipce, tak ¿e mog³em s³yszeæ jej rêkê klepi¹c¹ mokre cia³o za ka¿dym razem kiedy go wbija³a.
Wtedy jedno nag³e, dr¿¹ce pchniêcie jej uwiêzionych ud, potok tryskaj¹cych z niej soków, wokó³ ogórka, a¿ na moj¹ rêkê.
- Uuuch, oooch, auuuuch - lekkie westchnienia - uuufff, uuufff, uuufff - opad³a z si³ i wydawa³a tylko lekkie, dr¿¹ce oddechy. Cisza, Hrabina i Lena,
- Nieee, nieee - gdy przesuwa³em jêzyk po jej wystaj¹cej ³echtaczce. Wiedzia³em, ¿e doprowadzi³em ka¿dy jej nerw do najwiêkszego zmys³owego po¿¹dania, delikatnie pieszcz¹c jej po³yskuj¹ce, gor¹ce uda, wilgotne od soków oraz potu, jako wynik energii, któr¹ w³aśnie uwolni³a.
- Oooch móóój Booo¿e - szepnê³a - cooo tooo byyy³o?
- To by³ przedsmak tego, co jeszcze nadejdzie - powiedzia³em.
- Oooch nieee - jêknê³a - myślê, ¿e mam dośæ.
- Ale ja nie - powiedzia³em - nie zostawisz mnie z t¹ pe³n¹ bólu erekcj¹, tu¿ przed wybuchem. Sta³em miêdzy jej udami, powoli pocieraj¹c cz³onkiem o jej zmoczon¹, paruj¹c¹ cipkê, masuj¹c jej brzuch, piersi, i delikatnie dra¿ni¹c jej sutki. Nie mog³em ju¿ tego d³u¿ej znieśæ, czuj¹c jej miêkk¹, gor¹c¹, mokr¹ cipkê; musia³em siê w ni¹ wcisn¹æ, mój pulsuj¹cy cz³onek ukryty w jej mokrym, gor¹cym wnêtrzu sprawi³, ¿e myśla³em tylko o tym, ¿eby daæ jej przyjemnośæ. Wchodzi³em w jej g³êbiê powolnymi, równomiernymi ruchami i jeszcze wolniej siê wycofywa³em w rytm jej niekontrolowanego po¿¹dania; czu³em bardzo przyjemny strumieñ przep³ywaj¹cy przez moje cia³o. Pieści³em j¹ od ud po biodra, po miêsistej pupie rozwartej pod jej ciê¿arem, wzd³u¿ talii, ugniataj¹c jej miêkkie piersi, i znów to samo, równym, powolnym rytmem; moje biodra napieraj¹ce na jej cia³o w przeciwieñstwie do rytmicznej zabawy gorliwymi rêkami.
Lena, jakby trochê w transie, przygl¹da³a siê - ogórek raz w środku, raz na zewn¹trz jej nabrzmia³ych warg cipki - jej ruchy skoordynowane z ruchami moich bioder; jednocześnie jej rêce porusza³y siê w rytm moich. Hrabina, jak widzia³em po jej twarzy, delikatnie krêci³a g³ow¹, jej oczy otwarte, przewraca³a nimi, potem znów zamyka³a w rytm mojego ponownego, wolnego napierania na ni¹, ssa³em jej wargi, rzucaj¹c czasem spojrzenia na sporadyczne drgania Leny, która rozszerza³a, gwa³townie zamyka³a, znów rozszerza³a uda wokó³ wbitego, świec¹cego, zielonego przedmiotu, który dawa³ jej tyle przyjemności. Widz¹c je obie w stopniowym uniesieniu a¿ do pe³nego pobudzenia; gryz¹c, ss¹c, li¿¹c swoje usta; podczas gdy skrêca³y siê z przyjemności, mog³em prawie czuæ ich gor¹ce usta zach³annie ss¹ce mojego fiuta, jak to ju¿ nieraz robi³y. Teraz myśla³em bardziej o ociekaj¹cych ślin¹, gor¹cych ustach Hrabiny, dosiêgaj¹cych mojego pulsuj¹cego cz³onka; bêd¹c jednak w jej gor¹cym wnêtrzu, trudno by³o mi pomyśleæ o wyjściu z takiej rozkoszy. Cia³o, umys³, decyzja, która nie by³a ³atwa do podjêcia, zadowolone, podniecone twarze obu pañ, ³echtaczka Hrabiny wpatruj¹ca siê we mnie, kiedy obserwowa³em mojego po³yskuj¹cego cz³onka wślizguj¹cego siê tam i z powrotem, wraz z potokiem jej wszystkich nektarów - jak mog³em teraz zrezygnowaæ nawet na sekundê, dla przypuszczalnie wiêkszej rozkoszy, teraz jeszcze nie odczuwanej. Widz¹c jej szeroko rozwarte nogi, bezbronnie rozci¹gniête ramiona, miêkkie, ko³ysz¹ce siê piersi, fale kaskad przetaczaj¹ce siê przez jej szarpi¹ce siê cia³o w rytm ka¿dego natarcia, zapragn¹³em czuæ ten ¿ar na ca³ym moim ciele, wyci¹gn¹æ z jej gor¹cego wnêtrza mojego unurzanego w kremowych sokach cz³onka, szybko roz³o¿yæ siê na jej ciep³ym, wilgotnym ciele, czuæ jej miêkkie piersi przy moim twardym, obola³ym cz³onku, znów mocno ssaæ i lizaæ jej ³echtaczkê, czuæ ¿ar miejsca, z którego w³aśnie wyszed³em. Jedn¹ rêk¹ mocno obejmuj¹c jej dr¿¹ce udo, drug¹ wyci¹gn¹³em po marchewkê, po ogórka, zamierzaj¹c daæ jej wszystko, co wiedzia³em, ¿e j¹ zadowoli.
Wyda³a z siebie ciche powolne jêkniêcie „oooch,” w momencie rozchylania warg jej b³yszcz¹cej, ró¿owej cipki i zanurzania siê w jej g³êbiê.
- Oooch, taaak, oooch - s³ysza³em, kiedy sto¿ek marchewki wsun¹³em do jej zadka i ani na moment nie przestawa³em wsysaæ siê mocno w jej ³echtaczkê. To trio zapamiêtale zabawia³o siê miêdzy jej udami; czu³em dr¿enia jej gor¹cego, s³odkiego brzucha na mojej klatce piersiowej, czu³em na policzkach te dr¿¹ce skurcze jej ud, mój obola³y, sztywny fiut, ko³ysa³ siê i ociera³ o jej piersi, oboje byliśmy bliscy totalnej erupcji. Wtedy poczu³em rêkê prześlizguj¹c¹ siê po moich pośladkach, gmeraj¹c¹ pomiêdzy naszymi ściśniêtymi mocno cia³ami. Przypuszczalnie zdo³a³a uwolniæ swoj¹ rêkê. Lena, sta³a obok nas, z jedn¹ nog¹ na przyrz¹dzie, z naoliwion¹ zielon¹ zabawk¹, któr¹ zapamiêtale wbija³a w swoj¹ cipkê, obmacuj¹ca mojego fiuta. „ Nie mog³a ju¿ d³u¿ej wytrzymaæ bez dotkniêcia jakiegoś gor¹cego cia³a, innego ni¿ swoje w³asne” - pomyśla³em. Szuka³a po omacku, staraj¹c siê nak³oniæ mnie do podniesienia ty³ka, ¿eby mog³a obj¹æ swoj¹ gor¹c¹ d³oni¹ mojego cz³onka. Odepchnê³a mnie na bok; czu³em, jak jej gor¹ca rêka za¿arcie przesuwa siê wzd³u¿ ca³ej jego d³ugości, przygniataj¹c jego miêkk¹ g³ówkê do piersi Hrabiny, s³ysza³em jej jêki; Hrabina b³aga³a dr¿¹cym, zd³awionym, wibruj¹cym g³osem, prosz¹c Lenê, ¿eby w³o¿y³a mojego fiuta w jej usta; jej ³echtaczka wpycha³a siê pomiêdzy moje ss¹ce wargi; rzuca³a siê konwulsyjnie na ile mog³a, gdy ja coraz bardziej zapamiêtale wciska³em w ni¹ poszczególne rekwizyty, a kiedy zaszczytowa³a z ogromn¹ si³¹ ja te¿ szczytowa³em tak mocno jak nigdy przedtem i nawet nie wiedzia³em, gdzie wyla³y siê moje soki, ale ci¹gle czu³em dr¿¹c¹ rêkê Leny, która zapamiêtale obmacywa³a, ściska³a, szarpa³a w sposób niekontrolowany.
- Auuuuch, auuuuch, auuuuch - s³ysza³em jej gulgocz¹cy, zd³awiony g³os, gdy zaszczytowa³a, gniot¹c w rêku mojego cz³onka, śliskiego i mokrego; potem opar³a siê o moje plecy, gdy us³ysza³em jak ogórek spad³ na pod³ogê, rozbryzguj¹c siê. By³em zdecydowanie wykoñczony w wiêcej ni¿ jeden sposób; le¿a³em z g³ow¹ zwisaj¹c¹ miêdzy ci¹gle dr¿¹cymi, spoconymi udami Hrabiny; g³owa Leny spoczywa³a na moich plecach, po których bez celu przesuwa³a swoje dr¿¹ce rêce. Wokó³ unosi³a siê ciê¿ka, s³odka, pi¿mowa woñ gor¹cego seksu.
Nie mogê powiedzieæ, jak d³ugo tak le¿eliśmy, ale wiedzia³em, ¿e nie bêdê pierwszym, który siê ruszy. Czu³em ciep³o miêkkiego, wilgotnego cia³a pod i nade mn¹, miêkkie, ciep³e uda Hrabiny przy swoich policzkach, le¿¹c tak pieści³em jej uda i nie śpieszy³o mi siê, by zrezygnowaæ z tej przytulnej, zmys³owej, w pe³ni daj¹cej zadowolenie, pozycji.
- Czy uwolnisz mnie teraz? - wymamrota³a Hrabina - przygniatasz mnie.
Lena powoli oderwa³a siê ode mnie, potykaj¹c siê wróci³a do siedzenia przy stole, zaś ja z wahaniem zsun¹³em siê z wygodnej, przyjemnej pó³le¿¹cej pozycji, rozwi¹za³em Hrabinê i pomog³em jej zejśæ na pod³ogê.
- Czujê siê, jakby b³yskawice przebiega³y przez moje cia³o - powiedzia³a, gdy, potykaj¹c siê, podesz³a do sto³u, usiad³a na swoim krześle, i ja tak¿e, po czym poci¹gn¹³em ³yk orzeźwiaj¹cej brandy. Nikt siê nie śpieszy³, nie by³o wiêc powodu, by siê ubraæ.
- Tak bardzo reagowa³eś na moje potrzeby - powiedzia³a Hrabina - p³yn¹³eś jak moje cia³o, moim tempem, zwiêkszaj¹c intensywnośæ ruchu, emocji, a nawet ta lekka perwersja, gdy narasta³a we mnie energia do takiego stopnia, ¿e osi¹ga³am potê¿ne orgazmy.
- Ten pêczek selera wstrz¹sn¹³ tob¹ - powiedzia³em - Czu³em nag³e dr¿enia przebiegaj¹ce przez wnêtrze twoich ud, jak zderzaj¹ce siê fale, gdy wciera³em go w twoj¹ cipkê.
- Czu³am, jak siê otwieram coraz bardziej, bez kontroli, poznajê przyjemnośæ takiej ogromnej rzeczy, a nie ból - powiedzia³a - a potem, gdy to czu³am wje¿d¿aj¹ce we mnie, ogarnê³a mnie cudowna rozkosz, jakby przebiega³ przeze mnie gor¹cy p³omieñ.
- Mog³am tylko wyobraziæ sobie jego si³ê, gdy rozszerza³ moj¹ cipkê, wdzieraj¹c siê w ni¹ - powiedzia³a Lena, która nie widzia³a, jak upuści³em seler i zast¹pi³em go ogórkiem - Sama myśl doprowadza³a mnie do szaleñstwa - mówi³a, j¹kaj¹c siê.
- Có¿, muszê siê teraz przyznaæ - powiedzia³em - to, czym dra¿ni³em twoj¹ cipkê, to by³ dobrze naoliwiony, średniej wielkości ogórek. Selera upuści³em na pod³ogê. Nie by³o moim zamiarem nara¿aæ was - cmokn¹³em, a twarze ich obu zarumieni³y siê, ca³kiem zmieszane.
Hrabiny, poniewa¿ oczywiście wierzy³a, ¿e jej niewielki otwór zosta³ zaatakowany przez ogromny pêk selera, i jej siê to podoba³o. Leny, poniewa¿ ¿a³owa³a, i¿ to nie ona zosta³a nadziana na ten olbrzymi przedmiot, gdy¿ z ogórkiem ju¿ mia³a swego czasu do czynienia.
- Muszê wiêc powiedzieæ, ¿e zadzia³a³o cuda - powiedzia³a Hrabina - Kiedy poczu³am z jakim trudem wchodzi do środka, mia³am chêæ spróbowaæ temu zapobiec. Ale gdy powoli wje¿d¿a³eś we mnie, poczu³am jakby ciep³y p³omieñ przelecia³ przez moj¹ twarz jak b³yskawica; uczucie senności, zawrotu g³owy, omdlenia, a potem to samo uczucie, tylko bardziej intensywne, gdy w³o¿y³eś w mój zadek cokolwiek to by³o. Czu³am ¿arzenie siê, mrowienie, rozpalenie ka¿dego nerwu w moim ciele. Och, to tak jakby to siê przed chwil¹ sta³o - bior¹c spory ³yk wina.
- Gdy czu³em jak twoje uda rzucaj¹ siê i dr¿¹ pod wp³ywem ssania ³echtaczki, trudno by³o mi utrzymaæ uwagê na tobie - powiedzia³em - i stêkania Leny, zaciekle wpychaj¹cej ten ogórek w swoj¹ mokr¹ cipkê, by³y prawie w harmonii z twoimi skoml¹cymi westchnieniami i jêkami.
- Ona rzuca³a siê, rozpycha³a, jakby by³a pora¿ona pr¹dem - powiedzia³a Lena - i wtedy widzê twoj¹ erekcjê spod spodu, i wyobrazi³am sobie, ¿e jesteś we mnie. To na mnie bardzo podzia³a³o.
- Co mnie doprowadza³o do szczytu - powiedzia³a Hrabina - to fakt, i¿ nie mog³am niczego zrobiæ, jak tylko prze¿ywaæ to wszystko; widzia³am twarz Leny kul¹c¹ siê, gryz¹c¹ wargi, kiedy szczytowa³a podczas wpychania twojego twardego cz³onka, czu³am twoje gor¹ce soki sp³ywaj¹ce po jej rêce na moje piersi. Uuff, tego by³o za du¿o. Pomyśla³am, ¿e chyba umrê, tak mocno szczytowa³am, jeszcze bardziej próbuj¹c przycisn¹æ moje cycki do twojego mokrego fiuta.
- Có¿, nastêpnym razem moja kolej na tym wyśmienitym przyrz¹dzie - powiedzia³a Lena, której twarz znów b³yszcza³a - Mo¿esz we mnie wpychaæ wszystko, co chcesz. Na sam¹ myśl dostajê znów dreszczy.
„NASTÊPNYM RAZEM” - pomyśla³em. „Ledwo dochodzê po tym do siebie, a ona ju¿ mówi o nastêpnym”.
- Ooo taaak - powiedzia³a Hrabina - Cokolwiek to by³o co wpycha³eś i wkrêca³eś w mój zadek, wywo³ywa³o uczucie mrowienia i dr¿enie na ca³ych plecach.
- To by³a ta ma³a pere³ka - powiedzia³em, podnosz¹c podobn¹ marchewkê ze sto³u.
- Zapomnia³am ju¿ o tym wszystkim - powiedzia³a Lena - by³am zbyt zajêta.
- To by³o tak intensywne - powiedzia³a Hrabina - gdy wk³ada³eś to w mój ty³ek w czasie ssania mojej ³echtaczki - znowu dr¿ê na sam¹ myśl o tym. Masz naprawdê magiczny jêzyk, mog³abym le¿eæ tak ca³¹ noc i pozwoliæ ci na to co robi³eś.
- No có¿ - powiedzia³em - masz bardzo, bardzo wra¿liwe miejsce tu¿ pod ³echtaczk¹, zw³aszcza kiedy jest ods³oniête, i dośæ mocno tr¹ca³em ten punkcik jêzykiem. Czu³em ciep³o, dreszcz twoich ud, zwiêkszaj¹cy siê z ka¿dym dotkniêciem jêzyka, coraz bardziej intensywny, im d³u¿ej to robi³em. Mniam, mniam!
- Wy oboje znowu doprowadzacie mnie do szaleñstwa - powiedzia³a Lena - kiedy tak rozmawiacie o ssaniu jej ³echtaczki. A co z moj¹? A¿ mnie znów świerzbi jak tak o tym mówicie.
- Czy twoja ³echtaczka domaga siê znów uwagi? - powiedzia³em, staj¹c siê coraz bardziej rozluźniony przy drugiej brandy,
- Mo¿emy zaj¹æ siê ni¹ natychmiast, jeśli chcesz.
- O czym myślisz? - powiedzia³a rozochoconym, zaciekawionym g³osem.
- Skoro jesteś taka podekscytowana - powiedzia³em - to podejdź tu, posadź swój zadek na stole, rozszerz nogi i pozwól mi zobaczyæ, co da siê zrobiæ.
- Mówisz powa¿nie? - zapyta³a Lena, teraz bardzo ju¿ rozochocona, ale niepewna czy siê z ni¹ droczê czy nie.
- Och, rusz siê - powiedzia³a Hrabina prawie natychmiast, czuj¹c ju¿ trochê wino w g³owie, po czym, zdawszy sobie sprawê z tego co jej siê wyrwa³o, zarumieni³a siê, ale by³o ju¿ za późno, ¿eby siê wycofaæ, a zreszt¹ prawdopodobnie wcale tego nie chcia³a; - Chcê zobaczyæ jak zabawia³eś siê moj¹ ³echtaczk¹.
- Czy naprawdê mówisz powa¿nie? - zapyta³a Lena ponownie, drgn¹wszy lekko, wyobra¿aj¹c sobie chyba, ¿e siedzi na tym stole z rozszerzonymi przede mn¹ nogami, a Hrabina stoi blisko i przygl¹da siê.
- Jeśli jesteś wystarczaj¹co podekscytowana, podejdź tu i rozszerz swoje smakowite uda - powiedzia³em - a ja jestem chêtny i z przyjemności¹ ciê zaspokojê.
- Och, chodź¿e Lena - powiedzia³a Hrabina - przecie¿ wiesz, ¿e tego chcesz.
- W porz¹dku, idê - powiedzia³a, przechodz¹c na moj¹ stronê sto³u za¿enowana, ale by³em pewien, ¿e w myślach ju¿ podniecona.
- Usi¹dź tutaj i po³ó¿ stopy na oparciach mojego krzes³a - powiedzia³em i po³o¿y³em parê rzeczy dalej z ty³u, pomagaj¹c jej obj¹æ mnie nog¹; opar³a plecy na rêkach na stole, ty³em do Hrabiny.
- O Bo¿e - powiedzia³a - to szaleñstwo, ale naprawdê doprowadza mnie to do ob³êdu. Nogi dr¿a³y jej niekontrolowanie; pe³na oczekiwania, czu³a moje rêce pieszcz¹ce i rozstawiaj¹ce szerzej jej uda, kiedy siêgn¹³em po marchewkê le¿¹c¹ obok niej.
- Ttto teee¿? - zapyta³a.
- Oczywiście - powiedzia³em - chcesz spróbowaæ wszystkiego, prawda? Hrabina tymczasem uzupe³ni³a kieliszek i podsunê³a swoje krzes³o bli¿ej, ¿eby lepiej widzieæ.
- Auuuuch, uuuch - kwili³a, kiedy lekko przygryza³em jej uda, dra¿ni³em marchewk¹ wokó³ jej pupy, wsuwa³em j¹ do niej powolutku, umyślnie, razem z palcem, który wk³ada³em do jej cipki; jedno ss¹ce, mocne ściśniêcie wargami jej ³echtaczki i poczu³em dygotanie ca³ego jej cia³a, atak zsynchronizowany z rytmem bicia jej serca; s³ysza³em przerywany oddech Hrabiny, prze¿ywaj¹cej to wszystko jeszcze raz.
Sondowa³em, maca³em w jej ju¿ bardzo p³ynnej cipce, powolnymi ruchami, pobudza³em j¹ mocniej marchewk¹, wk³adaj¹c j¹ i wyjmuj¹c z jej ty³ka i wtedy przysz³a mi myśl do g³owy.
- Stañ za ni¹ i zabaw siê jej cyckami i sutkami - powiedzia³em Hrabinie.
- CO? - wybuchnê³a - nie jestem taka. I niemal w tym samym momencie „CO?” w wykonaniu Leny.
- Wiem - odrzek³em, kontynuuj¹c moj¹ zabawê z zadkiem i cipk¹ Leny - ale to naprawdê pozwoli jej odp³yn¹æ, a ja mam tylko dwie rêce.
- No zrób to, udawaj, ¿e pieścisz swoje w³asne piersi - powiedzia³em miêkko, ale szybko.
- A co tam - powiedzia³a, powoli przechodz¹c za Lenê - to pewnie jak masa¿. Ostro¿nie wślizgnê³a rêce pod ramiona Leny, wokó³ jej piersi, ledwo je pocz¹tkowo dotykaj¹c i myślê, ¿e wtedy podjê³a decyzjê, ¿eby to zrobiæ. Zaczê³a wiêc z zapa³em ugniataæ miêkkie, delikatne cia³o, obracaj¹c w palcach jej sutki, ugniataj¹c, pocieraj¹c sta³ym ruchem, teraz w rytm moich wysi³ków, jakie czyni³em miêdzy kurczowo dygocz¹cymi udami Leny. Paruj¹ce, pachn¹ce pi¿mem strumienie gor¹ca przemknê³y przez ca³e jej cia³o.
- Uuff, aaach, oo móój Booo¿e - kwili³a a przy tym oddycha³a szybko, p³ytko, gard³owo, krztusz¹c siê, jakby nie mog³a z³apaæ tchu; zarzuci³a mi nogi na plecy, przyciskaj¹c uda do mojej szyi, wciskaj¹c mnie coraz mocniej w siebie i zaszczytowa³a jednym nag³ym, konwulsyjnym orgazmem, wylewaj¹c swoje gor¹ce nektary na moj¹ szyjê jednym zalewaj¹cym wytryskiem, potem pisnê³a „oooch, cooo, ugryz³a mnie”.
Ci¹gle delikatnie pieszcz¹c miêdzy jej udami, powoli wyci¹gn¹³em z niej marchewkê, mój palec wci¹¿ zabawiaj¹cy siê w jej mokrym, gor¹cym wnêtrzu.
- Co to wszystko by³o? Coś wymamrota³em, delikatnie dra¿ni¹c jej uda powolnymi, li¿¹cymi poca³unkami.
- Ugryz³a mnie w ramiê - powiedzia³a Lena, podczas gdy rêce Hrabiny ci¹gle z zapa³em pieści³y jej piersi.
- Nie mog³am nic na to poradziæ - powiedzia³a Hrabina - to wszystko mnie znów pobudza³o. Nie panowa³am nad sob¹ obserwuj¹c jak robi³eś jej to wszystko, czu³am jak ona siê wierci³a pod moimi d³oñmi i wtedy...
- I wtedy co? - zapyta³em.
- No i - powiedzia³a Hrabina, nieśmia³o siê rumieni¹c - zaczê³am przyciskaæ ³echtaczkê do sto³u, czu³am nabrzmia³e sutki Leny w moich palcach i chcia³am poczuæ, czy moje s¹ te¿ tak nabrzmia³e, ale nie by³am w stanie oderwaæ od niej r¹k, ci¹gle przyciskaj¹c nimi jej piersi.
- I? - powiedzia³em, uśmiechaj¹c siê z przek¹sem, ale zaciekawiony, co siê wydarzy³o tam na górze, jakby to mo¿na rzec, gdy by³em zajêty tu na dole,
- I - powiedzia³a zmieszana - zaczê³am pocieraæ sutkami jej plecy, mocniej przygniataj¹c moj¹ ³echtaczkê do sto³u, i nagle zaszczytowa³em w tym samym czasie co ona; to tak po prostu wysz³o, nieświadomie.
- Czy czujesz siê teraz lepiej? - zapyta³em Lenê.
- Oooch taaak - odpowiedzia³a - to by³o jak dotychczas najlepsze, nawet ugryzienie w szyjê; a teraz pozwól mi usi¹śæ znów na krześle zrelaksowaæ siê.
Hrabina, ci¹gle lekko zaczerwieniona z powodu utraty kontroli nad sob¹, usiad³a na krześle, zapali³a papierosa, s¹czy³a wino i po prostu przygl¹da³a mi siê z zadowolonym, subtelnym uśmiechem.
Ja te¿ usiad³em, s¹cz¹c brandy, poci¹gaj¹c papieroska i zastanawiaj¹c siê, jak najlepiej daæ ujście napiêciu jakie czu³em miêdzy udami bez ponownego rozpoczêcia tego cyklu.
- Muszê przyznaæ - powiedzia³a Lena - ¿e nie odczuwa³am tego wcale tak, jakby ona atakowa³a moje cia³o. To by³o po prostu wspania³e czuæ tyle r¹k na sobie, wirowa³o mi w g³owie z przyjemności, jakbym siê unosi³a na wodzie czy by³a w stanie niewa¿kości.
- Ja czu³am to samo - powiedzia³a Hrabina - chcia³am ściskaæ i pieściæ swoje piersi, chcia³am, ¿eby on ugryz³ mnie w szyjê, gdy przyciska³am ³echtaczkê mocno do krawêdzi sto³u, wyobra¿aj¹c sobie, ¿e on ssie j¹ tak, jak ssa³ twoj¹. Wydawa³ takie smakowite dźwiêki, jakby ciê po¿era³. Doprowadza³o mnie to do szaleñstwa.
„O rany,” - pomyśla³em, „odtwarzanie przez nie ka¿dego uczucia, ka¿dego dźwiêku, jêkniêcia, które s³ysza³y, o¿ywia ponownie mojego bezw³adnego cz³onka pragn¹cego uwagi”.
- Jaka jest szansa, ¿e teraz ty coś z tym zrobisz - powiedzia³em i odwróci³em siê ku Lenie ukazuj¹c dumnie moj¹ wzwiedzion¹ mêskośæ.
- O jejku - powiedzia³a z uśmiechem - czym to zosta³o spowodowane?
- Przerabia³yście panie wszystko w najdrobniejszych szczegó³ach - powiedzia³em.
- No có¿, niech pomyślê co mogê zrobiæ - powiedzia³a, kiedy pochyli³a siê do przodu i lekko zaczê³a pieściæ mojego ptaszka.
- Wiem co - powiedzia³a z przebieg³ym uśmiechem - podejdź tu, usi¹dź na stole i rozszerz nogi.
„O, to interesuj¹ca zamiana” - pomyśla³em, sadowi¹c siê niezw³ocznie na stole przed ni¹, rozszerzy³em nogi, uk³adaj¹c stopy na jej krześle po obu stronach jej zadka.
Nie traci³a czasu obejmuj¹c swoimi gor¹cymi d³oñmi mojego cz³onka, bior¹c go ca³ego w usta i ssa³a powoli, ślini¹c od podstawy w górê i z powrotem, co natychmiast powodowa³o fale jak b³yskawice na ca³ym moim ciele, gdy odchyli³em siê, gotowy do jej ostrego, gor¹cego natarcia.
Mój pulsuj¹cy cz³onek przy jej wargach; ssa³a go ze smakiem i czu³em, ¿e pobudza³a siê tak samo jak ja, gdy wślizgnê³a palce pomiêdzy swoje uda, macaj¹c g³êboko w cipce w rytm ¿arliwego po¿erania mojego przyrodzenia.
Cieszy³o mnie, ¿e ca³a uwaga by³a teraz skupiona na moim pulsuj¹cym cz³onku, kiedy poczu³em rêce Hrabiny na moich ramionach; odci¹gnê³a mnie, chcia³a ¿ebym po³o¿y³ siê na stole, który by³ du¿o za krótki jak dla mnie, z czego musia³a sobie szybko zdaæ sprawê, w chwili, gdy na nim usiad³em. Moje ramiona i g³owa zwisa³y ze sto³u; ona pochyli³a siê, dra¿ni¹c swoje piersi o moje usta, pocieraj¹c najpierw jedn¹ a potem drug¹, trzymaj¹c je i prowadz¹c rêkoma, a ja ssa³em jej sutki jakbym chcia³ nakarmiæ siê jej cia³em.
- Oooch, tooo wspaaania³e uczuuucie - jêcza³a, podczas gdy Lena jeszcze bardziej agresywnie ssa³a i siorba³a mojego cz³onka, jak gdyby chcia³a wyssaæ z niego wszystkie soki, trzepa³a po nim jêzykiem, który podrygiwa³ w górê i w dó³.
„To szaleñstwo” - pomyśla³em. Wszystko czego potrzebowa³em to pewna ulga dla mojego obola³ego fiutka, a tu znów Hrabina siedzi okrakiem na mojej twarzy, gniot¹c i pocieraj¹c gor¹c¹ cipk¹; przyciskaj¹c swoje uda mocno do moich policzków, tak, ¿e nie s³ysza³em niczego, jak tylko walenie jej serca, gdy ssa³em jej ³echtaczkê, zag³êbiaj¹c jêzyk w jej cipce. I wtedy ca³y wyla³em siê w gor¹ce, niechlujnie ss¹ce usta Leny, trzês¹c siê i dr¿¹c, kiedy zaszczytowa³em bez ostrze¿enia; wiem tylko to, ¿e chyba musia³em ssaæ cipkê Hrabiny na wylot, gdy¿ gwa³townie rzuca³a siê i wierci³a.
- Auuuuch, taaak, oooch - g³êbokie, gard³owe jêki, jej rêce owiniête wokó³ mojej szyi, przyci¹gaj¹ce mocno moj¹ brodê do jej ³echtaczki, kiedy zaszczytowa³a z takimi konwulsjami, ¿e myśla³em, i¿ mnie udusi miêdzy swoimi gor¹cymi, zaciśniêtymi udami; potem pochyli³a siê nade mn¹, aby siêgn¹æ rêk¹ mojego fiuta, a ca³y stó³ siê zatrz¹s³, gdy doszed³em do szczytu.
Ostatnie mocne ssanie Leny ca³kowicie powali³o mnie na stó³. Le¿a³em tak bezw³adny, siêgaj¹c za siebie rêkami, aby przytrzymaæ Hrabiny ty³ek, nie tyle, by j¹ pieściæ, ale ¿eby podtrzymaæ swoje ramiona wy¿ej, gdy ona ci¹gle powoli tar³a, pociera³a sw¹ gor¹c¹, mokr¹ cipk¹ o moje wargi, dr¿¹c przy ka¿dym dotyku ³echtaczki.
- Ooojeeej - us³ysza³em Hrabinê - cokolwiek robisz ustami i jêzykiem w mojej cipce, doprowadza mnie to do szaleñstwa. Po czym powoli ześlizgnê³a siê z mojej twarzy, pozostawiaj¹c smu¿kê swoich soków na ca³ej trasie a¿ do mojego czo³a.
Lena siedzia³a oparta na krześle, ci¹gle trzymaj¹c mojego wilgotnego, bezw³adnego cz³onka; wygl¹da³a na ca³kiem z siebie zadowolon¹, gdy ja czyni³em wysi³ki, by znów usi¹śæ, ca³kowicie pozbawiony energii lub ambicji.
- Czy czujesz siê teraz lepiej? - zapyta³a Lena, uśmiechaj¹c siê szeroko.
- Oooch - odpowiedzia³em os³abiony - proszê, nalej mi brandy, myślê, ¿e w³aśnie zosta³em zmia¿d¿ony. Po czym opad³em z powrotem na krzes³o, wzi¹³em solidny ³yk brandy, potrz¹saj¹c z niedowierzaniem g³ow¹ i patrz¹c na te dwie tak powści¹gliwe ??damy.
„Nigdy nie przetrwam nastêpnego tygodnia tutaj,” - pomyśla³em, prawie ciesz¹c siê na myśl, i¿ praca w kopalni dobiega koñca, dziêki czemu bêdê móg³ gdzieś indziej uleczyæ swoje zmaltretowane cia³o. Z drugiej strony, gdy patrzy³em na nie, siedz¹ce przy stole, znów paplaj¹ce, chichocz¹ce o tym, co w³aśnie osi¹gnêliśmy, poczu³em, ¿e zacz¹³em bardzo siê do nich obu przywi¹zywaæ. Jak przypuszczam, jednym z powodów tego by³a czysta przyjemnośæ, jak¹ czerpa³y z naszych dekadenckich igraszek, bez ¿adnej z³ośliwej rywalizacji pomiêdzy sob¹, zaś potem ¿artowa³y z tego wszystkiego.
- Cudowne - powiedzia³a Hrabina, opieraj¹c siê w krześle - po prostu cudowne.
- Co? - zapyta³a Lena.
- To co on wyprawia jêzykiem w mojej cipce - mówi - kiedy dochodzê do orgazmu, czujê dr¿enie od stóp do g³ów, jakby dwie wielkie fale przetacza³y siê przez moje cia³o, gnaj¹c ku sobie, a potem rozbijaj¹c siê. No! ci¹gle to czujê.
- Ja odczuwam to tak, jakby uderzy³ we mnie piorun, albo jakbym w³o¿y³a palec do gniazdka elektrycznego, a potem po prostu omdlewam, w jakiś sposób relaksujê siê, napiêcie z mojego cia³a odp³ywa; to taka cudowna ulga - powiedzia³a Lena.
„Có¿, w³aśnie ca³e napiêcie, jakie mia³em zosta³o ze mnie wyssane,” - pomyśla³em, s³uchaj¹c znów ich paplaniny.
Du¿a ilośæ świeczek, umieszczonych wcześniej po ca³ym pokoju, zaczê³a w koñcu migotaæ, pal¹c siê coraz s³abiej, świat³o przygasa³o, daj¹c teraz ciep³y, s³aby blask, a my te¿ czuliśmy siê po tym wszystkim os³abieni. Wino, brandy, no i oczywiście mowa cia³a. Stopniowo owinêliśmy siê byle jakimi rzeczami, jakie mogliśmy znaleźæ przy przyæmionym świetle, gdy¿ le¿a³y rozrzucone po ca³ym pokoju; zostawiliśmy w nim niez³y pogrom w wyniku naszych „igraszek”, by³ te¿ przesi¹kniêty silnym zapachem po¿¹dania; po czym powoli skierowaliśmy siê do naszych pokojów. Im bardziej siê zbli¿aliśmy, tym mocniej Lena przyciska³a siê do mnie, a¿ w koñcu obie jej rêce przytrzymywa³y lekko moje ramiê.
- Nie masz nic przeciwko temu - powiedzia³a prawie szepcz¹c - prawda?
- Oczywiście, ¿e nie - powiedzia³em, nie maj¹c pojêcia o czym mówi. Ale przecie¿ d¿entelmen nie mo¿e inaczej zareagowaæ na tak¹ uwagê, maj¹c uwieszon¹ u swojego boku damê, oczekuj¹c, i¿ wkrótce siê oka¿e, co mia³a na myśli.
- Po prostu nie chcê spaæ sama tej nocy - powiedzia³a prawie b³agalnym tonem - czujê siê taka zrelaksowana i po prostu potrzebujê siê przytuliæ do kogoś.
„Dobre wieści,” - pomyśla³em, „u¿y³a s³owa SPAÆ”.
Za chwilê w pokoju, ubrania zdjête, prysznic, ona razem ze mn¹, ja mydlê j¹, ona mydli mnie. By³o to podniecaj¹ce, nie marnowaliśmy czasu na sp³ukanie siê, tylko siê wytarliśmy i pognaliśmy na wyścigi, ¿eby zobaczyæ, kto bêdzie pierwszy w b³ogim ³ó¿ku. Ona szybko owinê³a siê wokó³ mnie i w ci¹gu paru chwil zasnê³a. Ja te¿ zapada³em ju¿ w sen, kiedy us³ysza³em dźwiêk, jakbym by³ zaatakowany przez niedźwiedzia. Zaskoczony, wyrwany z g³êbokiego pierwszego snu, poczu³em jak wali mi serce; oczy wypatruj¹ce czegoś w ciemności, uszy nastawione na wy³apanie jakiegoś dźwiêku, w poszukiwaniu tego potwora. I znów ten dźwiêk, a tu¿ za mn¹ le¿y przytulona, smacznie śpi¹ca Lena. Nigdy w ¿yciu nie s³ysza³em, ¿eby kobieta chrapa³a tak mocno, tak g³ośno, ¿e a¿ dr¿a³y szyby w oknach. Świat³o poranka zaczê³o przebijaæ spomiêdzy zas³on, kiedy w koñcu zasn¹³em.
- Dzieñ dobry - powiedzia³a z uśmiechem, sk³adaj¹c ciep³y, mokry poca³unek na moich ustach - przygotowa³am ci ju¿ gor¹c¹, dobr¹ kawê.
„Dzieñ dobry??” - pomyśla³em, „dopiero zasn¹³em, ty chrapi¹ca wiedźmo”.
- Tak, dzieñ dobry - powiedzia³em, próbuj¹c na tyle otworzyæ oczy, ¿eby zobaczyæ, gdzie jestem.
- Nie spa³am tak wspaniale od lat - powiedzia³a, radośnie poruszaj¹c siê po pokoju w podskokach - A czy ty spa³eś dobrze?
- Spa³em wspaniale - odpowiedzia³em, z pewności¹ nie chcia³em zepsuæ jej radości, mówi¹c, ¿e chrapie tak, jak nigdy dotychczas nie s³ysza³em, i przez to nie mog³em zasn¹æ do świtu.
Kawa, pobudka, s³uchanie jej paplania o tym, jak świetnie siê czuje po zabawie ostatniej nocy, no i w drogê do kopalni. Tam to samo co zwykle, kilka dyskusji i parê godzin snu w ciê¿arówce przed powrotem do hotelu, gdy¿ bardzo tego potrzebowa³em.
By³ późny wieczór, gdy wróci³em do hotelu, czuj¹c siê trochê bardziej wypoczêty po przespaniu kilku godzin w ciê¿arówce.
Gdy tylko wszed³em do foyer, powita³ mnie Rolf, bior¹c teczkê z mojej rêki.
- Pani prosi³a, ¿eby uda³ siê pan od razu do jej pokoju - powiedzia³.
- Rolf, najpierw muszê wzi¹æ prysznic - powiedzia³em.
- Nie, pani da³a wyraźne polecenie, ¿e ma pan iśæ prosto do jej pokoju. Zaniosê pana torbê do pokoju. Proszê - powiedzia³.
- Cokolwiek to jest, musi byæ wa¿ne - W porz¹dku - powiedzia³em, id¹c po schodach do jej pokoju.
Zaledwie moja rêka dotknê³a drzwi, ¿eby zapukaæ, gdy ona otworzy³a je. Znów w tym czarnym, przeźroczystym, siêgaj¹cym pod³ogi szlafroczku, z ciep³ym uśmiechem na powitanie; wziê³a mnie za rêkê i poprowadzi³a do salonu.
- Dzisiaj zjemy kolacjê tutaj - powiedzia³a, rozpinaj¹c moj¹ koszulê i prowadz¹c przez salon do swojej ³azienki.
- Przyjemna gor¹ca k¹piel dobrze ci zrobi, poczujesz siê znacznie lepiej. Zdar³a ze mnie resztê rzeczy, kiedy wesz³a Lena, wrêczaj¹c mi brandy, gdy siada³em sobie w przyjemnej, gor¹cej wodzie.
„Wygl¹da to niezwykle niebezpiecznie” - pomyśla³em, „ ale smakowicie i zbyt zachêcaj¹co, aby siê temu oprzeæ”.
- S³ysza³yśmy - powiedzia³a Hrabina, siadaj¹c na krawêdzi wanny, podczas gdy Lena wziê³a myd³o, ściereczkê i zaczê³a myæ moje plecy, ramiona, klatkê piersiow¹ i mnie ca³ego; zaś ja próbowa³em s¹czyæ swoj¹ brandy i ogarn¹æ to wszystko.
- Co s³ysza³yście? - zapyta³em.
- ¯e wyje¿d¿asz rano - powiedzia³a.
- Mmm, interesuj¹ce - powiedzia³em - pierwszy raz o tym s³yszê. A gdzie to s³ysza³yście?
- By³ dzisiaj telefon z twojej firmy, kiedy by³eś w kopalni - powiedzia³a z ciep³ym uśmiechem - ¿e masz byæ z powrotem najpóźniej jutro po po³udniu i ¿ebym przekaza³a ci tê wiadomośæ, co niniejszym czyniê.
- No i co to wszystko jest - zapyta³em - ostatnie tango? Lena nak³oni³a mnie do wstania, my³a mój brzuch, moje uda, przeci¹gaj¹c tê czynnośæ, pieszcz¹c mojego cz³onka i delikatnie op³ukuj¹c.
- Powiedzmy, ¿e jest to nasz sposób okazania ci radości z faktu, ¿e by³eś tu z nami - powiedzia³a Hrabina, obracaj¹c mojego, ju¿ nie tak giêtkiego cz³onka wokó³ czubka jej palca, a gdy wsta³a, siêgnê³a znowu po kimono i poda³a mi je.
Moj¹ uwagê przyci¹gn¹³ fakt, ¿e obie by³y ubrane dok³adnie w to samo. Bardzo skromne, cieniutkie, czarne, koronkowe majteczki i ca³kowicie przeźroczyste, czarne, siêgaj¹ce do ziemi szlafroczki, rozpiête i unosz¹ce siê z ty³u za nimi, kiedy siê porusza³y.
Muszê przyznaæ, ¿e kolacja by³a wyśmienita, od przystawek po dania g³ówne, a na koniec taca ró¿nych, doskonale wygl¹daj¹cych deserów. Kiedy Lena wnios³a tacê i postawi³a j¹ na wózku, wiedzia³em ju¿ co siê świêci, ¿adnych osobnych naczyñ tylko dwie ³y¿eczki; widzia³em ich twarze lekko zarumienione, a sutki wystaj¹ce ze szlafroków jak gdyby chcia³y uciec.
„Bêdzie bardzo ciekawie,” pomyśla³em, bior¹c spory ³yk brandy.
- Ten budyñ jest naprawdê wyśmienity - powiedzia³a Lena, zachêcaj¹cym g³osem.
- Wierzê ci - powiedzia³em - ja te¿ trochê spróbujê.
Hrabina wsta³a powoli, przesunê³a parê rzeczy na bok sto³u, zrzuci³a szlafrok z ramion i pozwoli³a mu opaśæ powoli na pod³ogê. Ostro¿nie usadowi³a siê na stole, obróci³a siê rozszerzaj¹c nogi tak, ¿e znalaz³em siê pomiêdzy nimi i wolno po³o¿y³a siê na stole.
Lena bardzo starannie na³o¿y³a malutkie porcje budyniu w trzech miejscach na koronkowych majtkach Hrabiny.
„To jest prawdziwie dekadencki deser,” - pomyśla³em, widz¹c budyñ umieszczony starannie na nabrzmia³ych wargach jej cipki, a¿ siê do mnie wyrywaj¹cych, gdy pochyli³em siê, ¿eby posmakowaæ tego deseru. Zna³em ten ceremonia³ bez podpowiadania. Skubi¹c powoli, d³u¿ej ni¿ powinienem, delektowa³em siê s³odkim deserem, który miesza³ siê z ¿arem i delikatn¹ imbirow¹ woni¹ jej pobudzenia, gdy powoli go po¿era³em, upewniaj¹c siê, ¿e Hrabina czuje ciep³o mojego oddechu, nacisk moich ust.
- Czy to ci siê podoba? - zapyta³a Hrabina, trochê g³êbiej oddychaj¹c pod wp³ywem ¿aru unosz¹cego siê z jej ud.
- Świetne - powiedzia³em, cudowna równowaga smaków, zapachów, no i doskonale podane - Moje uznanie dla szefa kuchni - powiedzia³em, po czym dalej zlizywa³em resztki z jej majtek, pod którymi pulsowa³a jej cipka, próbuj¹c siê przez nie przebiæ. Muszê przyznaæ, ¿e to ca³kiem podniecaj¹ce, obserwuj¹c jej wargi sromowe uniesione w podnieceniu, gdy skoñczy³em.
- Czy chcia³byś trochê wiêcej tego samego, czy mo¿e chcia³byś spróbowaæ krem bawarski? - zapyta³a Lena, gotowa do podania.
- Mo¿e spróbujê trochê tego kremu bawarskiego - powiedzia³em - wygl¹da ³adnie.
Us³yszawszy to Hrabina powoli usiad³a, przerzuci³a nogi nade mn¹ i zesz³a ze sto³u. Cichaczem podesz³a do wózka, gdy tymczasem Lena powtarza³a dok³adnie to, co przedtem Hrabina. Usiad³a ostro¿nie na stole, przerzuci³a nogi, tak ¿e znalaz³em siê miêdzy nimi i powoli po³o¿y³a siê na stole jak najbardziej je rozszerzaj¹c.
Harbina starannie umieści³a trzy ma³e porcje w kszta³cie trójk¹ta na majtkach Leny, nad jej cipk¹.
„Zaczynam pojmowaæ, o co chodzi,” - pomyśla³em, „inny deser, inna prezentacja. Bardzo twórcze. Gdybym poprosi³ o drug¹ porcjê tego samego, jestem pewien, ¿e Hrabina pozosta³aby na stole”.
Tak jak poprzednio z Hrabin¹, leniwie delektowa³em siê daniem, pamiêtaj¹c, ¿eby wraz z deserem poch³aniaæ te¿ wystaj¹ce, wilgotne wargi jej cipki. „Co za wyborny sposób jedzenia deseru,” - pomyśla³em, czuj¹c na ustach jej paruj¹ce ciep³o, delikatne dr¿enie jej ciep³ych, wilgotnych ud.
- A mo¿e chcia³byś spróbowaæ tych s³odkich truskawek w kremie? - zapyta³a Hrabina.
Zaczyna³em teraz dobrze rozumieæ ten deserowy rytua³, i nie by³ to w³aściwy czas, ¿eby odmówiæ czegokolwiek, co zaoferowa³y.
- Tak, oczywiście - powiedzia³em, a Lena wyślizgnê³a siê ze swoich poplamionych deserem majtek, po³o¿y³a je na stole obok mnie, sturla³a siê ze sto³u, a na jej miejsce po³o¿y³a siê Hrabina z nogami rozszerzonymi przede mn¹. „Jeśli mam to prze¿yæ” - pomyśla³em, „ lepiej zwiêkszê tempo i gorliwie zag³êbiê siê w te s³odkości”. Wyczuwa³em, ¿e ich pobudzenie narasta z ka¿d¹ zmian¹ deseru od podania do podania.
- Proszê tylko troszkê tutaj - powiedzia³em do Leny, gdy dr¿¹c podesz³a z ³y¿eczk¹ kremowego deseru truskawkowego; chwyci³em jej rêkê, dotkn¹³em ch³odn¹ ³y¿eczk¹ ³echtaczkê Hrabiny i zsun¹³em palcem ma³y kês na jej koniuszek. Zatrzês³a siê gwa³townie, gdy roztar³em deser wokó³ jej ³echtaczki, ci¹gle trzymaj¹c rêkê Leny, wytrwale ssa³em go wraz z jej ³echtaczk¹, wzi¹³em kolejny kês z ³y¿eczki i powtórzy³em czynnośæ. Nadgarstek Leny stawa³ siê coraz bardziej gor¹cy, dr¿a³a coraz mocniej z ka¿d¹ porcj¹, któr¹ nabiera³em z ³y¿eczki, a ona przygl¹da³a siê temu wyczekuj¹co. Szczypta po szczypcie, ssa³em mocno, ale powoli z jej ³echtaczki; przy ka¿dym ruchu bezustannie grzeba³em palcami coraz g³êbiej w jej wilgotnej cipce. Potem znów jeden nag³y wstrz¹s przebieg³ przez jej cia³o, rzuca³a gwa³townie udami, wygiê³a plecy w ³uk, pchaj¹c siê na mnie, gdy zaszczytowa³a.
-Ooo Booo¿e, nieee przeeerywaj teeeraz - jêcza³a, gdy ssa³em jej ³echtaczkê; wyrzuca³a biodra w górê, miêtosz¹c obrus w d³oniach, siêgaj¹c do krawêdzi sto³u, ¿eby siê przytrzymaæ. Lena sta³a bez ruchu w tej samej pozycji, z ³y¿eczk¹ w dr¿¹cej d³oni, ledwie oddychaj¹c, czuj¹c nadchodz¹cy orgazm, z obaw¹ oczekuj¹c na koñcow¹, gwa³town¹, podniecaj¹c¹ chwilê zbli¿aj¹cego siê wytrysku. I nadszed³, s¹cz¹c siê po stole i dalej w dó³, po jej rozedrganych pośladkach. Lena sta³a tam jeszcze przez moment, w ciszy, obserwuj¹c jak Hrabina z wolna wraca do siebie, ko³ysz¹c g³ow¹ powoli, a później powiedzia³a:
-Ten mus jest tak¿e warty spróbowania - wskazuj¹c na miskê i trzymaj¹c w rêce ³y¿kê, podczas gdy ja wci¹¿ otacza³em rêkami dr¿¹ce uda Hrabiny. To zaczyna³o na mnie dzia³aæ, ale teraz lepiej rozumia³em ten ca³y ceremonia³ i delikatnie prze³o¿y³em nogê Hrabiny na bok przez g³owê. Rozumia³em teraz na czym mia³a polegaæ gra - nowy talerz by³ potrzebny na mus i Lena mia³a byæ tym talerzem. Hrabina musia³a o tym wiedzieæ, bo zsunê³a siê ze sto³u, Lena po³o¿y³a miskê i ³y¿kê na wózku, rozebra³a siê, zdjê³a zaplamione deserem czarne, koronkowe majtki, po³o¿y³a je na stole, obok majtek Hrabiny i ponownie rozszerzy³a nogi przede mn¹, zapewniaj¹c mi dostêp do tego, co tam drga³o. Hrabina, ci¹gle lekko dr¿¹ca, zrobi³a co do niej nale¿a³o; podnios³a miskê i ³y¿kê i bardzo zachêcaj¹co zapyta³a:
- Chcesz odrobinkê na pocz¹tek?
- Tak, proszê - odpowiedzia³em - tutaj, jeśli mo¿esz. Przyciska³em mocno palec wskazuj¹cy do ³echtaczki Leny i trzyma³em go tam, podczas gdy Hrabina umieści³a odrobinkê tam, gdzie wskaza³em, a Lena wzdrygnê³a siê, kiedy poczu³a dotyk ch³odnego musu. By³o tego dośæ du¿o jak na tak krótki czas, a ja wiedzia³em, ¿e jeśli mam przetrwaæ, zachowuj¹c obraz swojej mêskości i waleczności z tych minionych kilku tygodni, to bêdzie najlepiej, jeśli podejmê bardziej śmia³e dzia³anie i to szybko. Wózek z deserami ci¹gle mia³ kilka nietkniêtych smakowitości i jeśli bêdê je zlizywa³ na przemian z Leny i z Hrabiny to bêdê wkrótce do niczego. Musia³em to przecie¿ przetrwaæ, ¿eby byæ gotowym na resztê tego, co mia³o nadejśæ. Zaledwie ma³a kulka musu uderzy³a jej ³echtaczkê, gdy ja wprowadzi³em dwa palce miêdzy ociekaj¹ce wargi jej cipki, które umieści³em w jej czu³ym miejscu i świdrowa³em g³êboko kciukiem miêdzy jej miêsistymi pośladkami, jak nigdy dot¹d, przytrzymuj¹c uda mocnym uściskiem i wiedz¹c, co bêdzie, ssa³em jej ³echtaczkê. Wścibia³em mocno jêzyk poni¿ej jej wierzcho³ka, wzd³u¿ najbardziej delikatnego koniuszka, trzymaj¹c j¹ zamkniêt¹ pomiêdzy moimi wargami, sonduj¹c, grzebi¹c mocniej i g³êbiej palcami w jej mokrej, wyj¹cej cipce, pomiêdzy drgaj¹cymi pośladkami, coraz mocniej i g³êbiej; nieustêpliwie miêdli³em i miêtosi³em jej biodra, dr¿¹ce w rytm zgranego ataku mojej ¿¹dzy, z nadziej¹, ¿e zaspokojê jej apetyt tak, jak nigdy tego nie zazna³a. Hrabina sta³a zafascynowana, przyciskaj¹c ³y¿eczkê do ³echtaczki, obśliniona, z trudem oddychaj¹c kiedy na to patrzy³a, podryguj¹c w rytm mojego ataku miêdzy udami Leny, tak jakbym w³aśnie po¿era³ jej cipkê, gor¹c¹ i obrzmia³¹. Przez jej cia³o przebieg³o gwa³towne dr¿enie, uda zatrzês³y siê jak kopce tocz¹cej siê galaretki, jej rêce chwyci³y moj¹ g³owê i miêtosi³y z furi¹ moje w³osy; przycisn¹³em moje wargi mocniej do jej paruj¹cej cipki o pi¿mowym zapachu.
- Uuuch, auuuuch, taaak, w³aśśśnie tuuu, oooch, ooo móóój Booo¿e, w³aśśśnie taaak - jêcza³a, prawie drapi¹c, wymachiwa³a ramionami wokó³ mojej g³owy, jej uda jak no¿yce gwa³townie siê otwiera³y i zamyka³y. Klapa³a tymi gor¹cymi, spoconymi udami nad moj¹ g³ow¹, a ja wykrêca³em szyjê, ¿eby utrzymaæ mocny uścisk na jej ³echtaczce, grzebi¹c mocniej w cipce.
- Teeeraz - zajêcza³a natarczywym, dusz¹cym siê g³osem - pieeeprz mnnnie teeeraz, proooszê. Poczu³em jej rozochocone, gmeraj¹ce, szukaj¹ce mojego cz³onka rêce. Podnios³em siê szybko i wjecha³em w ni¹ czuj¹c jak chciwie wci¹ga ca³¹ jego d³ugośæ. Potem zaszczytowa³em, mocne pchniêcia, niekontrolowane, szybkie, mocno przyciskaj¹c moje lêdźwia do jej ud; jêcza³a gard³owo, krztusz¹c siê; stó³ trz¹s³ siê z tak¹ si³¹, ¿e talerze spada³y i rozbija³y siê na pod³odze. Hrabina opiera³a siê na stole, przygarbiona, trzês¹c siê zaszczytowa³a, jêcz¹c przy tym urywanym, dr¿¹cym g³osem. Wszystko odby³o siê jednocześnie.
- Oooch móóój Booo¿e - jêcza³a Lena cicho - jestem wykoñczona - i nagle os³ab³a a jej nogi i rêce zwisa³y bezw³adnie z krawêdzi sto³u.
Wszyscy weszliśmy w stan ³agodnej niewa¿kości na kilka minut; wycofa³em z niej wiotczej¹cego, ociekaj¹cego cz³onka, ci¹gle jeszcze pieszcz¹c jej uda. Usiad³em z powrotem na krześle i po prostu gapi³em siê bezmyślnie.
By³o dobrze po pó³nocy kiedy w koñcu powlekliśmy siê do naszych pokojów. Lena i Hrabina znów odtwarza³y ostatnich kilka godzin.
Szybki prysznic, upad³em na ³ó¿ko. Gdy siê wreszcie obudzi³em by³ ranek i czeka³a na mnie kawa.
- Dzieñ dobry - powiedzia³a Lena - mam nadziejê, ¿e spa³ pan tak dobrze jak ja.
Kawa, ubra³em siê; Rolf znów zmagaj¹cy siê, nalegaj¹cy, z moimi torbami do ciê¿arówki; parê objêæ i „Do widzenia” od Hrabiny i Leny; i w drogê.
Z powrotem w biurze; normalne zajêcia, spotkanie ze wszystkimi zainteresowanymi w celu omówienia wyników mojego wyjazdu.
- Jak posz³o? - zapyta³ prze³o¿ony in¿ynier, gdy wsta³em i otworzy³em moj¹ teczkê by rozdaæ kopie raportów.
- A CO TO jest??? - zapyta³; atmosfera zrobi³a siê gor¹ca i ciê¿ka, a inni zaczêli zadawaæ pytania i szemraæ. Na samym wierzchu moich raportów, w otwartej teczce, le¿a³y dwie pary poplamionych deserem, przeźroczystych, delikatnych majtek z czarnej koronki. Dobrze zgad³eś. Te z kolacji ostatniej nocy, ci¹gle zgniecione, poplamione, brudne i pachn¹ce wszystkim.. i jeszcze czymś.
Nie da³em ¿adnej odpowiedzi, wyci¹gn¹³em spod nich raporty, zamkn¹³em teczkê i kontynuowaliśmy spotkanie. Widzia³em wiele zarumienionych i zszokowanych twarzy.
Minê³o kilka tygodni, mia³em trochê wolnego i zdecydowa³em siê z³o¿yæ Hrabinie wizytê. By³o późne popo³udnie kiedy w koñcu dotar³em górsk¹ drog¹ do hotelu, i...
Zna³em drogê dobrze, ale nie mog³em znaleźæ hotelu. Wróci³em do miasta, mo¿e przeoczy³em zakrêt?
- Czy mo¿e mi pan powiedzieæ, któr¹ drog¹ dojechaæ do hotelu Hrabiny? - znów zapyta³em w³aściciela sklepu.
- Jakiego hotelu? - zapyta³.
- Hotelu poza miastem, którego w³aścicielk¹ jest Hrabina - powiedzia³em trochê wkurzony, myśl¹c, ¿e sobie ze mnie ¿artuje.
- Proszê pana - powiedzia³ - w zasiêgu stu mil nie ma tu ¯ADNYCH hoteli, a jedyna rzecz jaka kiedykolwiek by³a przy TAMTEJ drodze, to stara, opuszczona kopalnia z³ota, porzucona przez jakiegoś zagranicznego fellacha wiele lat temu.
„No có¿, teraz ju¿ musia³em wiedzieæ co siê tam wydarzy³o". Pojecha³em z powrotem t¹ drog¹, któr¹ pamiêta³em, zaparkowa³em ciê¿arówkê na podjeździe i postanowi³em pójśæ na spacer do miejsca, w którym, jak sobie przypominam, by³a grota.
By³a tam, dok³adnie taka jak j¹ pamiêta³em. TERAZ musia³em wiedzieæ. Wzi¹³em moj¹ latarkê kieszonkow¹, przeszed³em po p³ytkiej wodzie, za wodospad, do tunelu. Muszê przyznaæ, ¿e czu³em siê trochê nieswojo, ale wszystko by³o tak, jak pamiêta³em, ciep³e, wilgotne powietrze, paruj¹ce podziemne jeziorko i kamienny o³tarz Hrabiny. Id¹c dalej tunelem, za jeziorko, wydawa³o mi siê, ¿e czujê zapach czegoś gotuj¹cego siê, i TO sprawi³o, ¿e poczu³em siê jeszcze bardziej nieswojo, tym bardziej, ¿e tam, gdzie zaparkowa³em ciê¿arówkê nie by³o hotelu. Dotar³em w koñcu do piwnicy z winami, min¹³em stó³, na którym zabawia³em siê z Hrabin¹ jakiś czas przedtem i poszed³em schodami w górê, do jadalni.
- Czy mam teraz zabraæ pana torby do pokoju? - zapyta³ Rolf stoj¹c tam, jakby mnie oczekiwa³ - Hrabina ma nadziejê, ¿e zje pan z ni¹ kolacjê dzisiejszego wieczoru.
- Tak, Rolf - powiedzia³em, bior¹c g³êboki oddech, zapali³em papierosa i pomyśla³em:
„Nie próbuj tego rozgryźæ. Nigdy ci siê nie uda. Ciesz siê tym, co ci by³o dane".
koniec . ?
|